Dlaczego kobietom tak trudno jest zwiększyć ilość tkanki mięśniowej?

Nie ulega wątpliwości, że w przypadku kobiet rozwój masy mięśniowej przebiega drastycznie wolniej niż ma to miejsce u mężczyzn (powinny o tym pamiętać panie, które boją się, że trening z obciążeniem doprowadzi do gwałtownego rozrostu muskulatury i nagłej maskulinizacji sylwetki). Oczywiście, można sprowadzić odpowiedź na to pytanie do lakonicznego stwierdzenia, iż „winne są hormony”. Tyle, że takie postawienie sprawy absolutnie nie wyczerpuje tematu przyczynowości i na pewno nie ułatwia wyciągnięcia odpowiednich wniosków praktycznych, które mogłyby pomóc w przełamywaniu fizjologicznych ograniczeń. Stąd też w niniejszym opracowaniu postaram się w sposób czytelny przedstawić istotę problemu odnosząc się do często popełnianych błędów.

Przeczytaj koniecznie:

Jak rozpoznać zastój - przyczyny i rozwiązanie problemu


Jak widać istnieje wiele korzyści z podjęcia działań ukierunkowanych na wzmocnienie i rozwój tkanki mięśniowej. Jeśli wśród czytelniczek niniejszego artykułu są panie, które nie podzielają moich wniosków, to zapewne mają przed oczami widok zawodniczek parających się wyczynową kulturystyką i stosujących często niedozwolone wspomaganie hormonalne. Otóż absolutnie nie mówię o takiej wizji rozwoju tkanki mięśniowej, która skądinąd jest nieosiągalna przy rekreacyjnym treningu z obciążeniem. Chodzi raczej o ciało, któremu nie brakuje jędrności i sprężystości, czyli cech powiązanych nierozerwalnie z tkanką mięśniową! Niestety okazuje się, że o ile mięśnie łatwo jest stracić (np. poprzez stosowanie głodowych diet), to stosunkowo trudno je odbudować. I tutaj tkwi problem, a nie w perspektywie nagłego przyrostu muskulatury. W dalszej części artykułu więcej o mechanizmach leżących u podstaw „oporu materii” kobiecej tkanki mięśniowej.

Złośliwe hormony

Kiedy spotykam się nieraz ze wzmiankami na temat hormonalnych uwarunkowań kobiecej fizjologii, to mam nieodparte wrażenie, jakoby u pań występowało niewspółmiernie więcej hormonów niż u mężczyzn. Tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Żeński układ endokrynny podlega jednak bardziej dynamicznym regulacjom związanych choćby z cyklem menstruacyjnym, a także wynikający z „wrodzonej delikatności” niektórych mechanizmów kontrolnych wyczulonych na czynniki takie jak podaż energii, podaż poszczególnych składników pokarmowych, stres psychiczny, aktywność fizyczna, etc. Bez zagłębiania się w szczegóły należy podkreślić, że kobieca struktura hormonalna nie sprzyja rozbudowie tkanki mięśniowej. Związane jest to przede wszystkim z drastycznie niższym poziomem testosteronu (silnego, anabolicznego hormonu). Oczywiście nie jest to okoliczność uniemożliwiająca wzmocnienie muskulatury. W końcu przecież wielu paniom udaje się tego dokonać. Z pewnością jednak fakt drastycznie spowalnia progres w tej materii.

Niezdrowe podejście do jedzenia

Chociaż paniom nierzadko zdarza się przekraczać dzienne zapotrzebowanie na energię, to epizody (częstsze lub rzadsze), maja charakter nieplanowany. Mało która kobieta świadomie i z premedytacją stara się zjeść tyle by wygenerować nadwyżkę energetyczną, gdyż większość pań boi się przyrostu masy ciała. Tymczasem fakty są takie, że o ile na początku regularnych treningów często przybywa tkanki mięśniowej nawet na deficycie kalorycznym, to po pewnym czasie staje się to po prostu niemożliwe. Jedynym sposobem przełamania impasu jest przemyślane zwiększenie podaży energii, niestety „psychiczna blokada” uniemożliwia zrealizowanie tego pomysłu w praktyce, a nawet jeśli już udaje się go wdrożyć w życie, to towarzyszy mu permanentny stres, że przybywa tłuszczu a nie mięśni. To niestety częsta sytuacja w przypadku aktywnych kobiet, które już zdecydowały się na to by inwestować w rozwój muskulatury.