Antybiotyki w mięsie: są czy ich nie ma?

W artykułach i rozmaitych dyskusjach na temat jakości żywności pochodzenia zwierzęcego często poruszana jest kwestia zawartości antybiotyków lub ich pochodnych w mięsie. Podobno zwierzęta hodowlane na potęgę faszerowane są rozmaitymi specyfikami, które następnie zjadamy my – konsumencie – rujnując swoje zdrowie. Czy teorie te i obawy są uzasadnione?

Przeczytaj koniecznie:

Jak wzmocnić swoją odporność za pomocą diety

Choć wielu osobom wydaje się, że kwestia zanieczyszczenia żywności farmaceutykami to problem przede wszystkim ostatniej dekady, tak naprawdę ma on zdecydowanie dłuższą historię. W latach 50., 60. i 70. minionego wieku antybiotyki były stosowane masowo przy byle okazji, zarówno w lecznictwie jak i w hodowli zwierząt rzeźnych (co zresztą stanowi przyczynę wyewoluowania szczepów bakteryjnych odpornych na ich działanie). Tzw. „antybiotykowe stymulatory wzrostu” dodawano do pasz, w celu poprawy parametrów wzrostowych. Związki takie jak aureomycyna, bacytracyna, streptomycyna, penicylina, terramycyna stanowiły integralny składnik „diety” zwierząt hodowlanych. Procederu tego zaniechano w krajach Unii Europejskiej dopiero w styczniu 2006 roku.

Czy więc problem antybiotyków zniknął? Niestety okazuje się, że nie. Przykład Szwecji, która wprowadziła zakaz stosowania antybiotykowych stymulatorów wzrostu jako dodatku do pasz pokazał, że w konsekwencji więcej zwierząt zaczęło zapadać na infekcje bakteryjne. Jako środek zaradczy zaczęto stosować… antybiotyki lecznicze, które stosuje się w większych dawkach i które – w większości – łatwiej dostają się do tkanki mięśniowej i przez pewien okres czasu można stwierdzić ich obecność w mięsie. Potencjalnie więc nadal istnieje zagrożenie związane z pozostałością antybiotyków w pokarmach pochodzenia zwierzęcego i jest ono nie mniejsze niż kilka, czy kilkanaście lat temu.

Informacje te powinny być pewną przestrogą dla osób, które uważają że podstawę zdrowej diety stanowić powinno mięso i powołują się na dane z zakresu biologii ewolucyjnej mówiąc, iż mięso stanowiło znaczny udział menu naszych przodków. Pomijam już fakt, że ze względu na pewne ograniczenia metod badawczych są to raczej szacunki niż precyzyjne informacje. Zwracam także uwagę na to, iż mięso pochodzące od zwierząt hodowanych na skalę przemysłową znacznie różni się od mięsa, które pojawiało się w paleolitycznym menu - nie tylko zresztą potencjalną zawartością antybiotyków. Warto więc mieć to na uwadze dokonując przełożenia z zamierzchłych czasów i zachować pewien umiar w spożyciu produktów pochodzenia zwierzęcego.