Czy bardzo niskokaloryczna dieta pomoże mi schudnąć po wakacjach?

Lato to czas, w którym mało komu udaje się „poprawić formę". Zdecydowana większość osób przywozi z wakacji nie tylko opaleniznę, ale także dodatkowe kilogramy, które nierzadko okazują się być nabytkiem nie tylko deprymującym, ale także trwałym. Jedną z pierwszych refleksji jaka pojawia się po powrocie do „codziennych realiów” jest więc usilna potrzeba pozbycia się niechcianego nadbagażu przy czym zwłaszcza panie próbują tego dokonać przy pomocy bardzo niskokalorycznych rozwiązań żywieniowych. Czy jednak tego typu pomysły stanowią sposób na rozwiązanie problemu?

Przeczytaj koniecznie:

Bardzo niskokaloryczne diety obniżają poziom hormonów tarczycy

Błędne wyobrażenia

W obiegowym ujęciu ciągle panuje mylne przekonania, iż tempo utraty tkanki tłuszczowej jest odwrotnie proporcjonalne do kaloryczności diety. Innymi słowy, większość osób uważa, że im mniej jemy – tym szybciej i skuteczniej chudniemy. Niestety w praktyce sytuacja jest bardziej skomplikowana i zazwyczaj zdarza się tak, że bardzo niskokaloryczne diety po prostu nie przynoszą zamierzonego efektu. Warto się więc zastanowić – dlaczego tak się dzieje?

Wieczne uczucie głodu

Teoretycznie odchudzanie polega na zmniejszeniu spożycia energii. Faktycznie wyobrażenie to jest w dużej mierze prawdziwe, ale nie oddaje pełnego obrazu sytuacji. Nasz organizm posiada bowiem mechanizmy, które uniemożliwiają nam jego zagłodzenie i uruchamia je zawsze wtedy gdy czuje, że w diecie energii jest zbyt mało. Zależność jest taka, że im głębsze są kaloryczne restrykcje – tym większa i gwałtowniejsza potrzeba kompensacji ze strony „naszej natury”. Przy wdrażaniu ekstremalnych rozwiązań żywieniowych po prostu robimy się bardzo głodni.

Nawet jeśli jesteśmy w stanie przez dzień czy dwa znieść nieustające uczucie głodu, to w końcu przychodzi moment załamania i po prostu rzucamy się na jedzenie, kompensując sobie z nawiązką wypracowany deficyt energetyczny. W efekcie – nie chudniemy, a niekiedy wręcz – przybieramy na wadze. Z każdym takim epizodem spada nasza motywacja i wiara w to, że "może się udać”. Najczęściej po kilkunastu dniach – dajemy za wygraną i porzucamy pomysł, by zmierzyć się z nadprogramowymi kilogramami.

Spowolniony metabolizm

Problem z odchudzaniem przy zastosowaniu bardzo niskokalorycznych diet nie sprowadza się tylko do uczucia głodu, ale także do aspektów związanych z kontrolą wydatków energetycznych. Ludzki organizm w tej materii jest sprytniejszy niż się niektórym osobom wydaje. W sytuacji, w której ograniczamy istotnie dzienną podaż energii, uruchomieniu ulegają mechanizmy „kryzysowe”. W praktyce polega to na tym, iż dzienne wydatki energetyczne ulegają wyraźnemu zmniejszeniu, co związane jest m.in. ze zmniejszeniem aktywności leptyny i hormonów tarczycy.

W badaniach naukowych zaobserwowano, że diety 1000 kcal mogą zmniejszyć ilość trójjodotyroniny o 22%, a głodówki typu 400 kcal – nawet o 66%. Nie oznacza to, że diety bardzo niskokaloryczne zupełnie blokują proces odchudzania. Nic z tych rzeczy. Niemniej jednak tego typu rozwiązania sprawiają, że efekty są zupełnie nieadekwatne do włożonego wysiłku. Innymi słowy głodujemy, a masa ciała zmniejsza się w ślimaczym tempie, co deprymuje i odpiera motywację do dalszej walki. Dodajmy do tego wieczne i nieustające (a wręcz narastające) uczucie głodu i mamy receptę na to jak nie schudnąć pomimo starań.