Czy „cięcie węgli” jest konieczne w okresie redukcji tkanki tłuszczowej? Cz. I

Tak jak jeszcze dwie dekady temu niemal wszyscy sądzili, że „tyje się od spożycia tłuszczu”, dziś coraz bardziej popularny staje się pogląd, który mówi, iż to węglowodany są winne problemowi nadwagi i otyłości. Stąd też zmniejszanie ich spożycia kojarzone jest jako niezbędny element pracy nad sylwetką w okresie ukierunkowanym na redukcję zapasów tłuszczowych. Czy jednak pogląd ten jest słuszny? W świetle dostępnej literatury można mieć co do tego spore wątpliwości.

Przeczytaj koniecznie:

Co jeść przed snem, białko czy węglowodany?

 

A gdyby tak spojrzeć na to z innej perspektywy…

Powyższej przytoczony fakt rzutować może na wyniki cytowanych badań. W końcu nie od dziś wiadomo, że wyższe spożycie protein może nieść za sobą dodatkowe korzyści podczas redukcji tkanki tłuszczowej (mowa tutaj o zmniejszeniu łaknienia, hamowaniu katabolizmu i pobudzeniu tempa przemiany materii). Oczywiście nie musi to umniejszać pozytywnego wpływu węglowodanowych restrykcji na proces odchudzania, niemniej stanowi dodatkowy czynnik, który należałoby wziąć pod uwagę, a autorzy – jak się niestety okazuje – nie zawsze są skłonni o tym pamiętać. Czy to znaczy, że nie ma badań porównawczych w przypadku, których spożycie białka jest takie same? Oczywiście są, ale tutaj już różnice pomiędzy dietą typu low-carb i low-fat rzadziej są znaczące. Szczególnie ciekawych wniosków dostarcza eksperyment, w którym dokonano porównania skuteczności następujących rozwiązań żywieniowych:

diety o normalnym udziale węglowodanów i umiarkowanym udziale białka (NPNC)

diety o niskim udziale węglowodanów i umiarkowanym udziale białka, (NPLC)

diety wysokobiałkowej, z normalnym udziałem węglowodanów, (HPNC)

diety wysokobiałkowej, z niskim udziałem węglowodanów (HPLC)

Badanie zostało wiec zaprojektowane w taki sposób by ocenić realny wpływ zmian w spożyciu protein na finalny wynik eksperymentu.

Co się okazało?

Autorzy zaobserwowali, że diety bardziej zasobne w białko działały korzystniej w materii redukcji tkanki tłuszczowej niż diety z niższym udziałem tego składnika. Efekt był niezależny od spożycia tłuszczu i węglowodanów (kaloryczność diet byłą taka sama). Wyniki tego badania rzucają trochę inne światło na wyniki eksperymentów gdzie przy porównywaniu skutków diet niskowęglowodanowych z dietami konwencjonalnymi pomijany bywał fakt, że spożycie protein nie było w obu dietach tożsame. Dla zainteresowanych - link do badania: 

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22935440

Oczywiście powyższy fakt, nie dyskwalifikuje diet niskowęglowodanowych jako metody obniżania nadmiernej masy ciała, pokazuje jednak, że wyniki wielu badań mogą być obarczone pewnym błędem. Skądinąd dawno temu zwracał już na to uwagę Lyle McDonald (nie należy mylić ze słynną siecią gastronomiczną)  - specjalista, który sam opracowuje i poleca protokoły uwzględniające węglowodanowe restrykcje. Tyle, że autor ów nie podchodzi do kwestii żywieniowych w sposób dogmatyczny i nie odrzuca znaczenia „kalorycznego bilansu” w planowaniu diet redukcyjnych. Bilans energetyczny jest bowiem kluczowy i nieubłagany jeśli chodzi o wpływ diety na utratę zbędnych centymetrów i kilogramów co pokazał choćby słynny przykład amerykańskiego nauczyciela, któremu udało się schudnąć żywiąc się jedynie w barze szybkiej obsługi o czym swego czasu było bardzo głośno w mediach.

Podsumowanie

Myślę, że przytoczone przeze mnie dane – choć absolutnie nie wyczerpują tematu „konieczności” obniżania spożycia węglowodanów w okresie redukcji tkanki tłuszczowej, to przynajmniej rzucają na to zagadnienie inne światło niż to, które ostatnio przyświeca węglowodanowym restrykcjom z kanałów youtube, z rozmaitych portali, forów internetowych i blogów.  Dodam także, iż to nie koniec rozważań dotyczących omawianego tutaj zagadnienia. W kolejnej części niniejszego artykułu powołam się na dość ciekawe badania w przypadku, których porównano dietę niskowęglowodanową i niskotłuszczową w szczególnie rygorystycznych i sprzyjających obiektywizacji obserwacji warunkach.

Czy „cięcie węgli” jest konieczne w okresie redukcji tkanki tłuszczowej? Cz. II