Peptydy opioidowe w żywności

Żywność, którą spożywamy dostarcza naszemu organizmowi nie tylko składników odżywczych w formie cząstek elementarnych, ale także wielkocząsteczkowych związków mogących w pewnych warunkach ulegać wchłanianiu z przewodu pokarmowego. Związki te wywierają pewien wpływ na nasz organizm, przy czym nie zawsze jest to wpływ pozytywny. Przykładem dość specyficznych składników pokarmu posiadających pewien potencjał biologiczny są peptydy opioidowe, którym – ze względu na zaskakujące właściwości - warto poświęcić więcej uwagi.

Zanim przeczytasz ten artykuł

Niniejsze opracowanie jest kontynuacją tematu traktującego o bioaktywnych peptydach żywności. W treści tego artykułu pojawiać się będą sformułowania, które mogą być niezrozumiałe dla osób spotykających się z omawianymi zagadnieniami po raz pierwszy, dlatego też przed jego lekturą zachęcam do zapoznania się z poprzednimi opracowaniami do których linki znajdują się poniżej:

http://potreningu.pl/articles/4633/zywnosc-jako-zrodlo-bioaktywnych-peptydow--wprowadzenie-do-tematu

Czym są peptydy opioidowe?

Peptydy opioidowe, jak można się spodziewać po ich nazwie – mają coś wspólnego z opiatami. Fachowo rzecz ujmując, są to peptydy będące ligandami receptorów opioidowych. Związki te mogą więc oddziaływać na pracę układu nerwowego, wykazując właściwości uspokajające, zmniejszające napięcie, zmniejszające odczuwanie bólu. Niektóre dane sugerują także możliwy wpływ tych peptydów na libido oraz na kontrolę łaknienia.

Skąd się biorą?

Peptydy opioidowe powstają w naszym przewodzie pokarmowych z białek pokarmowych. Ich najbardziej obfitym źródłem są:

  • proteiny mleczne,
  • gluten pszenny (ale nie tylko pszenny),
  • białko soi,
  • białko zawarte w szpinaku,
  • krowia hemoglobina.

Innymi słowy peptydy opioidowe mogą powstawać zarówno z białek zwierzęcych jak i roślinnych, przy czym najłatwiej na ich działanie narazić się poprzez spożywanie nabiału, produktów z pszenicy, surowego mięsa wołowego (kto by się spodziewał), a także szpinaku.

Jak wpływają na nasz organizm?

Tak naprawdę, jeśli chodzi o wyrokowanie w kwestii wpływu peptydów opioidowych na organizm ludzki, to dane literaturowe są delikatnie mówiąc skromne i słabe. Niemniej opierając się na eksperymentach prowadzonych na modelu zwierzęcym można stwierdzić, iż peptydy opioidowe posiadają szerokie spektrum właściwości. Z jednej strony istnieją przesłanki by uważać, że związki te stymulują neurogenezę i proces uczenia się – to niezwykle ciekawy i pozytywny efekt ich działania (co ciekawe ten efekt zanotowano w przypadku peptydów z pszenicy). Z drugiej strony obserwowano, że peptydy opioidowe pobudzają produkcję prolaktyny, co dla  osób, którym nie zależy na zainicjowaniu laktacji zaletą nie jest. To jednak nie wszystko. Peptydy opioidowe mogą prawdopiodobnie wywoływać zaburzenia psychiczne. No ale, żeby te wielkocząsteczkowe związki dostały się do organizmu, muszą zajść ku temu odpowiednie okoliczności, a to takie proste nie jest.

Uważa się, że stan zapalny w obrębie jelit, umożliwia przenikanie peptydów opioidowych do wnętrza naszego organizmu, co dość ciekawie opisał Severance i wsp. w pracy, do której link zamieszczam poniżej:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4244845/

Kwestia ta ma duże znaczenie, bo istnieje hipoteza, zgodnie z którą związki te mogą przyczyniać się do rozwoju autyzmu, na co zwracają uwagę Reichelt i Knivsberg:

http://www.bowdiges.org/documents/files/Pathophysiology_of_ASD_and_urinalysis.pdf

Podsumowanie

Chciałoby się powiedzieć, za starym sloganem reklamowym: „Ludzie to nie wiedzą jakie siły drzemią w naturze”. Faktycznie jest tak, że żywność zawiera związki o bardzo zróżnicowanych właściwościach, przy czym wybrane mogą okazać się szkodliwe dla niektórych osób. Czy bać się pokarmów będących źródłem peptydów opioidowych? Cóż, raczej mało prawdopodobne jest, by szkodziły one każdemu, ale są przesłanki by sądzić, iż u wybranych jednostek stanowią one źródło pewnych problemów, na co wskazują prace Reichelta i Knivsberga oraz Severancea.