Jak to jest z tym śniadaniem?

Z jednej strony śniadanie przedstawiane bywa jako „najważniejszy posiłek jedzony w ciągu dnia”, z drugiej strony natomiast coraz częściej można się spotkać z celowym omijaniem tego posiłku, w celu poprawy niektórych parametrów metabolicznych i w celu przyspieszenia spalania tłuszczu. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy jedzenia śniadania przedstawiają na obronę swoich twierdzeń liczne argumenty. Na przekór jednym i drugim, chciałbym w niniejszym artykule oprzeć się na dość ciekawych danych naukowych, rzucających trochę inne światło na „śniadaniowy dylemat”.

Przeczytaj koniecznie:

Odchudzasz się? Zjedz jajko na śniadanie!

Mity na temat skutków omijania śniadania

Bez wątpienia popularny pogląd mówiący, iż śniadanie jest „najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia” sam w sobie okazuje się być problematyczny do obronienia. Trudno bowiem wyznaczyć precyzyjne i zarazem uniwersalne kryteria pozwalające takich sądów dokonywać. Tak naprawdę nie da się obiektywnie wykazać, że np. śniadanie jest posiłkiem ważniejszym od obiadu. Aspekt ten nie był też nigdy badany w sposób naukowy i nic dziwnego – tworzenie akademickich sporów na powyższy temat wydaje się być raczej „sztuką dla sztuki” niż czymś co może nieść za sobą jakieś praktyczne konsekwencje. Jakkolwiek by nie było swego czasu powstał „kult jedzenia śniadania” i chociaż może mieć on pewne uzasadnienie, to znaczna część argumentów mających stanowić dla niego uzasadnienie, okazuje się być wątpliwa.

Przykładowo, można się spotkać z twierdzeniem, iż śniadanie jest posiłkiem, który ma „dostarczyć energię na cały dzień”. Takie twierdzenie może i przemawia do wyobraźni, ale kłóci się z logiką. Źródłem energii jest pożywienie – to fakt, ale nasze dobowe zapotrzebowanie energetyczne jest na tyle duże, że trudno jest je zaspokoić w ramach jednego posiłku, a nawet jeśli się by to udało zrobić za pomocą śniadania, to oznaczałoby to, iż kolejnych posiłków już jeść nie powinniśmy, bo w innym wypadku wejdziemy w stan nadwyżki energetycznej czyli doprowadzimy do przyrostu masy ciała. Tak więc tworzenie systemów rankingowych dotyczących ważności posiłków jest samo w sobie problematyczne i raczej nie powinno się tego robić.

Podobnie też, trudny do obrony jest pogląd mówiący, iż omijanie śniadania powoduje, że organizm przechodzi w „tryb głodu” i zaczyna oszczędzać energię. Ten stan podobno ma powodować, iż jeśli ominiemy śniadanie, a zjemy dopiero drugi planowany posiłek, to organizm odłoży dostarczoną z niego energię w postaci tkanki tłuszczowej. Cóż, jest to twierdzenie kuriozalne. To trochę tak jakby powiedzieć, że jak nie dostalibyśmy nagle listopadowej pensji, to grudniową odłożylibyśmy na konto… W rzeczywistości w listopadzie prawdopodobnie sięgnęlibyśmy do zgromadzonych np. na lokacie oszczędności. W grudniu natomiast z pewnością nie byłoby dla nas najwyższym priorytetem odtworzenie finansowych rezerw z otrzymanej pensji – a nawet gdybyśmy bardzo chcieli to zrobić, to mało realne jest byśmy w tym celu zrezygnowali z kupowania jedzenia, paliwa i opłacania rachunków… Nasz organizm też głupi nie jest i postępuje racjonalnie.

Podobnych teorii jak te powyżej wspomniane jest oczywiście więcej, znaczna część z nich albo nie ma żadnego uzasadnienia, ale jest ono słabe. Oczywiście nie oznacza to, że nie istnieją żadne racjonalne argumenty na rzecz jedzenia śniadania. Otóż są i okazują się być dość ciekawe i przekonujące. Chodzi jednak o to, by w rozważaniach dotyczących tego tematu, nie powoływać się na wątpliwe źródła i nielogiczne uzasadnienia, bo czyni to sprawę śmieszną… Znamienne jest to, że podobnie wiarygodne twierdzenia rozgłaszają także „przeciwnicy” spożywania śniadań.

Zamiast takich nic nie wnoszących plotek, warto zastanowić się jak spożywanie lub omijanie śniadania wpływa np. na kontrolę łaknienia i pobór energii w ciągu dnia oraz jak oddziałuje na wydolność fizyczną oraz parametry takie jak wrażliwość insulinową.