Dieta niskowęglowodanowa w sportach walki – czy to dobry pomysł?

Biorąc pod uwagę ilość przeprowadzonych badań i wnioski z nich wypływające, należy jasno stwierdzić, iż diety niskowęglowodanowe mogą okazać się niezwykle skutecznym rozwiązaniem, w przypadku osób chcących pozbyć się otyłości lub nadwagi. Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać, iż nie stanowią one uniwersalnego sposobu na walkę z nadmiarem tkanki tłuszczowej, a są raczej opcją zasadną w ściśle określonych przypadkach. Szczególnie dużo kontrowersji tego typu rozwiązania żywieniowe wzbudzają w odniesieniu do możliwości wykorzystania ich w przypadku osób aktywnych fizycznie. W niniejszym artykule spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje sens wprowadzania węglowodanowych restrykcji u zawodników sportów walki.

Przeczytaj koniecznie:

Sztuki walki  a odchudzanie

Żywieniowe wspomaganie wysiłku w sportach walki

Chociaż kwestia odpowiedniego sposobu odżywiania w przypadku zawodników sportów walki ciągle bywa jeszcze niedoceniana, to tak naprawdę dieta ma niebagatelny wpływ na rozwój formy sportowej u fighterów. Czynniki żywieniowe determinują zarówno zmiany w masie i składzie ciała, jak i również pomagają w adaptacji wysiłkowej, rozwijając siłę i wytrzymałość, wpływają na procesy regeneracyjne i umożliwiają utrzymanie szczytowej kondycji psychicznej. Znaczenie ma przy tym zarówno ilościowy jak i również jakościowy dobór pokarmów. Mówiąc wprost liczy się nie tylko to ile kcal zawodnik dostarcza, ale także skąd owa energia pochodzi i jakie inne składniki odżywcze jej towarzyszą. Dieta fightera winna być  zasobna nie tylko w substancje o charakterze energetycznym, ale także elementy budulcowe i regulatorowe. Niedobór jakiegokolwiek z niezbędnych składników, nawet jeśli nie odbija się dotkliwie na zdrowiu to może sprawić, iż potencjał organizmu nie zostanie wykorzystany w 100%.

Skąd pomysł by w sportach walki stosować diety niskowęglowodanowe?

Diety niskowęglowodanowe znane są ze swojej skuteczności w spalaniu tłuszczu zapasowego. Istnieje wiele badań naukowych, które potwierdzają, że zwłaszcza w krótkoterminowych próbach tego typu metody sprawdzają się lepiej niż rozwiązania konwencjonalne. W związku z tym korzystać z ich dobrodziejstw chcą nie tylko osoby o przeciętnej aktywności, ale również sportowcy, w tym także – fighterzy. Diety niskowęglwodoanowe są o tyle atrakcyjna opcją, że powodują nie tylko ubytek rezerw tłuszczowych, ale także zgromadzonej w organizmie wody, co dodatkowo pozwala szybciej uzyskać pożądaną masę ciała (ma to znaczenie u zawodników muszących się zmieścić w odpowiednich kategoriach wagowych). Nie bez znaczenia jest też fakt, że diety niskowęglowodanowe są też zarazem bardzie zasobne w tłuszcz, a ten składnik pokarmowy pozwala dostarczyć ponad dwukrotnie więcej energii niż węglowodany. Posiłki w diecie low-carb mogą być więc być też wielkościowo skromniejsze. Przekłada się to na mniejszą objętość treści pokarmowej, która również „wadzi” podczas ważenia.

Czy dieta niskowęglowodanowa ma racje bytu w sportach walki

Z pewnością wprowadzanie diet niskowęglowodanowych w przypadku zawodników sportów walki jest rozwiązaniem kontrowersyjnym. Najwięcej wątpliwości budzi fakt, iż ze względu na specyfikę wysiłku w trakcie treningów i w trakcie walk, glukoza (głównie związana w postaci glikogenu mięśniowego) stanowi ważne paliwo dla pracujących mięśni.  Istnieją badania (prowadzone jednak na kolarzach, a nie na fighterach), które wskazują, że po pewnym czasie stosowania węglowodanowych restrykcji, organizm jest w stanie zaadaptować się do „alternatywnego” źródła energii. Niestety brakuje takich eksperymentów z udziałem zawodników sportów walki. Co więcej, specjaliści zajmujący się oceną różnych strategii żywieniowych, tacy jak dr Artioli czy dr Franchini (z Martial Arts and Combat Sports Research Group, School of Physical Education and Sport, University of São Paulo), odradzają zdecydowanie fighterom wprowadzanie głębokich, węglowodanowych restrykcji wskazując, iż odbijać się one będą niekorzystnie na zdolnościach wysiłkowych.