Przyjemność ze spontanicznego podjadania

Spontaniczne podjadanie posiada ten istotny mankament, że bardzo łatwo wymyka się spod kontroli, co dość szybko odbija się na estetyce sylwetki i utrudnia realizację planów ukierunkowanych na jej poprawę. Skąd się bierze niebywała przyjemność, wynikająca z przekąszania przypadkowych często pokarmów i jak skutecznie poradzić sobie z tym problemem?

Przeczytaj koniecznie:

Zdrowe przekąski między posiłkami

Wystarczy jeden kęs…

Z wielu obserwacji oraz naukowych badań wynika, że skłonność do częstej w ciągu dnia „degustacji” rozmaitych pokarmów, to dość powszechny problem utrudniający kontrolowanie jakości i ilości spożywanego jedzenia, doprowadzający do zaburzenia masy i składu ciała. Niemal każdemu zdarza się zajrzeć bezmyślnie do lodówki (bynajmniej nie po to by sprawdzić czy światło się w niej świeci) i „skubnąć” przy okazji kawałek sera czy wędliny. Potem, często pomimo braku odczuwania oczywistych symptomów głodu, pojawia się ochota na przełamanie smaku – więc mimochodem pochłaniamy ciasteczko lub cukierka bądź też wypijamy szklankę soku. Później po głowie chodzić zaczyna nam ochota na coś słonego… W zależności od dostępności pokarmów, tego typu zachowania mogą niekiedy trwać przez cały dzień, czasem również pojawiają w nocy.

Jak łatwo się domyślić, po podliczeniu wartości energetycznej tego typu drobnych przekąsek, zbierze się całkiem spora ilość dodatkowych kalorii… Mechanizmy leżące u tego typu skłonności są dość skomplikowane, zależą z jednej strony z uwarunkowań fizjologicznych (m.in. sytość specyficzna odpowiada za chęć przełamywania smaków i możliwość jedzenia bez końca potraw o przeciwstawnych smakach), a z drugiej psychologiczna – mamy swoje nawyki i rytuały, które utrwalane są przez lata i trudno zmienić je z dnia na dzień. Specjaliści wskazują również na niebywałą przyjemność z podjadania w tajemnicy przed innymi – oddawanie się zakazanej przyjemności w ukryciu również może stanowić bodziec trudny do powstrzymania. Bo jak wiadomo „zakazany owoc” smakuje najlepiej…

Jak sobie poradzić z tego typu problemem?

Przede wszystkim zdać sobie sprawę należy z jego istnienia i negatywnego wpływu na zdrowie i sylwetkę. Dość często wydaje nam się, iż w ciągu dnia spożywamy niewiele pokarmów, bo spontaniczne przekąski umykają naszej uwadze i pamięci. Często też bywają lekceważone – bo w końcu czym jest jedno małe ciasteczko czy plasterek żółtego sera? Wbrew pozorom, zwłaszcza w trakcie pracy nad estetyką sylwetki, te dodatkowe, niby nic nieznaczące przekąski mogą istotnie opóźniać uzyskiwanie zadowalających rezultatów. Kolejnym krokiem będzie identyfikacja sytuacji, w których problem się nasila – być może mamy w zwyczaju podjadanie tuż przed snem albo po powrocie z pracy czy w trakcie oglądania telewizji, etc. Dzięki temu łatwiej będzie nam zaplanować strategię żywieniową, która pomoże zmodyfikować błędny nawyk podjadania, np. poprzez przesunięcie godzin posiłków, uwzględnienie potraw o określonej smakowitości, etc. Warto pamiętać, iż każda taki przypadek posiada pewną indywidualną specyfikę – dlatego też strategia naprawcza winna być zindywidualizowana. Najczęściej sprawdzają się metody kładące nacisk na zwiększenie kontroli spożywanego jedzenia, czyli: zapisywanie zjedzonych pokarmów, planowanie smacznych i smakowitych posiłków, manipulowanie makroskładnikami. Niezwykle pomocne są także techniki zarządzania stresem i emocjami oraz właściwie ukierunkowana aktywność fizyczna. Z bardziej przyziemnych aspektów, użyteczne bywają porządki w domowych zapasach żywności – polegające głównie na wyeliminowaniu niskojakościowych przekąsek szczególnie z eksponowanych i często odwiedzanych miejsc, a także robienie przemyślanych zakupów – najlepiej ze szczegółową listą i pełnym żołądkiem.

Podsumowanie

Spontaniczne podjadanie, nawet symbolicznych ilości pokarmów, może negatywnie wpływać na estetykę sylwetki. Często wynika z posiadanie niewłaściwych, latami pielęgnowanych nawyków oraz pewnych predyspozycji psychologicznych. Z problemem tym można sobie poradzić, jedząc świadomie i przywiązując należytą wagę do samego aktu spożywania pokarmu, jak również jego rodzaju oraz ilości.