„Fenomen” efektu jo-jo

Efekt jo-jo to naczelny postrach i zarazem demotywator osób, które pragną pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej i poprawić estetykę sylwetki. Jak pokazują liczne obserwacje, lęk przed powrotem do wyglądu „przed” bywa tak silny, że bardzo często doprowadza do rezygnacji z podjęcia jakichkolwiek działań, w myśl zasady: „po co się męczyć, skoro i tak dopadnie mnie efekt jo-jo?” Czy tego typu lęki są uzasadnione i czy nowo wypracowaną sylwetkę i ustabilizowaną masę ciała mogą utrzymać jedynie ponadprzeciętne jednostki, skłonne do „odchudzania się” przez całe życie?

Przeczytaj koniecznie:

Dieta kopenhaska, czyli szybka droga do jo-jo

Efekt jo-jo jako wymówka i sposób na samoudrękę

Strach przed odzyskaniem kilogramów, które w pocie czoła dopiero uda nam się stracić, może paraliżować efektywność podejmowanych działań ukierunkowanych na redukowanie tkanki tłuszczowej. Odpowiedzialność za tego typu podejście ponosi oczywiście nasz zapobiegliwy umysł, który jest mistrzem w wynajdowaniu wymówek i usprawiedliwienia naszego własnego postępowania (lub jego braku, bo sprawa dotyczy kilogramów, których do tej pory nie udało się pozbyć). Tymczasem lęk można okiełznać – wystarczy zmienić swój sposób myślenia oraz wzbogacać systematycznie swoją wiedzę z zakresu zdrowego odżywiania. Bo przecież tak naprawdę efekt jo-jo może być straszny wyłącznie dla ludzi, którzy wierzą w cudowne przemiany wyglądu na skutek dwutygodniowego stosowania diety gwiazd i zażywania „najskuteczniejszych na rynku” suplementów. Dla osób realnie oceniających możliwości swojego organizmu, rozumiejących skąd się biorą problemy z nadmierną masą ciała, efekt jo-jo nie jest niczym przerażającym… ani zaskakującym… Bo czy to takie dziwne, że objadanie się słodyczami i śmieciowym jedzeniem oraz wypijanie morza słodzonych napojów po zakończeniu kuracji odchudzającej kończy się przyrostem wagi?

Efekt jo-jo jako narzędzie marketingowe

Istnieje całe mnóstwo suplementów reklamowanych jako skuteczne panaceum na powracające  jak bumerang nadprogramowe kilogramy. Ludzie wierzący w natychmiastowe efekty ulegają pokusie i wydają nieraz ciężko zarobione pieniądze na coraz to kolejne specyfiki, łudząc się, że w ten sposób będą mogli  bezkarnie zajadać się codziennie pączkami i pizzą. Tymczasem prawda jest taka, iż nie ma skuteczniejszego sposobu na zmniejszenie ryzyka efektu jo-jo niż racjonalne odżywianie się i regularna aktywność fizyczna. Inwestowanie w coraz to nowe wynalazki nie ukoi także wyrzutów sumienia związanych z objadaniem się niskojakościowym jedzeniem. Suplementy diety to tylko i włącznie dodatek do diety i treningu a nie ich substytut czy też gwarant utrzymania wypracowanych efektów.

Efekt jo-jo nie występuje u wszystkich!

Rodzaj stosowanej kuracji odchudzającej wpływa bezpośrednio na jakość i trwałość osiągniętych rezultatów. Jeżeli oczekujesz spektakularnej starty masy ciała w ciągu bardzo krótkiego czasu, to zdecydowanie powinieneś zastanowić się nad swoimi oczekiwaniami, gdyż nie służą one optymalizacji efektów. Proces pozbywania się zbędnej tkanki tłuszczowej to sprawa na tyle skomplikowana i poważna, że wymaga odpowiednich nakładów czasu i uwagi. Dlatego warto zastanowić się nad wyborem najbardziej optymalnej metody pozbywania się zbędnego balastu, dopasowanej do potrzeb i możliwości adaptacyjnych naszego organizmu. Działanie na zasadzie chwilowych impulsów, stosowanie głodówek lub gotowych diet - szablonów to prosta droga do efektu  jo-jo.

Podsumowanie

Efekt jo-jo nie jest kolejnym wymysłem rodem z kolorowej prasy – to fakt i realne zagrożenie przede wszystkim dla osób, które nieracjonalnie podchodzą do aspektów związanych ze odchudzaniem.  Inaczej pisząc, efekt jo-jo to demotywator dla ludzi wierzących, iż redukowanie tkanki tłuszczowej sprowadza się do dwutygodniowego „bycia na diecie”. Owa dieta posiada znamiona cudu -   ma nie tylko sprawić, że estetyka sylwetki ulegnie znacznej poprawie, ale dodatkowo zniweluje zły wpływ fatalnych nawyków żywieniowych, stosowanych  przez wiele lat i zarazem tych, do których zamierzamy wrócić po zakończonej kuracji…