Sól: mity i fakty

Sól podobnie jak cukier stołowy nazywana często bywa białą śmiercią. Zarówno lekarze jak i dietetycy straszą, że wysokie jej spożycie wywołuje nadciśnienie tętnicze, obciąża nerki i zwiększa ryzyko wystąpienia wielu chorób sercowo naczyniowych oraz incydentów wieńcowych (zawałów) i udarów. Faktycznie klasyczna dieta zachodnia obfituje w sól: wysoko-przetworzona żywność solona jest już na etapie produkcyjnym, a dodatkowo dosalana jest jeszcze w warunkach domowych.

Dania serwowane w barach szybkiej obsługi również stanowią skondensowane źródło sodu, jednak postrzeganie tego pierwiastka jako bezwzględnego wroga dobrego zdrowia jest nieuzasadnione.

Sód jest niezbędny dla funkcjonowania naszego organizmu, bez sodu żyć się po prostu nie da. Owszem ograniczenie jego spożycia w przypadku zdecydowanej większości osób może przynieść jedynie same korzyści, jednakże istnieje pewne grupa osób, która sodu obawiać się nie powinna a są nią sportowcy. Nie oznacza to, że ktoś kto dwa razy w tygodniu pomacha pół godziny hantlami, może jeść sól łyżeczką – absolutnie, zawsze bowiem warto umiar zachować. Chodzi raczej o to, że skrajnie niskosodowe diety praktykowane często przez osoby aktywne fizycznie nie tylko nie mają uzasadnienia, ale mogą okazać się wręcz niezdrowe.

Wysoka podaż sodu wiązana jest z nadmiernym zatrzymywaniem wody w ustroju, stąd też sól z diety eliminują często osoby odchudzające się, pracujące nad „rzeźbą” sylwetki. Eliminacja z jadłospisu soli dodanej (czyli zrezygnowanie z dosalania pokarmów) złą praktyką co prawda nie jest, jednak w przypadku kiedy menu opiera się jedynie na nisko przetworzonej żywności (surowe warzywa i owoce, orzechy, tłuszcze nierafinowane, ryż brązowy i kasze bez dodatku soli, gotowane bez soli czy grillowane mięso i ryby), może się okazać że osoby intensywnie trenujące fundują sobie niedobór ważnego dla zdrowia pierwiastka.

Zjawisko niedoboru sodu występuje szczególnie często u maratończyków w czasie biegu. Hiponatremia – bo tak ten stan się nazywa – która często mylona jest z odwodnieniem może w skrajnych przypadkach stanowić zagrożenie dla życia. Paradoksalnie praktykowany nieraz środek zaradczy polegający na wlewaniu w siebie niskosodowych płynów może ten stan jeszcze pogłębić. Nawet klasyczne, izotoniczne napoje wzbogacone w podstawowe elektrolity nie zawsze zabezpieczają przed hiponatremią.

Nie tylko jednak w przypadku intensywnie trenujących sportowców, ale także również u osób o przeciętnej aktywności możliwe są negatywne skutki wynikające z niedostatecznej podaży sodu. Zespół naukowców z McMaster University pod kierownictwem dr Martin O'Donnell zaobserwował, że konsekwencją zbyt niskiego spożycia sodu u osób zagrożonych wystąpieniem chorób sercowo-naczyniowych jest pogorszenie stanu zdrowia układu krążenia. Naukowcy słusznie też zwrócili uwagę, że spożycie sodu powinno być skorelowane z odpowiednią podażą innego ważnego pierwiastka – potasu (pierwiastki te powinny być dostarczane w pewnej równowadze, tymczasem nasza dieta jest często w potas zbyt uboga).

Wnioski: że nadmierne spożycie sodu może przyczyniać się do zwiększenia ryzyka chorób sercowo-naczyniowych nie ulega raczej żadnej wątpliwości, należy jednak pamiętać, że również zbyt niskie spożycie tego pierwiastka może mieć niekorzystne implikacje zdrowotne. Szczególnie osoby aktywne fizycznie, zwłaszcza trenujące codziennie w wysokich temperaturach nie tylko nie muszą unikać sodu, ale wręcz powinny wzbogacać w ten pierwiastek napoje około-treningowe.