Jak wytrwać „na diecie”?

W swoich założeniach diety odchudzające wydają się nieraz zaskakująco proste, wystarczy jeść mniej, wykluczyć „tuczące” produkty i zmienić sposób obróbki termicznej pokarmów. W praktyce jednak okazuje się, że wytrwanie na skomponowanych zgodnie z powyższymi zasadami planach żywieniowych jest wyjątkowo trudne, a nierzadko wręcz nierealne. W zasadzie znaczna część rozpoczynających odchudzanie na własną rękę osób „wykrusza się” w przeciągu tygodnia. W wielu przypadkach wstrzymywana potrzeba kompensacji wprowadzanych restrykcji jest tak silna, że kończy się niepohamowanym obżarstwem. W związku z tym pojawiają się pytania: jak wytrwać na diecie odchudzającej? Co zrobić by nie była ona drogą przez mękę?

Żeby schudnąć – musisz jeść!

Zgodnie z popularną zasadą zwaną w skrócie „ŻP”, żeby schudnąć należy po prostu ograniczać spożycie pokarmu o połowę. Osoby, które tę zasadę chciałyby potraktować dosłownie, szybko przekonają się, że jej wprowadzenie w życie jest dość trudne. Zmniejszenie podaży energii o 50% jest zabiegiem drastycznym, wręcz – szokiem dla organizmu, a naturalną konsekwencją takich praktyk jest uporczywe uczucie głodu. Głód można próbować opanować kilka godzin, ale najdalej po kilku dniach przychodzi moment załamania. Dlatego restrykcje kaloryczne warto wprowadzać powoli, początkowe nie powinny przekraczać 20% dotychczasowej podaży energii.

Liczy się nie tylko to ile jesz – ale co jesz!

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dla utrzymania założeń diety zakładającej zmniejszenie podaży energii kluczowe znaczenie ma dobór jakościowy pokarmów. Bazowanie na wysoko przetworzonej żywności (białe pieczywo, rafinowane tłuszcze, niskojakościowe wędliny, słodkie napoje, dżemy, a już zwłaszcza słodycze czy dania typu fast-food) z jednej strony utrudnia pokrycie zapotrzebowania organizmu na nieenergetyczne składniki pokarmowe (np. witaminy, składniki mineralne), a z drugiej sprawia, że zaburzeniu ulegają mechanizmy odpowiedzialne za spalanie tłuszczu zapasowego oraz – za kontrolę łaknienia. Innymi słowy, bazując na nieodpowiednich pokarmach doprowadzamy do niedoborów pokarmowych, spowalniamy spalanie tłuszczu oraz sprawiamy, że czujemy się bardziej głodni. Alternatywą jest oparcie codziennego menu na nisko przetworzonej żywności.

Jedz białko

Chociaż nieraz spotkać się można z dietami odchudzającymi, w których podaż białka jest zdecydowanie przesadzona, to w wielu przypadkach spożycie tego składnika pokarmowego jest niedostateczne. Tymczasem odpowiednia podaż protein pomaga kontrolować łaknienie, przyspiesza spalanie tłuszczu zwiększając wydatek energetyczny, (białko podkręca metabolizm) oraz działa ochronnie na tkankę mięśniową. W badaniach naukowych wykazano, że spożycie wysokobiałkowego śniadania sprawia, że w późniejszych okresach dnia czujemy się mniej głodni co ułatwia utrzymanie założeń odchudzającej diety.

Rób przerwy

Nie można być „na diecie” non-stop. Jeśli redukujesz od kilku tygodni i zauważasz u siebie kryzys, polegający na  tym, że bądź to efektywność zabiegów odchudzających drastycznie się obniżyła, czy też, że coraz bardziej zaczyna Ci doskwierać uczucie głodu – spauzuj. Zrób sobie tydzień lub chociaż kilka dni wolnego o diety. Oczywiście w ramach tych krótkich wakacji, nie możesz nagle odwrócić się na pięcie i ruszyć do cukierni, ale okresowe zwiększenie podaży energii przy opieraniu się na nisko przetworzonej żywności może przynieść pożądane skutki. Podobnie też jeden kawałek pizzy, czy kilka kawałków czekolady zjedzonych w czasie „urlopu od diety” z pewnością Cię nie zniweczą dotychczasowych efektów, a pozwolą „odbić się” psychicznie.

Podsumowanie

Wytrwanie w założeniach diety odchudzającej możliwe jest zazwyczaj w tedy, gdy jest ona dobrze przemyślana. W przypadku wymysłów z kolorowej prasy i rozmaitych sezonowych diet usilne dążenie do tego by realizować je w praktyce jest nie tylko trudne, ale i – niezdrowe. Należy sobie uświadomić, że aby skutecznie schudnąć i przy  tym nie zrujnować sobie zdrowia nie wystarczy tylko mniej jeść, trzeba również zadbać o to, co znajduje się na naszym talerzu.