Czy warzywa faktycznie możemy jeść „do oporu”?

Warzywa bez wątpienia stanowią z jednej strony mocno zróżnicowany, a z drugiej – niezwykle wartościowy element zdrowej diety. Oprócz tego, że dostarczają wielu cennych substancji, to są także (w większości) niskokaloryczne. W efekcie upowszechnił się pogląd, który mówi, iż dawki spożywanych warzyw nie trzeba limitować i można jeść je w nieograniczonych ilościach. Mało tego, niektóre osoby sądzą, że im więcej warzyw konsumują – tym większą przysługę czynią zdrowiu i sylwetce. Czy jednak tego typu przekonania są słuszne?

Przeczytaj koniecznie:

Owoce i warzywa a zakwaszenie organizmu


Środki zaradcze

Jednym z pierwszych kroków jakie zostały podjęte w przypadku wspomnianego mężczyzny było ograniczenie spożycia warzyw (i owoców łącznie) do około 500g dziennie i wykluczenia tych, które charakteryzują się wysoką zawartością FODMAP (z ang. Fermentable Oligosaccharides, Disaccharides, Monosaccharides And Polyols). Obniżeniu też uległą podaż błonnika do około 25g oraz tłuszczów dodawanych w postaci oliwy z oliwek na rzecz ryb morskich, bardziej zasobnego w tłuszcz mięsa (wołowina, wieprzowina zamiast samej piersi z kurczaka) i pewnych ilości migdałów. Poprawa przyszła niemalże z dnia na dzień. W zasadzie przy kolejnej konsultacji (czyli po tygodniu czasu), uporczywe objawy zniknęły całkowicie. Po kolejnych dwóch tygodniach do diety wprowadzone zostały większe ilości warzyw i owoców, przy czym ich dzienna podaż i tak nie przekraczała 700 – 800g. Modyfikacje diety w żaden negatywny sposób nie odbiły się na tempie redukcji tkanki tłuszczowej.

Komentarz

Przytoczony tutaj przypadek nie koniecznie ma dowodzić, iż bardzo wysoka podaż warzyw każdemu będzie szkodzić powodując problemy ze strony przewodu pokarmowego. Absolutnie tak być nie musi. Warto jednak mieć na uwadze, że tego typu konsekwencje mogą wystąpić i wcale nie są one mało prawdopodobne. Co więcej, oprócz wpływu na funkcjonowanie przewodu pokarmowego, skrajnie duże spożycie warzyw może nieść za sobą inne negatywne skutki. Przykładowo, mało kto zdaje sobie sprawę, że warzywa stanowią dość obfite źródło substancji antyodżywczych. Związki te przyjmowane w małych dawkach nie są zazwyczaj dla nas zagrożeniem, ale kiedy ich koncentracja rośnie, mogą pojawić się problemy. Przykładowo rośliny takie jak szpinak i szczaw zawierają sporo kwasu szczawiowego, który po wchłonięciu do naszego organizmu może wytrącać się w nerkach w postaci złogów. Bardzo wysokie spożycie brokułów (a także brukselki, kapusty), skutkować może obniżeniem wchłaniania jodu, co znowuż niekorzystnie będzie się odbijać na pracy tarczycy. To oczywiście jedynie przykłady, które można mnożyć.