Najpierw masa, rzeźba czy redukcja?

„Od jutra zmieniam swoje życie!”, „od jutra zacznę ćwiczyć i zdrowo jeść”, „od jutra biorę się za siebie i zrobię formę życia”, „od czego zacząć? Masa? Rzeźba? A może redukcja?”.

Te pytania niejednemu początkującemu spędzały sen z powiek. Co ciekawe, niezależnie od odpowiedzi, pojawiają się podobne schematy działania:

  • decydując się na masę pierwsze co, to idziemy do sklepu z odżywkami po kreatynę, gainer i cały zestaw innych odżywek. W sklepie pada pytanie czy są treningi siłowe… „Nie, ale niedługo zaczynam”.
  • rzeźba… skąd pomysł na rzeźbę? „Chcę uwidocznić swoje mięśnie, zrzucić zbędny tłuszczyk a później wejść na masę.” „Ale ty nie masz mięśni, w czym chcesz rzeźbić?” – pada pytanie, na które zwykle przychodzi obraza majestatu i tzw. foch. No bo jak można powiedzieć, że nie ma mięśni? Przecież są „jak dotykam brzucha to jest twardy”. Spoglądając jednak na resztę ciała widzimy jedynie kości, skórę i tkankę tłuszczową, której jest mniej czy więcej w zależności od przypadku.
  • i redukcja – czyli to co panie lubią najbardziej, bo przecież jak się ćwiczy i zdrowo je (zdrowo tzn. sałata, wafle ryżowe, chuda kura i grejpfrut), to żeby schudnąć. Co ciekawe redukować chcą panie niezależnie od swojego stanu wyjściowego – zarówno te o normalnej, całkiem przyzwoitej sylwetce, jak i lekko puszyste, aż po chudzielce, które warto by było posadzić przy stole i dać dobrze zjeść, a później „przeczołgać” przez porządny trening siłowy (po którym zapewne i tak padnie pytanie ile zrobić cardio). Standardem też są słowa „od jutra trening i dieta, a dzisiaj kupię jeszcze dobry spalacz”.  Schemat trochę podobny jak przy masie – najpierw magiczne suplementy, a później dopiero porządkowanie trybu życia.

A jak to wychodzi w praktyce? Zwykle w pierwszej kolejności zmiana zachodzi w portfelu, bo w sylwetce niekoniecznie. Chwała tym, którzy odkryją sedno i zrozumieją, że efekty sylwetkowe to przede wszystkim to, co nasze ciało fizycznie robi i jakiej jakości dostaje paliwo – czyli solidny trening dopasowany do celu, poziomu zaawansowania, typu sylwetki oraz odpowiednia dieta, gdzie słowo dieta to nie 14-dniowy cykl pt. schudnij 5 kg w dwa tygodnie, odkryj możliwości odchudzające cytrusów itp., a sposób odżywiania rozumiany w długoterminowym znaczeniu.

Co zatem zrobić, by osiągnąć ciało marzeń?

Przede wszystkim trzeba racjonalnie podejść do tematu. Nasze cele to nie produkt leżący w sklepie, gdzie możemy podejść i wybrać sobie kolor jaki najbardziej lubimy. Każdy z nas ma inne ciało i inne predyspozycje. Cele powinny być realne.

Dobrze też rozumieć pojęcia i wiedzieć co dany cel oznacza. Przykładowo – rzeźba, bardzo lubiane pojęcia wśród początkujących sportowców. Owszem, ładnie brzmi, ale czym jest? Jakie tu zachodzą procesy? Kto może „rzeźbić?”. Po pierwsze aby móc „rzeźbić” trzeba mieć w czym. Taki proces to żmudna praca i wiedzą o tym ci, którzy pracują nad sobą latami. Budowa tkanki mięśniowej, kontrola poziomu tkanki tłuszczowej to praca nie na miesiąc czy dwa, ale znacznie dłużej. Odpowiedni trening, dieta, regeneracja – to tylko niektóre czynniki odpowiedzialne za sukces sylwetkowy.

Dlaczego nie zaczynamy od „rzeźby”? Jeśli mamy do czynienia z osobą naprawdę początkującą, klasyczną panią Kowalską, której aktywność ruchowa ograniczona jest do pracy za biurkiem, zakupów i porządków w domu, a sporty jakie w swoim życiu uprawiała to biegi dookoła sali na wychowaniu fizycznym w szkole, to możemy być pewni, że układ mięśniowy takiej pani jest bardzo ubogi, niemal bezkształtny i ile byśmy tkanki tłuszczowej zredukowali, to i tak nie uzyskamy sylwetki rasowej sportsmenki.

To od czego zacząć?

To bardzo proste. Osoby początkujące naprawdę mają wygodną sytuację, bowiem cokolwiek zaczną robić to niemal od razu będą miały widoczne efekty.

Po pierwsze uporządkuj dietę. Przyjrzyj się temu co jesz, ile jesz. Najczęściej eliminacja przetworzonej żywności i odpowiedni dobór energetyczny posiłków sprawi, że ciało zacznie wyglądać po prostu ładniej. Zdrowsza cera, włosy, bardziej elastyczna skóra, spłaszczony brzuch, mniej dolegliwości żołądkowych i zdecydowanie lepsze samopoczucie. Co ciekawe – znacznie można podwyższyć kaloryczność, a wcale nie przytyć. Wręcz przeciwnie.

Po drugie zacznij się ruszać. Nie musi to być od razu trening siłowy z biciem rekordu w ciężarze przy martwym ciągu. Zacząć można od wprowadzenia spacerów, jazdy na rowerze, zajęć tanecznych czy fitness. Oczywiście można i jest to wskazane zacząć lekkie treningi całego ciała na siłowni. Stopniowo trzeba będzie zwiększać intensywność treningów, dobierać je bardziej pod swoją sylwetkę, ale zanim dojdziesz do tego etapu, po prostu zacznij ćwiczyć. Okres adaptacyjny to również kwestia kilku tygodni i nie ma na co czekać.

Po trzecie zmień swoje podejście pt. za tydzień muszę super wyglądać. Nie. Nie da się. Praca, sumienność, cierpliwość i wiara w swoje możliwości. Do tego odpowiednia kolejność działania, czyli nie magiczne kapsułki, a później, kiedyś dieta i trening. Odwróć kolejność, a z pewnością wyjdzie to na dobre.