Okazjonalne palenie – nowy, groźny nałóg

Dzięki kampaniom medialnym, ograniczeniom prawnym dotyczącym reklamowania papierosów oraz rosnącej świadomości społecznej na temat wpływu palenia na zdrowie, zauważyć można spadek zainteresowania wyrobami tytoniowymi. Nie oznacza to jednak, że problem nikotynowego nałogu powoli znika. Okazuje się, że przybiera on jedynie inne formy. Coraz bardziej popularnym „zwyczajem” jest „palenie okazjonalne”, które wbrew temu co sądzą co poniektórzy wcale obojętne dla zdrowia nie jest.

Przeczytaj koniecznie:

Marihuana, stres i kortyzol – interesująca zależność

Palenie papierosów – do jakich konsekwencji zdrowotnych prowadzi

Palenie papierosów jest jedną z głównych przyczyn lub przynajmniej współprzyczyn rozwoju wielu groźnych chorób. Na podstawie dostępnych wyników badań stwierdzić należy, iż tytoniowy nałóg wyraźnie zwiększa ryzyko wystąpienia m.in.:

  • chorób układu krążenia, (zwłaszcza choroby niedokrwiennej serca i nadciśnienia tętniczego oraz tętniaków aorty)
  • chorób nowotworowych, (zwłaszcza raka płuc i nowotworów przewodu pokarmowego),
  • zaburzeń odporności,
  • chorób dróg oddechowych,
  • migreny,
  • zaburzeń gospodarki wapniowo-fosforanowej,
  • zaburzeń gospodarki insulinowej,
  • próchnicy zębów,
  • wielu innych.

Namiętnych palaczy coraz mniej

Nie ulega wątpliwości, że czasy w których papieros budził jedynie pozytywne skojarzenia bezpowrotnie minęły. Wręcz wierzyć się nie chce, że  jeszcze trzy dekady niczyjego zdziwienia nie budził fakt, iż sportyowcy przed startem w zawodach idą „zajarać”, a dym papierosowy unosił się niemalże we wszystkich miejscach publicznych nie wyłączając urzędów i  środków komunikacji. Zmiany w regulacjach prawnych dotyczące zarówno palenia w miejscach publicznych jak i reklamowania wyrobów tytoniowych, a także moda na bycie „fit” i rosnąca świadomość dotycząca zdrowotnych skutków nikotynizmu sprawiły, iż rutynowe i namiętne palenie przy każdej możliwej okazji stało się praktyką niepopularną i wręcz piętnowaną społecznie oraz mocno uciążliwą w realiach dnia codziennego.

Nowy trend – palenie okazjonalne

Fakt, iż sprzedaż papierosów systematycznie spada, to ogólnie pojętego zdrowia publicznego to oczywiście wiadomość dobra.  Nałóg tytoniowy jest bowiem sprawcą wielu groźnych chorób takich chociażby jak miażdżyca czy rak płuc. Niemniej zbyt daleko posunięty optymizm nie jest tutaj wskazany, gdyż papierosy, choć przestały być „modne” stały się „kultowe” i popalane są przez stosunkowo wiele osób przy określonych okazjach. I tak oto o ile namiętnych palaczy, którzy z papierosem w ustach wykonują wszystkie codzienne czynności  konsekwentnie ubywa (jednostki takie niestety szybko wykańczaj asie same i coraz mniej osób chce iść w ich ślady), to rekreacyjnych amatorów nikotyny, którzy palą np. tylko „do piwka”, „po kolacji”, „dla rozładowania stresu” czy – o ironio – „po treningu” pojawia się coraz więcej. Co istotne, osoby, które palą od czasu do czasu zazwyczaj uważają, że takowa praktyka nie niesie za sobą żadnych zagrożeń zdrowotnych. Tymczasem badania naukowe wskazują, iż sytuacja wygląda zgoła inaczej.

Rekreacyjne palenie a choroby układu krążenia

Wbrew temu co sądzą rekreacyjni palacze, nawet okazjonalne sięganie po wyroby tytoniowe jest groźne dla zdrowia. Dane źródłowe wskazują, iż palenie od 4 do 7 papierosów dziennie niesie za sobą około 70% skutków palenia przynajmniej 23 papierosów dziennie. Ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych u palaczy, którzy pal od 1 do 4 papierosów na dobę jest nawet trzykrotnie wyższe niż u osób niepalących. Również palenie jedynie od czasu do czasu jest związane z 50% wyższym ryzykiem rozwoju  wspomnianych przed chwilą przypadłości. Opisana tutaj zależność jest silnie nieliniowa. Nie da się ustalić ilości wypalanych papierosów, które byłaby bezpieczna dla serca i naczyń krwionośnych.