Wysokokaloryczne śniadanie przyspiesza odchudzanie – prawda czy fałsz?

Nie tylko wśród laików, ale również wśród dietetyków panuje przekonanie, zgodnie z którym wysokokaloryczne śniadanie sprzyja odchudzaniu, przyspieszając metabolizm i zmniejszając apetyt w późniejszych porach dnia. Zarówno kolorowa prasa jak i fachowe poradniki zalecają spożyć solidny posiłek w ciągu najdalej pół godziny od momentu przebudzenia. Przy czym podstawową owego posiłku powinny być produkty zbożowe dostarczające złożonych węglowodanów „dających energię na cały dzień”.

Tymczasem często spożycie obfitego śniadania to spory problem nie tylko ze względu na czas, którego rano przed wyjściem do szkoły czy pracy zawsze jest za mało, ale także dlatego, że wiele osób po prostu budzi się ze „ściśniętym żołądkiem” i nie wciśnie w siebie dużego posiłku. Podstawowe pytanie jest więc następujące: czy spożywanie obfitego śniadania faktycznie daje jakieś namacalne korzyści i sprzyja odchudzaniu?

Wygląda na to, że mamy tutaj do czynienia z mitem, który wyewoluował sobie niepostrzeżenie i wszedł do kanonów „zdrowych zasad żywienia”.  Gdyby uważnie przejrzeć literaturę naukową okazałoby się, że trudno znaleźć odwrotną zależność pomiędzy kalorycznością śniadania, a ilością spożytych kalorii w późniejszych posiłkach i przekąskach. Co ciekawe, niektóre obserwacja wskazują, że osoby serwujące sobie wysokoenergetyczne śniadania często summa summarum spożywają więcej kalorii  niż osoby, które jedzą mniej zasobne w energię poranne posiłki. Czy więc śniadanie powinno być symboliczne? A może w ogóle jest to posiłek zbędny?

Śniadanie jest ważnym posiłkiem w ciągu dnia, ale nie można twierdzić, że jest ważniejsze niż np. obiad czy kolacja. Faktycznie, to co jemy i czy w ogóle coś jemy po przebudzeniu może mieć wpływ na nasz apetyt w późniejszych porach, ale czynnikiem determinującym nie musi być wcale ilość dostarczonych kalorii w pierwszym posiłku. Eksperymenty naukowe wykazały, że korzystnym rozwiązaniem jest spożywanie pokarmów o wysokim indeksie sytości, czyli takich które zaspokajają nasz apetyt na długo. Niestety tostowe pieczywo czy płatki śniadaniowe nie są tutaj najlepszą opcją. Znakomicie sprawdzą się natomiast wysokobiałkowe produkty żywnościowe takie jak jaja czy nabiał. Spożycie proteinowego śniadania najlepiej tłumi apetyt i może być korzystnym rozwiązaniem w okresie redukcji tkanki tłuszczowej. Jeżeli po przebudzeniu i porannej toalecie znajdziesz miejsce w żołądku, dobrym rozwiązaniem będzie mały serek z dodatkiem warzyw i garść orzechów. Taki posiłek jest objętościowo zdecydowanie mniejszy niż kanapki, a syci zdecydowanie na dłużej.

Jeżeli jednak nie masz możliwości zjedzenia śniadania w domu, przed wyjściem do szkoły czy pracy, przygotuj sobie posiłek „na wynos”. Tak naprawdę moc śniadania i nacisk dietetyków na jego spożywanie wynika z tego, że po wyjściu z domu mamy ograniczony dostęp do wysokojakościowych produktów żywnościowych i „dokarmiamy się” słodyczami, słodkimi napojami i innymi niezdrowymi przekąskami. Jeśli zabierzemy ze sobą chociażby owoce, kefir naturalny i paczkę migdałów czy innych orzechów i zjemy je zamiast zapiekanki i paczki ciastek to może się to okazać rozwiązaniem o wiele lepszym niż wmuszanie w siebie kanapek po wstaniu z łóżka. Liczy się  przede wszystkim jakość spożywanej żywności i to ona ma wpływ nie tylko na naszą sylwetkę czy nasze zdrowie, ale również samopoczucie. Poszukiwać więc należy sposobów, które pozwolą zapewnić  nam dostęp do dobrej jakościowo żywności w chwilach, w których towarzyszy nam uczucie głodu. I jest to punkt wyjścia do zmiany sposobu odżywiania. Wysokoenergetyczne  śniadanie natomiast nie jest tutaj żadnym wymogiem.