Jak utrzymać dietę na rodzinnych imprezach

Rodzinne spotkania okolicznościowe odbywają się zazwyczaj przy stole suto zastawionym rozmaitymi potrawami, które zazwyczaj do „lekkich” nie należą . Imieniny, urodziny, jubileusze, rocznice czy też święta to także czas, w którym nie tylko zjadamy więcej niż zwykle, ale także naszą aktywność ograniczamy do siedzenia przy stole. Konsekwencją przejedzenia jest dyskomfort fizyczny i psychiczny wynikający ze świadomości, iż zaniedbaliśmy dietę i nie dotrzymaliśmy jej założeń.

Jest jednak kilka prostych trików pozwalających kontrolować zawartość talerza i jakość oraz ilość przyjmowanych pokarmów. Innymi słowy można powiedzieć, że są sposoby na to by trzymać dietę również na rodzinnej imprezie.

Po pierwsze trzeba przyjąć za fakt, że na rodzinnych spotkaniach nie ustrzeżemy się dużych ilości jedzenia. Pustka na Twoim talerzu z pewnością zaniepokoi innych członków biesiady na tyle, że nawet wbrew Twojej woli nałożą „jeszcze kawałeczek sernika”. Twoje protesty zdadzą się oczywiście na nic i w końcu i tak zjesz kolejny smakołyk z poczuciem winy. Dlatego moja rada jest następująca: dbaj o to by cały czas mieć coś na talerzu, tak  by nikt  Ci na niego nic nie „wcisnął”. Ważne jest aby to od Ciebie zależało co na nim się znajdzie. Musisz więc wiedzieć co jeść a czego unikać.

Z pewnością żałować nie musisz sobie warzyw, które zajmują sporo miejsca i na talerzu i w żołądku, są natomiast niskokaloryczne i zarazem bogate w nieenergetyczne substancje odżywcze. Tak więc wypad na urodziny cioci możesz wykorzystać w celu uzupełnienia diety w rozmaite przeciwutleniacze. Ostrzegam jednak przed ciężkimi sałatkami składającymi się głównie ze śmietany i  majonezu. To nie jest najszczęśliwsze rozwiązanie, a raczej koń trojański  zakamuflowany w misce. Warzywa więc jedz świeże i gotowane, ale na sałatki spoglądaj zawsze czujnym okiem. Rozejrzyj się też za kiszoną kapustą i ogórkami czy tartymi buraczkami.

Same warzywa oczywiście posiłku świątecznego stanowić nie mogą, zwłaszcza że nieraz jedyną ich odmianą na stole jest „schabowy”, tak więc musisz  nałożyć sobie na talerz także coś „konkretnego”. Zdecydowanie proponuję pieczone, duszone lub gotowane mięsa, będące źródłem wysokojakościowego białka. Produkty wysokobiałkowe mają niższy potencjał tuczący niż pokarmy zasobne w cukry, sycą także na dłużej. Spokojnie też możesz nałożyć sobie dodatkową porcję ryby, w zamian za to zrezygnuj z pieczywa, ziemniaków, makaronu, kaszy i im podobnych.

Pamiętaj, że dostarczysz organizmowi znacznie mniej kalorii, jeśli odmówisz sobie słodkich napojów, kompotów i soków. Gorzka herbata albo woda mineralna to rozwiązania optymalne. Polecam także zieloną herbatę, będącą źródłem polifenoli przyspieszających metabolizm jak i dobrej jakości kawę. Spożywanie dobrze przyprawionych, słonych potraw zwiększa uczucie pragnienia, przez co wypijamy więcej niż zwykle. Dwa litry soku czy coli to 200g cukru stołowego (pełna szklanka), czyli  800 dodatkowych kilokalorii. Również jeśli chodzi o ciasta, od spożycia których pewnie się nie wymigasz, można dokonać pewnego rankingu. Zdecydowanie lepszą opcją jest lekki placek drożdżowy niż kawałek tortu czy innych smakołyków z ciężkimi kremami czy też dodatkową porcją lukru.

Okres rodzinnych spotkań nie musi być czasem wielkich wyrzeczeń. Specyficzny klimat świąt, rodzinne spotkania i nieograniczony wręcz dostęp do jedzenia uniemożliwia wręcz wprowadzenie daleko idących restrykcji. Świadomy dobór pokarmów i kilka wyżej opisanych „trików” pozwolą uchronić się jednak od przyrostu nadprogramowych kilogramów.