Trening boso - tak czy nie?

Trening bez butów może wydawać się czymś dziwnym, niehigienicznym. Szczególnie, jeśli chodzi o trenowanie w miejscu publicznym, bo w domowych warunkach to tak naprawdę żaden problem.

Zostawmy jednak na razie temat tego, czy nas to razi czy nie, a skupmy się na jego korzyściach i wadach

W ostatnich latach obserwujemy coraz więcej osób, które decydują się na ćwiczenie bez butów. W końcu jest to naturalny sposób przemieszczania się, chociażby na plaży czy po domu. Jak to się jednak ma do trenowania? Gdybyśmy tak trochę poćwiczyli na boso, to szybko zauważymy, że wzmacnia nam się poczucie równowagi i czucie mięśniowe. Oczywiście nie umniejszamy nic tutaj butom. Są one stworzone do stabilizowania stawu skokowego i poprawianiu komfortu naszej aktywności. Jednak mimo wszystko, ten dodatkowy podkład pod stopą, maskuje nam trochę odczuwanie poprzez blokowanie bodźców, które mogłyby dzięki receptorom wysyłać różne informacje do naszych mięśni.

Wykonując ćwiczenia wzmacniające, siłowe, na boso, możemy mieć wrażenie, że lepiej czujemy podłogę, mamy lepszą przyczepność, stabilność i czujemy się ogólnie mówiąc pewniej. A to z kolei daje nam większą siłę. 

Dlaczego warto ćwiczyć na boso?

Zasadniczo mamy trzy podstawowe powody:

  • propriocepcja, dzięki której lepiej czujemy i wiemy, jak są ułożone i co robią nasze kończyny, i to bez patrzenia!
  • zdolność do wytwarzania większej siły podczas ćwiczeń
  • większe i bardziej świadome angażowanie mięśni 

Propriocepcja jest bardzo ważna, gdy chcemy poprawić zwinność i równowagę. Nasze stopy są pokryte zakończeniami nerwowymi, które odbierają informacje z zewnątrz i przekazują je do naszego mózgu. Kiedy ćwiczysz boso, kiedy Twoje stopy są wystawione bezpośrednio na oddziaływanie ziemi, wówczas Twój mózg otrzymuje informacje dużo szybciej i w dużo większych ilościach. Kiedy np. wykonujesz martwy ciąg, to w butach masz namiastkę niestabilnej powierzchni, a na boso - stabilnej i pewnej. Dzięki temu możesz wygenerować większą siłę i podnieść znacznie więcej. Wzmacnianie tych wszystkich drobnych mięśni wokół stawu skokowego może zaskoczyć niejednego wprawionego zawodnika.

Ważną zaletą treningu bez butów jest także zmniejszenie ryzyka kontuzji stawu skokowego. Mięśnie są wyćwiczone, silniejsze, więc jest mniejsze prawdopodobieństwo skręcenia kostki.

Czy takie chodzenie, trenowanie albo bieganie boso jest bezpieczne?

Teoretycznie tak. Dlaczego teoretycznie? Ponieważ wszystko zależy od podłoża. Gdy jesteśmy na siłowni, to raczej nic nam nie grozi, ale gdybyśmy chcieli biegać w terenie (tak, niektórzy biegają na boso także w terenie), to powinniśmy cały czas obserwować powierzchnię pod stopami, aby przypadkowo nie stanąć na kawałku szkła czy innym ostrym przedmiocie. Stąd też część osób nie zdecyduje się na taką formę biegania, bo chce się skupić na treningu, a nie na tym, żeby nie nadepnąć na coś ostrego.

Druga kwestia to zarazki. Jeśli ćwiczymy na publicznej siłowni wraz z innymi osobami, to niestety jest spore ryzyko zarażenia się grzybicą. To skutecznie może zniechęcić, ale producenci obuwia sportowego wymyślili rozwiązanie tego problemu, tworząc buty minimalistyczne, które dopasowują się do kształtu stopy, mają nawet podzielone palce. Chodzenie w nich wymaga przyzwyczajenia naszych stóp. Zaczyna się od jednej do dwóch godzin dziennie, a następnie stopniowo wydłuża ten czas. Przy okazji, trenowanie w takich butach to też taki wstęp do trenowania na boso. 

Czy mogę biegać boso?

Tak jak już wcześniej wspomnieliśmy, można biegać boso. Przypomnijcie sobie, ile razy zakładając nowe buty nabawiliście się odcisków, zakrwawionych palców i obtarć... To tylko sprawia, że idea biegania na boso staje się bliższa naszemu sercu. Jednak, jeśli wcześniej tego nie zrobiliśmy, to też nie powinniśmy się od razu rzucać się na długie dystansy. Nasze stopy muszą się przyzwyczaić do innej powierzchni, ale przede wszystkim do innej pracy. W końcu, angażujesz dużo więcej mięśni do pracy. Zacznij od krótkich dystansów i stopniowo je wydłużaj. Oczywiście musisz uważać na powierzchnię, by się nie skaleczyć.