“Hardkorowa masa” – czy to się opłaca?

Zabiegi żywieniowe ukierunkowane na rozbudowę masy mięśniowej na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle łatwe i przyjemne, zwłaszcza w porównaniu z tymi, jakie stosowane są w okresie redukcji. W praktyce jednak fakt, iż ze względu na pewne fizjologiczne ograniczenia tkanka mięśniowa rozwija się bardzo powoli okazuje się niezwykle deprymujący i skłania do poszukiwań bardziej spektakularnych rozwiązań. W świecie bodybuildingu dość dużym uznaniem cieszą się strategie nazywane „agresywnym robieniem masy”, czyli takie, które zakładają przełamywanie barier i budowanie „wielkiej”, ale nie zawsze „czystej” masy w szybkim tempie. Czy takie rozwiązania jednak niosą za sobą realne korzyści?

Przeczytaj koniecznie:

Stres, kortyzol a masa mięśniowa

Atrakcyjna wizja bezkompromisowego robienia masy

Strategie żywieniowe ukierunkowane na robienia tzw. „agresywnej masy” wydawać się mogą niezwykle atrakcyjne przede wszystkim osobom młodym, „zajaranycm” kulturystką, którym zależy na szybkich i spektakularnych postępach w pracy nad rozmiarami sylwetki. Stąd też „hardcorowe” plany żywieniowo-treningowe najczęściej praktykowane są przez gimnazjalistów i licealistów. Pokusie osiągania „spektakularnych przyrostów” ulegają jednak również jednostki dorosłe, niekiedy – całkiem doświadczone, którym po prostu brakuje cierpliwości do żmudnego rozwijania muskulatury bądź też, które uważają, że tak właśnie powinno się budować masę.

W czym tkwi sekret „agresywnej masy”?

Plany żywieniowo-treningowe ukierunkowane na szybki rozwój masy zazwyczaj opierają się z jednej strony na typowym, dzielonym treningu kulturystycznym o stosunkowo dużej objętości, a z drugiej – na potężnych dawkach jedzenia ze szczególnym uwzględnieniem udziału produktów białkowych i węglowodanowych. Dodatkowo za pożądane uważa się uzupełnianie diety odżywkami węglowodanowo-białkowymi, preparatami kreatynowymi i wieloma innymi środkami, niekiedy również – niedozwolonymi. Co więcej, jeśli chodzi o kwestie doboru pokarmów, to robienie „agresywnej masy” dopuszcza spożywanie produktów wysoko przetworzonych, w tym również dań typu fast food takich jak hamburgery czy kebab co stanowi dodatkowy czynnik „uatrakcyjniający” tego typu strategie.

Na jakie efekty można liczyć?

Niestety zła wiadomość jest taka, że poprzez zwiększone spożycie pokarmu tylko do pewnego stopnia możemy przyspieszać budowę masy mięśniowej, przy czym istotne różnice rejestrowane są w dość wąskim przedziale nadwyżki kalorycznej. Po przekroczeniu pewnego pułapu, każda dodatkowo przyjęta kaloria wędruje do tkanki tłuszczowej. W praktyce oznacza to, że jeśli zamiast jeść 3000 kcal zaczniemy jeść 4500kcal, to owszem – przytyjemy, lecz zdobyta masa jakkolwiek agresywna by nie była – z pewnością nie będzie mięśniowa… Mało tego, niekiedy zdarzyć się może tak, że zbyt duża nadwyżka kaloryczna spowolni przyrost tkanki mięśniowej! Jak to możliwe?

Reakcja organizmu na „agresywne” zabiegi żywieniowe

Warto sobie uświadomić, że już samo zapewnienie nadwyżki kalorycznej w diecie może w szybkim tempie doprowadzić do pogorszenia niektórych parametrów odpowiedzialnych za ogólnie pojęte zdrowie metaboliczne. Efekt ten jest tym bardziej widoczny im wyższa jest kaloryczna nadwyżka i im większy udział kalorii pochodzi z niskojakościowych produktów żywnościowych. W takiej sytuacji pogarsza się wrażliwość insulinowa tkanki mięśniowej, co skutkuje mniej sprawnym wyłapywaniem przez nią składników takich jak glukoza oraz aminokwasy. Taki stan rzeczy nie sprzyja natomiast efektywnemu rozwijaniu masy mięśniowej. To oczywiście nie są jedyne, negatywne konsekwencje. Podczas robienia „agresywnej masy” pojawić się mogą zaburzenia gospodarki lipidowej, wzrost ciśnienia tętniczego krwi, pogorszenie jakości cery i wiele innych problemów.

Wnioski

Fakty są takie, że robienie „agresywnej masy” skutkuje najczęściej stanem, w którym tkanka mięśniowa stanowi jedynie mało znaczący dodatek do coraz efektywniej gromadzonych zapasów tłuszczowych.  Trzeba się pogodzić z tym, że mięśnie mają to do siebie, że rosną powoli, a przynajmniej wolniej – niż byśmy chcieli. Warto więc uzbroić się w cierpliwości nastawić na spokojne przyrosty, ale dobre jakościowo przyrosty. W praktyce bowiem niestety masa agresywna – to masa tłuszczowa.