Trzy najczęstsze błędy związane z używaniem łazienkowej wagi

Waga łazienkowa uchodzi dziś za gadżet, który po prostu trzeba mieć, jeśli chce się dbać o kondycję fizyczną, zdrowie i wygląd. Faktycznie, urządzenie to w prosty i nieinwazyjny sposób jest w stanie pomoc nam ocenić czy nasza masa ciała jest prawidłowa i czy dieta oraz trening przynoszą zamierzone efekty. Niestety dość znamienne jest, że wiele osób używa łazienkowej wagi w sposób nieprawidłowy, co nie tylko prowadzić może do niewłaściwej oceny przebiegu kuracji odchudzającej, ale wręcz doprowadzić do obsesji… W niniejszym artykule wskażę trzy najczęstsze błędy związane z używaniem wagi.

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego „waga” stoi w miejscu?

Błąd nr 1 - zbyt częste ważenie

Jako dietetyk często spotykam się z uwagami swoich klientów typu: od trzech dni nie widzę zmian na wadze, albo: po wczorajszej kolacji przytyłam pół kilograma… Pokusa by używać wagi codziennie, a niekiedy nawet – po kilka razy dziennie podczas kuracji odchudzającej jest niezwykle silna. Uleganie jej niestety może prowadzić do frustracji. Przede wszystkim zdać sobie należy sprawę z tego, że ubytek masy ciała ma charakter skokowy, a nie liniowy.  Absolutnie nie jest tak, że codziennie tracimy tyle samo na wadze. Najczęściej w pierwszych dniach efekty są dość spektakularne, co związane jest z utratą wody i zmniejszeniem masy treści pokarmowej, potem dochodzi do lekkiego spowolnienia i wahań w ramach których jednego dnia waga pokazać nam może 90,2kg, drugiego 89,4kg, a trzeciego 90kg. Liczy się jednak trend , który powinien być zniżkowy, a żeby go zmierzyć potrzebne są tygodnie, a nie dni.

Błąd numer 2 - ważenie się o różnych porach dnia

Pomiar masy ciała powinien się odbywać za każdym razem w podobnych „okolicznościach”. Oznacza to, że za każdym razem gdy wchodzimy na wagę powinniśmy być tak samo ubrani (lub nadzy), tak samo najedzeni i napojeni (najlepiej wiec ważyć się na czczo), i tak samo „opróżnieni” (warto więc ważenia dokonać po porannej toalecie). Stawanie na wadze o różnych porach dnia, raz przed raz po posiłku, raz w jeansach a raz bez całkowicie uniemożliwia oszacowanie przebiegu postępów. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale różnice pomiędzy wynikiem pomiaru wykonanego bez ubrania, rano na czczo, a  wynikiem otrzymanym podczas wieczornego ważenia po kolacji i w ubraniu wynosi zazwyczaj kilka kilogramów! O tej zależności bezwzględnie należy pamiętać.

Błąd numer 3 – zbytnie sugerowanie się wynikiem pomiaru masy ciała

Waga łazienkowe nie jest nieomylna. I nie mam tutaj na myśli fabrycznych wad czy fizycznych uszkodzeń wynikłych z nieprawidłowego użytkowania. Zmiany wartości pojawiających się na wadze czy też brak oczekiwanych zmian niekoniecznie stanowią wykładnię dla przebiegu redukcji. Niekiedy może bowiem zdarzyć się tak, (a doświadczają tego często osoby rozpoczynające treningi siłowe), że w danym okresie czasu stracimy trochę tłuszczu i jednocześnie zyskamy trochę muskulatury. W efekcie pomiar postępów dokonywany za pomocą wagi łazienkowej będzie niemiarodajny. O wiele bardziej rzetelnych danych dostarczy nam w takim wypadku pomiar obwodów dokonywany za pomocą centymetra krawieckiego. Przykładowo, ubytek w obwodzie talii nawet przy braku zmian wartości widocznej na wadze oznacza utratę tkanki tłuszczowej.

Podsumowanie

Waga łazienkowa może być urządzeniem n niezwykle przyjaznym, zwłaszcza dla osób pracujących nad sylwetką, musi być jednak prawidłowo używana. Kwestią najważniejszą jest wykonywanie za każdym razem w tych samych warunkach, regularnych pomiarów nie częściej jednak niż co 1 – 2 tygodnie oraz podchodzenie z pewnym dystansem do otrzymywanych wyników. Warto pamiętać, że masa ciała nie zawsze obniża się w stałym tempie oraz, iż ubytek tkanki tłuszczowej nie zawsze ma przełożenie na zmianę wartości pojawiającej się na wadze…