Gorący temat: tkanka tłuszczowa czy nadmiar wody?

Gdyby bazować na obiegowych relacjach, należałoby uznać, że problem „z nadmiarem wody w organizmie” jest zjawiskiem niezwykle powszechnym. Co więcej, wiele osób jest przekonanych, iż przyczyną zaburzonej estetyki sylwetki w ich wypadku nie jest nadmiar tkanki tłuszczowej a woda zgromadzona w ustroju. Przekonanie to podsycają niekiedy sami dietetycy i trenerzy, zwłaszcza ci, którzy mają powiązania z firmami zajmującymi się dystrybucją i sprzedażą środków wspomagających „usuwanie wody z ustroju”. Warto się zastanowić nad istotą powyższego zagadnienia.

Przeczytaj koniecznie:

Siedem mitów na temat wody

Problem nadmiaru wody – fakt czy fikcja?

Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, to najpierw warto podkreślić, że ludzki organizm składa się głownie z wody. Fakt, że mamy jej w ciele dużo, nie koniecznie musi być problemem samym w sobie. Niekiedy dochodzi jednak do nadmiernego jej zatrzymania w ustroju, co jest stanem patologicznym i wynika najczęściej z przyczyn takich jak:

- choroba,

- przyjmowanie leków,

- nadmiar stresu (podwyższony poziom kortyzolu),

- nieprawidłowa dieta (nadmiar sodu),

- drastyczne zmiany w spożyciu płynów,

- stan po odwodnieniu,

- stan fizjologiczny (ciąża, niektóre fazy cyklu menstruacyjnego).

Tak więc z całą pewnością należy uznać, że problem nadmiaru wody nie jest niczyim wymysłem, a stanem faktycznym, który może mieć miejsce. Tyle, że fakt ten niestety często bywa nadużywany…

„Ma pan (pani) za dużo wody w organizmie, trzeba się jej pozbyć”

Kiedy jakiś czas temu udałem się na konsultację do jednej z poradni dietetycznych (z ciekawości, była to skądinąd akcja promocyjna), to podczas pomiaru składu ciała dowiedziałem się, że co prawda tkanki tłuszczowej mam bardzo niewiele, ale za to poziom wody w ustroju przekracza normy oraz „że można coś na to zaradzić”. Innymi słowy, pani dietetyk zaproponowała mi zabiegi mające na celu zmniejszenie stanu nawodnienia mojego organizmu. Oczywiście w grę wchodziło przyjmowanie suplementów diety (opartych na  tanich surowcach roślinnych takich jak pokrzywa, mniszek lekarski, pietruszka), które w skali miesięcznej kosztować mnie miały około 300 zł! Po co? Po to by pozbyć się wody! Kiedy wspomniałem o tym, że “lubię się ze swoją wodą” i wytłumaczyłem skąd ta moja sympatia, to spotkałem się z całkowitym niezrozumieniem...

Poziom nawodnienia w nadwadze i otyłości

Być może wyda się to co poniektórym osobom zaskakujące, ale tak naprawdę w przypadku nadwagi i otyłości  rzadko mamy do czynienia z nadmiarem wody w organizmie (przynajmniej w odniesieniu do całkowitej masy ciała). Paradoksalnie większą procentową zawartość płynów w ustroju mają osoby o niskim poziomie tkanki tłuszczowej, z dobrze rozwiniętą muskulaturą. Jest to związane z tym, iż mięśnie składają się głównie z wody, a czynnikiem dodatkowo zwiększającym jej napływ do miocytów jest wysokie spożycie węglowodanów skutkujące wzrostem ilości glikogenu (każdy 1g glikogenu zatrzymuje około 3g wody). Tyle że nie jest to ani problemem zdrowotnym, ani estetycznym, bo nabite glikogenem i wodą mięśnie wyglądają na większe, pełniejsze i są przy okazji bardziej przydatne (bo mają większe zapasy wody i energii). Natomiast tkanka tłuszczowa zawiera bardzo niewiele wody . Dlatego też u osób otyłych procentowa zawartość wody w ustroju jest niekiedy drastycznie niższa niż u osób szczupłych.