Grudzień – miesiąc rozpusty?

Grudzień to miesiąc próby dla wszystkich, którzy są na diecie i trzymają się pewnych zasad. To czas luźniejszych spotkań służbowych, rodzinnych czy z przyjaciółmi. Zbliża się koniec roku, więc chcemy zakończyć jak najwięcej rozpoczętych spraw, podsumować to co się działo przez ostatnie miesiące, a zbliżający się koniec roku to wydawałoby się idealny czas na takie posiedzenia. W związku z tym, że wcześniej są Święta Bożego Narodzenia to staje się oczywiste wykorzystanie ich motywu.

Przeczytaj koniecznie:

Skuteczne odchudzanie, a odstępstwa od diety – czy są dopuszczalne?

Z czym nam się kojarzą święta?

Z choinką, ozdobami świątecznymi, zapachem goździków i pomarańczy, dzieleniem się opłatkiem, lepieniem pierogów, odświętnym ubraniem, paleniem świeczek, pakowaniem prezentów, ogniem w kominku i ile osób - tyle innych skojarzeń można by tutaj wymienić. Z pewnością każdy ma swoje własne i chyba też mało komu ten okres świąteczny nie kojarzy się z suto zastawionym stołem. To też jeden z najczęściej występujących motywów podczas zorganizowanych grudniowych spotkań towarzyskich czy firmowych. Jak będąc na diecie oprzeć się różnym smakowitościom? Jak sobie poradzić z pokusami, które czyhają na nas na każdej takiej imprezie? Ciasta, wypieki, pieczone mięsa, pierogi i wiele innych dość kalorycznych potraw, które kuszą swoim wyglądem i zapachem.

O ile taką służbową wigilię mamy jedną to jednorazowe odstępstwo od diety nie powinno wyrządzić krzywdy. Grunt to nie pochłonąć wszystkiego co mamy w zasięgu ręki, a sięgnąć po takie ilości jakie zjedlibyśmy w dzień powszedni.

Co jednak jeśli każdy weekend to „wigilijne” spotkanie?

  1. Nie panikuj – stres to twój największy wróg i pod jego wpływem możesz zrobić rzeczy, których nie chcesz. Potraktuj to jako normalny dzień, normalną kolację. Wybierz sobie jedno lub dwa dania i zjedz normalną porcję, a na deser poczęstuj się jednym kawałkiem ciasta. Unikaj tzw. kosztowania wszystkiego po trochu. Zwykle kończy się to zjedzeniem dużo większych ilości.
  2. Zjedz trochę mniej w ciągu dnia – takie działanie nie jest konieczne, ale jeśli jesteś na redukcji i bardzo cię stresuje wybicie z diety to ogranicz trochę jedzenie z wcześniejszej części dnia. Nie głoduj, zjedz po prostu troszkę mniej.
  3. Myśl o spotkaniu towarzyskim a nie o jedzeniu – koncentracja na tym co nas przeraża nie jest dobra. Zresztą celem spotkań towarzyskich nie jest talerz pełen jedzenia, a spotkanie z ludźmi, rozmowy, zabawa. Jedzenie to tylko dodatek i nie powinniśmy skupiać na nim całej swojej uwagi i energii.
  4. Wybieraj z głową – zwykle na firmowych wigiliach potrawy nawiązują do tych klasycznych, świątecznych. Najczęściej możemy się spodziewać pierogów, ryb, sałatek warzywnych i oczywiście ciast. Aby nie dać się ponieść kubkom smakowym załóż sobie z góry, że np. pierogi zjesz tylko na prawdziwej wigilii. Nie będziesz mieć poczucia, że coś cię omija, a jednocześnie nie zaburzysz swojej diety i efektów, na które ciężko pracujesz. Staraj się wybierać potrawy lżejsze. Jeśli masz wybór to bez panierki, bez ciężkich sosów, bez dodatkowego pieczywa. Ciasta też możesz pominąć.
  5. Nie przerywaj treningów – w okresie świątecznym jest mniej czasu na wszystko. Sprzątamy, kupujemy prezenty, organizujemy zjazdy rodzinne. Nie jest to jednak wymówka by przerywać swoją aktywność. Znajdź kilka razy w tygodniu chociaż z godzinę na swój trening, żeby móc bez wyrzutów sumienia spędzić bezstresowo wszystkie spotkania towarzyskie.
  6. Jeżeli nie redukujesz, a jedynie dbasz o jakość jedzenia, to się nie stresuj jednorazową drobną nadwyżką kalorii. Jeśli nie będziesz jeść wszystkiego co masz w zasięgu ręki, zachowasz umiar, to nic złego się nie stanie. Możesz nabrać więcej wody podskórnej, która zejdzie po kilku dniach.

Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umieć zachować umiar. Święta to absolutnie nie jest wymówka do tego, by robić odstępstwa od diety i cały miesiąc zajadać się ciastkami, ale jeśli potrafimy zachować rozsądek, to też nie ma nic złego w zjedzeniu czegoś innego niż zwykle, a zaraz potem wrócić do własnych założeń.