Nie trać sylwetki – wakacyjny poradnik imprezowicza

Nie ulega wątpliwości, że przesadnie rozrywkowy tryb życia nie sprzyja ani zdrowiu ani pracy nad ogólnie pojętą formą sportową. Niemniej jednak kłamstwem byłoby stwierdzenie, że rozsądne „korzystanie z życia” musi stanowić istotny problem udaremniający starania o poprawę wydolności czy kompozycji sylwetki. Są jednak pewne zasady, których planując weekendowe szaleństwo – należy się trzymać, by ryzyko ewentualnych „spadków” i niechcianych przyrostów zredukować do minimum.

Przeczytaj koniecznie:

Impreza: co jeść by bawić się do rana?

Nie każdą imprezę musisz zaliczyć

Podejście typu „jak szaleć to szaleć”, polegające na zaliczaniu wszystkich imprez i spotkań towarzyskich w okolicy nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Warto wiedzieć, że w przypadku zabawy także obowiązuje zasada mówiąca, iż truciznę od lekarstwa różni tylko dawka. O ile piątkowe czy sobotnie wyjście z dziewczyną na drinka czy ze znajomymi – na dyskotekę, nie musi być żadnym problemem w kontekście pracy nad sylwetką, to codzienne „balowanie” powiązane z zarywaniem nocy i konsumpcją napojów wyskokowych z pewnością nie doprowadzi do niczego dobrego. Oczywiście istnieją nieliczne osoby, którym wielotygodniowe bankiety nie mieszają zbytnio w głowie, ale są to jednostki wybitne, a i ich niezniszczalność ma swoje granice. Zbyt wysoka częstotliwość w przypadku intensywnych zabaw to szybka droga do utraty ciężko wypracowanych efektów.

Nie ćwicz w dniu imprezy

Chociaż pomysł by przed wyjściem „na miasto” zafundować sobie ciężki trening wydaje się być kuszący, to tak naprawdę nieść może za sobą więcej szkód niż korzyści. Powodów by tego nie robić jest kilka. Po pierwsze planując przedłużający się bankiet z większą niż symboliczna konsumpcja alkoholu należy się liczyć z tym, że powysiłkowa regeneracja będzie zachodzić bardzo nieefektywnie. Po drugie ciężka sesja treningowa dosłownie „osłabi organizm” i sprawi, że w połowie imprezy pojawi się zmęczenie i osłabienie. Po trzecie, po intensywnym wysiłku uwieńczonym nieprzespaną nocą i pogłębioną degustacją rozmaitych trunków samopoczucie następnego dnia będzie nie do zniesienia…

Naucz się mówić „stop”

Udając się na imprezę warto starać się bawić w taki sposób by opuścić potem lokal o własnych siłach. Nie chodzi tutaj nawet o kwestię klasy i towarzyskiego obycia, a o aspekty zdrowotne i wpływ – nazywajmy rzeczy po imieniu – totalnego pijaństwa na formę sportową.  Brak umiaru w konsumpcji etanolu jest po prostu szkodliwy dla zdrowia fizycznego i psychicznego, a w po pewnym czasie może doprowadzić do rozwoju groźnej zależności. W odniesieniu do pracy nad sylwetką, warto wiedzieć, że duże ilości alkoholu negatywnie wpływają na funkcjonowanie mechanizmów regulujących gospodarkę energetyczną i wydzielanie hormonów płciowych, nasilają katabolizm, hamują syntezę białek i zwiększają łaknienie na słodkie i kaloryczne pokarmy.

Nie zarywaj nocy

Oczywiście, gdy impreza jest naprawdę dobra, nikt nie patrzy na zegarek i nie zmyka przed północą w popłochu „gubiąc pantofelki”.  Niemniej jednak warto mieć na uwadze, że po przekroczeniu pewnego progu czasowego, skazujemy cały kolejny dzień na straty.  Trudno jest uchwycić ten moment, kiedy robi się najwyższy czas na to by opuścić imprezę, jedno jest pewne - nie ma jednak zazwyczaj żadnego sensu balowanie do świtu. Powrót do domu o godzinie siódmej oznacza odsypianie do późnego popołudnia, zaburzenie rytmu dobowego i szereg innych negatywnych konsekwencji.

Jedz wartościowe produkty

Żeby się dobrze bawić – trzeba jeść. Wyjście z domu bez odpowiedniego posiłku może sprawić, że po dwóch drinkach zabawa skończy się przedwcześnie i o tym jak było dowiedzieć się będzie można co najwyżej od znajomych. Zarówno przed  imprezą jak i w trakcie jej trwania warto konsumować, starając się jednak wybierać pełnowartościowe produkty i komponując posiłki tak by były źródłem i białek, i tłuszczu, i węglowodanów oraz witamin i pierwiastków zasadotwórczych. Przykładowo przed wyjściem z domu można zjeść kanapki z razowego pieczywa z pomidorem, sałatą, mozzarellą i wędzonym łososiem, a posiłek uwieńczyć deserem, np. owocem (obecne w owocach: fruktoza i witamina C przyspieszają rozkład etanolu).  Wystrzegać należy się natomiast niskojakościowych przekąsek takich jak chipsy, ciastka, czekoladki.