Polak w supermarkecie czyli jak kupujemy żywność

Robienie zakupów to niby żadna filozofia. Wystarczy po prostu udać się do sklepu, wziąć koszyk, nawrzucać do niego produktów żywnościowych i udać się do kasy. Cóż, w praktyce sytuacja wygląda oczywiście inaczej. Nasze „zachowania konsumenckie” mają określoną motywacje, przebieg i skutek. Co więcej, w ostatnich latach można zauważyć dynamiczne zmiany w tym aspekcie. Warto się im przyjrzeć i zastanowić czy zmierzamy w dobrym kierunku.

Przeczytaj koniecznie:

Woda źródlana „kałużanka”…

 

Kto podejmuje decyzje?

Jeśli komuś wydaje się, że będąc na zakupach dokonuje zawsze przemyślanych i rozsądnych wyborów wkładając do koszyka jedynie te artykuły, których naprawdę potrzebuje to niestety, ale żyje w świecie fantazji. W rzeczywistości nasza wizyta w sklepie została już wcześniej zaplanowana i to nie my jesteśmy autorami tego planu, a specjaliści od marketingu. Nie trzeba być genialnym obserwatorem by zauważyć, ze bezustannie jesteśmy bombardowani reklamami rozmaitych produktów, których rzekomo potrzebujemy.

Sterowani reklamą

Zarówno w prasie, telewizji, radiu czy na portalach internetowych, bilbordach, plakatach w gazetkach reklamowych wrzucanych do skrzynek, wszędzie zawarte są jawne bądź zatajone komunikaty, których zadaniem jest wzbudzić w nas potrzebę posiadania. Tak się po prostu dzieje, bo – jak pokazują badania - dobrze skrojona reklama jest w stanie umieścić zakodowaną informację w pamięci utajonej i tym samym niezależnie od naszej świadomości oddziałuje na wybór określonych produktów i marek. Czy jesteśmy jednak w tej walce zupełnie bezbronni? Oczywiście nie, przy dokonywaniu wyborów żywieniowych znaczenie mają też nawyki wyniesione z domu rodzinnego, preferencje smakowe, emocje, stan finansów no i oczywiście – pewien, nie koniecznie duży udział w całym procesie przypada na coś co nazywane jest „wolną wolą”. Jak się okazuje ten aspekt też jest ważny, tak się nam przynajmniej wydaje.

Mając powyższe dane na uwadze, możemy zająć się analizą naszych własnych zachowań konsumenckich.

Data ważności

Jeśli po pierwszej części powyższego artykułu wyklarowało się wrażenie, iż będzie on dotyczył trendów w popularności poszczególnych produktów spożywczych, to chyba muszę sprostować to przekonanie. W niniejszym opracowaniu chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na sposób robienia zakupów, co powiązane jest w pewnej mierze z podejściem do żywności. Czy owo podejście zmienia się w ostatnim czasie? Otóż okazuje się zdecydowanie tak. Jak pokazują badania CBOS-u Polacy coraz częściej zwracają uwagę na to co wkładają do koszyka: zanim zakupią dany produkt uważnie studiują jego etykietę, 42% mieszkańców naszego kraju biorących udział w badaniach ankietowych stwierdziło, że zawsze sprawdza datę przydatności produktów żywnościowych, natomiast 27% i 21% ankietowanych przyznało, że robi to odpowiednio: „często” „czasami”, a jedynie 10% - zadeklarowało, ze nie robi tego „nigdy”. Dla porównania w roku 2005 statystyki wyglądały istotnie gorzej, osób które nie zwracało uwagi na skład produktów było o połowę więcej.

Lustracja składu w polskim wydaniu

Skład produktów niestety jest sprawdzany przez nas rzadziej. Ciągle około 29% Polaków nie bierze tego aspektu pod uwagę nigdy. Około 31% czyni to robi czasu do czasu, a 40% – regularnie. Warto zaznaczyć jednak, iż Polacy robią często powtarzalne zakupy, a więc jeśli przykładowo codziennie kupujemy np. ten sam serek wiejski, to oczywistym jest, że za każdym razem nie będziemy sprawdzać składu produktu. Niemniej i tak w ciągu ostatnich lat zainteresowanie recepturą spożywanych pokarmów zwiększyło się istotnie co jest zjawiskiem optymistycznym.