Ukryte kalorie

„Jem mało a mimo to nie chudnę” te słowa padają niezwykle często na forach internetowych, w rozmowach, konsultacjach z trenerem czy dietetykiem. W praktyce po uważnej i skrupulatnej analizie zwyczajów żywieniowych okazuje się jednak, że powyższe twierdzenie najczęściej nie odpowiada rzeczywistości. W codziennych realiach łatwo jest bowiem przemycić dodatkowe, ukryte kalorie, które mogą przyczyniać się do problemów z masą i składem ciała. Gdzie je znaleźć, albo raczej – jak się przed nimi ustrzec?

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego warto uważnie czytać etykiety produktów żywnościowych

 

Raz nie zawsze?

Nieraz do nieświadomego „przemytu kalorycznego” dochodzi podczas okazjonalnych odstępstw od codziennej rutyny żywieniowej. Niby to oczywiste, ale wiele osób nie docenia znaczenia takich epizodów. Tymczasem jak najbardziej jest możliwe „tycie tylko w weekendy”, czyli wtedy gdy najczęściej pojawiają się produkty rekreacyjne jedzone w nieliczonych ilościach. I tak oto na co dzień można jeść relatywnie niewiele, a w piątkowy i sobotni wieczór zjadając dużą pizzę i popijając ją colą lub piwem. Oczywiście takie praktyki nie zawsze i nie każdemu szkodzą, co pokazuje przykład „posiłków oszukanych”, ale jeśli wprowadzane są one w sposób nieprzemyślany to i ich konsekwencje bywają nieprzyjemne.

Oszukane produkty

O ile wszystkie wspomniane powyżej aspekty mają weryfikowalne podłoże, czyli o ile w wymienionych przypadkach możemy przy odrobinie skrupulatności oszacować dodatkową podaż energii, to są też sytuacje, w których jest to bardzo trudne. Otóż badania przeprowadzone na rynku amerykańskim wykazały, że wiele rekreacyjnych produktów dostępnych w sklepach, a zwłaszcza – potraw serwowanych w barach szybkiej obsługi charakteryzuje się wyższą kalorycznością niż sugerują etykiety. Mówiąc wprost, może się okazać, że kanapka serwowana w popularnej sieciówce (gdzie modne stały się ostatnio deklaracje dotyczące wartości energetycznej), może być bardziej kaloryczna niż sugerują zapisy w załączonych informatorach (tabelach). Tak więc bazowanie na wysoko przetworzonej żywności, nawet jeśli jest ona oznaczana wartością kaloryczną, stwarza dodatkowe zagrożenie wynikające z niedoszacowania tejże wartości. Ten aspekt warto wziąć pod uwagę.

Podsumowanie

Jak widać istnieje wiele prostych sposobów na to by dostarczyć nadprogramową dawkę kalorii do codziennego menu. Co więcej, nierzadko przyjmowane ukradkiem dawki energii są całkiem spore i mogą stanowić nawet 20 – 40% dziennego bilansu. To naprawdę sporo. Co istotne, poprzez uważną analizę etykiet i idącą z nią w parze modyfikację jadłospisu, można drastycznie obniżyć podaż energii bez wprowadzania zmian w spożyciu bazowych produktów stanowiących podstawę menu, o ile oczywiście nie są to dania serwowane w barach szybkiej obsługi – te mogą być bowiem niedoszacowane energetycznie.