Siedem największych kłamstw na temat płaskiego brzucha

Mieć swój „sześciopak” – to marzenie niemal każdego faceta (i nie mam tutaj na myśli zgrzewki piwa, a perfekcyjnie wyrzeźbione mięsnie brzucha). Niestety fakty są takie, że pomimo coraz to nowszych diet i programów treningowych oraz pomimo wprowadzania na rynek coraz to mocniejszych suplementów, „sześciopak” posiadają i będą posiadać jedynie nieliczni. Spowodowane jest to nie tylko powszechnymi przypadłościami, takimi jak słaba determinacja i brak konsekwencji w dążeniu do celu, ale także z zawierzeniem bzdurnym teoriom dotyczącym fizjologicznych ograniczeń oraz przede wszystkim – metodyki pracy nad estetyką sylwetki. W związku z tym warto zdemaskować największe mity na temat męskiego brzucha.

Przeczytaj koniecznie:

Sześciopak i suplementy

Kłamstwo numer jeden: żeby wypracować „sześciopak” trzeba wykonywać „spięcia” i „brzuszki”

Chociaż trening mięśni brzucha może być pomocny w poprawie estetyki tej newralgicznej części sylwetki, to fakty są takie, że samo wykonywanie spięć i brzuszków, raczej na niewiele się zda w przypadku osób chcących spalić nadmiar tkanki tłuszczowej. Programy treningowe typu A6W i inne podobne wymysły owszem, pozwalają „skatować” mięsnie brzucha, ale niekoniecznie przekłada się to, na że stają się bardziej widoczne. Owszem – ulec mogą wzmocnieniu (o ile ich nie zajedziemy przesadnie, bo wtedy efekt może być odwrotny), mało tego – po pewnym czasie będziemy mogli wyraźnie wyczuć „sześciopak” palcami, niestety pozostanie on ukryty pod solidną warstwą tłuszczu. Jak się jej pozbyć? Cóż, potrzebny jest szerzej zakrojony trening i dobra dieta, ale o tym szerzej za chwilę.

Kłamstwo numer dwa: żeby wypracować „sześciopak” trzeba ćwiczyć brzuch codziennie

Przekonanie, iż brzuch jest partią mięśniową, która – ze względu na niezwykłą skłonność do otłuszczania – winna być trenowana każdego dnia, jest niezwykle powszechne. Niektórzy wierzą wręcz, że sesje wysiłkowe należy wykonywać po dwa razy dziennie. Problem polega na tym, że takie postępowanie nie gwarantuje uzyskania zamierzonego efektu. Mało tego – jeśli zaczniemy przesadzać z objętością i intensywnością, możemy doprowadzić do kontuzji, utrudniając sobie tym samym pracę nad sylwetką. Tak jak już wcześniej pisałem, żeby wypracować „:sześciopak" potrzebny jest kompleksowy plan, w którym trening mięśni brzucha jest jedynie jednym z elementów. Mało tego – nie jest on niezbędny by wymarzony skutek osiągnać!

Kłamstwo numer trzy:  żeby spalić tłuszcz brzucha muszę jeść produkty odtłuszczone

Założenie, iż najlepszym sposobem na zmuszenie organizmu do sięgnięcia do tłuszczowych rezerw zlokalizowanych w centralnej części sylwetki jest zmniejszenie spożycia tłuszczu wydaje się niezwykle spójne i logiczne. Niestety fakty są takie, że dieta niskotłuszczowa nie stanowi raczej optymalnego sposobu na uzyskanie zamierzonego efektu. Powiązane jest to z tym, że ograniczenie spożycia tłuszczu pociąga za sobą zazwyczaj wyraźny wzrost konsumpcji węglowodanów. Węglowodany tymczasem po spożyciu doprowadzają do nasilonego uwalniania insuliny – hormonu, który nie tylko pozwala obniżyć poziom glukozy we krwi do pułapu fizjologicznego, ale dodatkowo – wybitnie utrudnia spalanie tłuszczu zapasowego i sprzyja jego kumulacji. Poza tym jak przestajemy jeść tłuszcz osłabia się umiejętność organizmu do wykorzystywania kwasów tłuszczowych w procesach energetycznych. Tak więc low-fat-diet to nie jest złota recepta na wypracowanie „sześciopaku”…

Kłamstwo numer cztery: żeby wypracować sześciopak trzeba jeść kurczaka z ryżem sześć razy dziennie

Przekonanie mówiące, iż w celu wypracowania estetycznej sylwetki z dobrze rozwiniętymi i co najważniejsze – odsłoniętymi mięśniami brzucha konieczna jest nieżyciowa, niemożliwa wręcz do utrzymania w normalnych warunkach dieta jest wyssane z palca. Tak naprawdę nie ma konieczności spożywania sześciu posiłków dziennie złożonych z suchej piersi, ryżu i brokułów by osiągnąć zadowalające efekty. Oczywiście sposób odżywiania ma niezmienienie istotne znaczenie podczas pracy nad „sześciopakiem”, ale nie oznacza to, że musi być ona ekstremalna. Pracując nad estetyką sylwetki można jeść nie sześć a nawet trzy razy dziennie i niekoniecznie trzeba przy tym odmawiać sobie ziemniaków, jajecznicy czy nawet pieczonej karkówki. Mało tego, nawet okazjonalny „skok w bok” w postaci kawałka pizzy czy hamburgera nie zaprzepaści wypracowanych do tej pory efektów!

Kłamstwo numer pięć:  tłuszcz z brzucha spalić można dzięki suplementom

Odpowiednio dobrane suplementy diety mogą zwiększyć efektywność zabiegów żywieniowych i treningowych ukierunkowanych na poprawę estetyki sylwetki, ale – uwaga - nie są jednak w stanie ich zastąpić. Preparaty odchudzające, to nie są magiczne pigułki sprawiające, iż organizm nagle, niezależnie od okoliczności zamienia się w „maszynę do spalania tłuszczu”. Ich wpływ na efekt końcowy tak naprawdę jest niewielki. Zawierzanie reklamom tego typu środków, przekonującym iż wystarczy łyknąć pigułkę by spalić zbędny tłuszcz i odsłonić „kaloryfer” zawsze ma ten sam finał w postaci gorzkiej porażki.

Kłamstwo numer sześć:  tłuszcz z brzucha można wypocić dzięki neoprenowym pasom

Widok skrupulatnie owijających się neoprenowymi pasami mężczyzn, na który często natykam się w siłownianej szatni  zawsze poprawia mi nastrój. Świadomość, że istnieje powszechne przekonanie  mówiące iż tłuszcz z okolic brzucha można po prostu wypocić oprócz uśmiechu na twarzy wywołuje jednak również potrzebę edukacji. Warto bowiem wiedzieć, że miejscowe przegrzewanie ciała w trakcie treningu nie jest skuteczną metodą na poprawę estetyki sylwetki. Chociaż nasilona produkcja potu jest procesem energochłonnym, to tak naprawdę finalny wydatek energetyczny związany z tym procesem jest stosunkowo niewielki. Trudno natomiast powiedzieć, czy przegrzane komórki mięśniowe pracować będą w sposób optymalny podczas treningu. Biorąc pod uwagę prawa fizjologii, należy mieć też na uwadze, że dużo większe korzyści można byłoby odnieść z okładania się woreczkami lodu. Miejscowe chłodzenie organizmu powoduje nasilone wydatkowanie energii cieplnej – organizm musi bowiem dogrzać eksponowane na działanie zimna partie ciała.

Kłamstwo numer siedem:  moje geny nigdy nie pozwolą mi na to bym wypracował „sześciopak” na brzuchu

Faktem jest, że wrodzone czynniki genetyczne mogą bądź to ułatwiać bądź utrudniać pracę nad sylwetką. Zrzucanie jednak winy za odstający i zatłuszczony „bęben” na cechy otrzymane w spuściźnie po rodzicach jest grubym nieporozumieniem. „Sześciopak” nie jest zarezerwowany jedynie dla jednostek wybitnych obdarzonych super-genem. Pomijając rzadkie choroby metaboliczne, każdy ma szansę wypracować estetyczną sylwetkę z dobrze rozwiniętymi i widocznymi mięśniami brzucha. Potrzebna jest jednak dobra i sprawdzona metoda, gotowość do podejmowania wysiłku oraz konsekwencja w dążeniu do celu.

Podsumowanie

Istnieje jeszcze wiele innych kłamstw na temat tego jak zrobić plażową formę i jak wypracować upragniony „sześciopak”. Warto nauczyć się odróżniać wyssane z palca teorie od niezaprzeczalnych faktów i podążać do celu ścieżką wydeptaną przez tych, którym się udało i którzy mają pojęcie o zasadach rządzących ludzką fizjologią. Trwanie przy podstawach, którymi bez wątpienia są: dobrze zbilansowana dieta z ujemnym bilansem energetycznym, trening siłowy obejmujący całe ciało uzupełniony o trening aerobowy oraz cierpliwość i determinacją stanowi gwarancję osiągnięcia zamierzonego celu.