Najlepsze zakupy suplementów w cenie do 150 złotych?

Suplementy diety są masowo sprzedawane w Internecie oraz sklepach stacjonarnych. Wszystko byłoby dobrze, jednakże wiele osób kupuje danego rodzaju preparat bazując na obiegowych mitach, opiniach zaczerpniętych w klubach lub z wątpliwej jakości stron w Internecie. Zanim klikniesz „kup teraz”, warto poczytać dobre opracowania na ten temat, przykładowo książkę „Suplementy żywnościowe dla sportowców” autorstwa Delaviera i Gundilla czy też „Dietetyczne i suplementacyjne wspomaganie procesu treningowego” prof. Błaszczyka i wsp. Strony internetowe z reguły zawierają błędne, przeinaczone lub zmanipulowane informacje dotyczące suplementów diety. Jeżeli w artykule brakuje odniesień do niesponsorowanych badań naukowych, należy podchodzić do takiego materiału z wielką ostrożnością. Jeszcze gorzej wygląda kwestia, gdy sięgasz po suplementy będące w istocie twardym dopingiem np. z grupy SARM.

Nr 1: „kreatyna”

Nie ma większego znaczenia jaką wybierzesz, jednakże pamiętaj, iż w badaniach naukowych dobrze sprawdzony został tylko monohydrat. Najtańszy monohydrat bez trudu znajdziesz w cenie 30-40 zł za 500 g. Warto zwrócić uwagę na skład – im mniej dodatków, tańszych wypełniaczy – tym lepiej. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by testować wszelkie formy kreatyn.

Czy warto kupić kreatynę, zawsze i wszędzie?

kreatyna nie musi działać tak samo dla osób z grup wiekowych 18-35, jak 42-72 lata [3,4]; zresztą kreatyna nie jest tutaj wyjątkiem od reguły, na takie osoby dużo słabiej oddziałuje hCG czy testosteron, również podawanie wielu innych leków w przypadku osób powyżej 50 roku życia – należy dobrze przemyśleć (funkcje nerek i wątroby, konieczność uwzględnienia innych leków, redukcja dawki),

kreatyna przynosi niewielkie zyski w sportach wytrzymałościowych, największe w dyscyplinach bazujących na sile, mocy i eksplozywności, wynika to z używania innych systemów energetycznych,

kreatyna jest marnowana w przypadku podawania jej osobom nie mającym elementarnej techniki, to nie uniwersalny środek budujący mięśnie, a ważny dodatek, opcja służąca przełamywaniu stagnacji. Należy dodać, iż zastój dla osób ćwiczących na siłowni krócej niż 3 lata z reguły wynika z kwestii żywieniowo-regeneracyjnych (zła podaż węglowodanów, białek i tłuszczu, za mało snu, za dużo kofeiny, za dużo alkoholu itd.),

kreatyna nie przynosi znaczących efektów przy braku odpowiedniej diety, dopasowanej do wieku, profilu hormonalnego oraz celu sportowca,

kreatyna może być gwoździem do trumny w dyscyplinach, gdzie kluczowe jest utrzymanie niskiej wagi ciała.

Wbrew obiegowym opiniom kreatyna jest doskonale przebadana i nie wykazano, aby miała znaczące skutki uboczne. Bardzo często znachorzy oraz osoby promujące „naturalne” preparaty twierdzą, iż „to co naturalne jest zawsze lepsze dla człowieka”, więc kreatyna jest szkodliwa, bo jest chemiczna. Cóż, takim ludziom proponuję przestać pić wodę, bo to przecież chemia, oddychać (CO2 i O2 to chemia) oraz wyciąć niektóre narządy, bo testosteron, podstawowy hormon anaboliczny, to też chemia, a insulina jest jak najbardziej związkiem chemicznym. Zresztą o tym, iż organizm nie odróżnia syntetycznego testosteronu od endogennego – najlepiej świadczy mechanizm sprzężenia zwrotnego (“blokada HPTA”). W przypadku kreatyny – to, że może dostawać się do komórek świadczy, iż dla organizmu jest tym samym związkiem, co endogenny.

Nr 2: „SARM "???

Czyli selektywne modulatory receptora androgenowego, np. LGD-4033, OSTARYNA/GTX-024/MK-2866..

Bardzo często osoby w klubach pytają mnie, czy warto kupić ten czy tamten preparat z grupy SARM. To bardzo drażliwa kwestia i zaraz wyjaśnię dlaczego. Sprzedawcy korzystają z luk w polskim prawie, swobody w Internecie oraz z faktu, iż nikt nie ściga podobnego handlu (tak samo wygląda kwestia nielegalnych, często toksycznych preparatów farmakologicznych, którymi handel kwitnie w Internecie, w tej grupie są np. „chińskie pigułki oraz zioła na odchudzanie” zawierające np. sibutraminę, dawno wycofany w medycynie lek).

SARM są zróżnicowane, w tej grupie możemy znaleźć: Enobosarm (GTx-024, ostaryna /MK-2866 oraz S-22), LGD-4033, MK-0773, MK-3984, BMS-564929, GTx-007, S-4 czyli andarynę, LGD-12107, LGD-2226 oraz inne, nowsze środki. Jeżeli dobrze poszukasz, znajdziesz np. ostarynę za mniej niż 100 zł. Należy pamiętać tutaj o kilku kwestiach. SARM nie zostały dopuszczone do stosowania u ludzi, handel nimi wcale nie jest legalny, a ich stosowanie podpada po sankcje antydopingowe wg WADA:

„S0: „każda  substancja  farmakologiczna,  której  nie  ujęto  w  żadnej  z  dalszych  sekcji  listy  i dla której żaden rządowy organ regulacyjny do spraw zdrowia nie wydał pozwolenia na  dopuszczenie  do  obrotu  jako  produktu  leczniczego  stosowanego u ludzi (np. leki będące w  fazie badań przedklinicznych lub klinicznych, lub nad którymi badania zostały wstrzymane,  zmodyfikowane  narkotyki,  substancje  zatwierdzone  do  stosowania tylko  w  weterynarii)  jest substancją zabronioną w sporcie, w każdym czasie”; jakby tego było mało WADA wyraźnie określa jako zabronione wszelkie selektywne modulatory receptora androgenowego – w kategorii S1 środki anaboliczne [5].

Po drugie – SARM jest sprzedawany nielegalnie, to twardy doping w modnym opakowaniu. Wg badań podobne środki są bezpieczne, ale ... czasem trzeba lat by wykryć poważne skutki uboczne związane ze stosowaniem dopingu. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości w tym zakresie, lepiej kup kreatynę. Istnieje zdecydowanie dłużej i nie jest zakazana przez WADA. Po trzecie – jeśli masz mniej niż 18 lat, głupotą jest sięganie po środki, które wpływają na środowisko hormonalne. Niewykluczone, iż doczekasz się w ten sposób nieodwracalnych zmian.

Czy warto kupić SARM? Na to pytanie jak na razie nie ma odpowiedzi. Nie jest to na pewno do końca suplement diety, podobnie jak prohormony (sprzedawane pod maską „bezpiecznych suplementów”).

Nr 3: „spalacz tłuszczu”

Jeżeli miałbym sporządzić ranking – z reguły najczęściej dostaję pytania o „spalacze tłuszczu”, na drugim miejscu byłyby środki z grupy SARM. Czy warto kupić spalacz? Tak, jeśli:

  • biegasz interwałowo lub stosujesz innego typu interwały, np. kompleksy sztangowe,
  • masz odpowiednią dietę redukcyjną,
  • trenujesz siłowo,
  • ruszasz się w ciągu dnia, aktywność (np. spacery, jazda na rowerze),

Jeśli nie spełniasz powyższych warunków, nawet najlepszy spalacz przyniesie niewielkie rezultaty. To nie magiczna pigułka do odchudzania, tylko preparat uzupełniający całokształt działań. Z badań wynika, iż nie jesteś w stanie nawet najcięższym treningiem zniwelować błędów dietetycznych. 90% pracy wykonujesz w kuchni, nie na siłowni czy biegając w terenie. Jeżeli nie masz czasu na dietę, to podobną odpowiedź mam jeśli chodzi o zakup spalacza.

W składzie spalacza warto aby znalazły się:

  • kofeina,
  • ekstrakt zielonej herbaty (ang. green tea extract),
  • kapsaicyna,
  • johimbina (ang. yohimbine).

W produktach z podejrzanych źródeł często w „spalaczu” znajduje się nielegalna farmakologia np. sibutramina (chińskie zioła) czy fentermina (np. adipex). Nie warto sięgać po podobne środki, mogą być groźne dla zdrowia, czasem nawet życia. Sibutraminę wycofano z leków w 2010 r., właśnie ze względu na możliwe powikłania sercowo-naczyniowe.

Nr 4: adaptogeny

Np. rhodiola rosea czy tribulus. Różeniec górski to rzadko spotykany, ale bardzo cenny składnik suplementów diety.

Badania:

  • metaanaliza badań naukowych z 2011 roku, 11 eksperymentów spełniło kryteria, wszystkie uwzględniały grupę placebo (kontrolną).Wyniki? Rhodiola może mieć wpływ na wydolność fizyczną i umysłową, może znaleźć zastosowanie u pacjentów z określonym schorzeniem psychicznym,
  • 200mg ekstraktu rhodiola rosea  (odpowiednik 300-1000 mg korzenia) dwa razy dziennie w ciągu 4 tygodni pomogło zmniejszyć stres związany z życiem i pracą, odnotowano zwyżkę nastroju i lepszą wydajność w pracy (82 osoby, badania trwające 2-4 tygodnie),
  • u osób zdrowych i aktywnych fizycznie (ale niewytrenowanych) przy podawaniu w ciągu 4 tygodni 100 mg rhodioli dziennie (3% rozawiny i 1% salidrozydu) odnotowano zwiększenie długości pracy do wyczerpania i poprawę VO2 max (maksymalnego pochłaniania tlenu) oraz zwiększenie wentylacji płucnej,
  • w innym z badań u studentów biorących różeniec odnotowano o 8,4% lepsze wyniki w teście (20 dni suplementacji po 100 mg), dodatkowo zmniejszyło się zmęczenie i poprawiło samopoczucie,
  • w badaniu Noreen EE i wsp. z 2013 roku podawano 3 mg różeńca górskiego lub placebo 18 osobom, 1 godzinę przed treningiem. Trening: 10 minutowa rozgrzewka i 6 milowa próba czasowa (~9,66 km) na rowerku stacjonarnym. Wyniki? Zaskakujące – różeniec zmniejszył tętno w czasie rozgrzewki (136 ± 17 uderzeń na minutę, zaś 140 ± 17  w grupie placebo), wynik próby czasowej po różeńcu wynosił 25,4 ± 2,7 minuty, zaś po placebo 25,8 ± 3,0 minuty. Badani po różeńcu odczuwali mniejsze zmęczenie w porównaniu do grupy placebo.

Wybór należy do Was....

Źródła: Referencje: http://www.jissn.com/content/6/1/6 “The effects of creatine ethyl ester supplementation combined with heavy resistance training on body composition, muscle performance, and serum and muscle creatine levels”. A buffered form of creatine does not promote greater changes in muscle creatine content, body composition, or training adaptations than creatine monohydrate. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22971354 J Nutr Health Aging. 2010 Feb;14(2):155-9. The effects of supplementation with creatine and protein on muscle strength following a traditional resistance training program in middle-aged and older men. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20126965 “Creatine supplementation post-exercise does not enhance training-induced adaptations in middle to older aged male”. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4019834/ http://www.antydoping.pl/upload/2017/LISTA%20SUBSTANCJI%20I%20METOD%20ZABRONIONYCH%20W%202017%20R.pd