Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Jak zmienić złe upodobania smakowe?

Jak zmienić złe upodobania smakowe?
Zazwyczaj to co jemy na co dzień w sposób istotny powiązane jest z tym co jeść lubimy. Niestety często zdarza się tak, że nasze preferencje kulinarne są dość niefortunne w kontekście ogólnie pojętego zdrowia i pracy nad sylwetką. Czy można coś z tym zrobić? Okazuje się, że tak, choć efekty nie pojawiają się z dnia na dzień, a najwcześniej po około dwóch tygodniach. Niemniej jednak najważniejsze jest to, że są skuteczne sposoby, by zmienić prowadzące na złą drogę upodobania smakowe.

Zmiana jest możliwa

Chociaż wydawać by się mogło, że preferencje kulinarne są czymś niezmiennym, to rzeczywistość wygląda inaczej. Na przestrzeni naszego życia ulegają one istotnym zmianom, choć są i takie upodobania i awersje, które  towarzyszyć nam mogą faktycznie od wczesnego dzieciństwa do późnej starości. Niemniej jednak zmiany w tym zakresie choć bywają trudne, to są możliwe. Dowodem na to jest prozaiczny przykład osób, które po wielu latach regularnego opijania się słodką kawą czy herbatą, podjęły nagle decyzję o tym, by zrezygnować z dodawania cukru. Początkowo nieposłodzone napoje nie podchodzą najlepiej, ale już po kilkunastu dniach udaje się odkryć nieznane do tej pory walory smakowe. Co więcej, po dłuższym okresie picia gorzkiej kawy bądź herbaty pojedyncza degustacja posłodzonego napoju okazuje się być przykrym doświadczeniem.  Słodki smak napojów zaczyna po prostu przeszkadzać!

Wyzwalacze łakomstwa

Jak pokazuje przykład niesłodzenia kawy (lub herbaty), mamy możliwość kształtowania w pewnym stopniu naszych preferencji kulinarnych. Warto skorzystać z tej opcji w praktyce. Konieczne jest jednak wprowadzenie dość znaczących zmian w menu w zasadzie z dnia na dzień z dobrze ugruntowaną świadomością, że choć początkowo będzie ciężko, to po kilkunastu dniach sytuacja się zmieni i nowe potrawy zaczyną nam smakować. Należy też liczyć się z tym, że wrażenia kulinarne w ich przypadku będą inne niż w podczas spożywania pokarmów przesyconych cukrem oraz solą i nie będą nieść ze sobą „narkotycznego uniesienia” (określenie to, choć wydaje się naciągane, to jest jak najbardziej uzasadnione, gdyż współczesna, przetworzona technologicznie żywność posiada właściwości uzależniające).

W zasadzie umiłowanie do przesłodzonych lub przesolonych pokarmów można w pewnym sensie przyrównać do słabości do nikotyny. Palaczom papierosy wydają się atrakcyjne i smaczne, a słabość do nich jest powiązana po prostu z nałogiem, co z resztą widać przy próbach wprowadzenia choćby krótkich okresów abstynencji.

Niestety, nasza codzienna dieta często obfituje w pokarmy o niezwykle intensywnych smakach narzuconych przez wysoką zawartość cukru, soli i wzmacniaczy smaku i zapachu. Permanentna ekspozycja na działanie tych czynników może być – uwaga – okolicznością utrudniającą spalanie tłuszczu zapasowego i nasilającą jego odkładanie. Powiązane jest to z jednej strony z wpływem na ośrodek nagrody w mózgu i rozwojem uzależnienia, a z drugiej ze specyficznym mechanizmem, którego zadaniem jest utrzymanie ilości rezerw tłuszczowych w stanie nienaruszonym lub też powrót do wyjściowego ich pułapu po chwilowym ubytku wywołanym aktywnością fizyczną i/lub niskokaloryczną dietą.

Jak wprowadzać zmiany?

Jak łatwo się domyślić istnieją dwie możliwości  „wytresowania” swoich receptorów smakowych i tym samym zmiany preferencji kulinarnych. Pierwszym sposobem jest stopniowa zmiana nawyków żywieniowych polegająca na tym, że drobnymi krokami ograniczamy spożycie przesadnie słodkich i słonych pokarmów, na rzecz mniej wyrazistych w smaku odpowiedników. Druga opcja, to po prostu gwałtowne ciecie, polegające na całkowitej eliminacji „wyzwalaczy” z menu. Które rozwiązanie wybrać? Chociaż może wydać się to zaskakujące, to o wiele lepiej sprawdzi się w praktyce druga z zaproponowanych możliwości. Organizm żeby zaadaptować się do nowych okoliczności kulinarnych potrzebuje bowiem nieprzerwanej abstynencji od przesadnie wyrazistych w smaku potraw. Tak więc żeby zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe dogłębnie, potrzebna jest konsekwencja.


Początki będą trudne

Oczywiście w pierwszych dniach bywa trudno, posiłki „zdrowej kuchni” wydają się bowiem mało wyraziste w smaku i niesatysfakcjonujące. Pocieszające jest to, że po upływie średnio dwóch lub trzech tygodni sytuacja się poprawie. Smak gotowanego na parze mięsa z warzywami, duszonej ryby, czy caprese staje się coraz bardziej atrakcyjny. Ważne jest jednak by nie kaleczyć zasad obowiązujących w gastronomii i nie fundować sobie totalnie niesmacznych potraw lub niefortunnych zestawień produktów, do których można zaliczyć np. popularyzowany na forach internetowych twaróg chudy z oliwą z oliwek (jadany przez wiele osób na kolację). Tego typu zestawienia są niemal niejadalne i nigdy ich konsumpcji nie będzie towarzyszyć najmniejsza choćby frajda.

Metoda progresywna

Można także rozważyć metodę progresywną, w ramach której przez pierwsze dwa lub trzy tygodnie spożywane potrawy będą charakteryzowały się bardzo niską smakowitością (można ograniczyć lub całkowicie wyeliminować owoce, przyprawy, dania smażone i pieczone oraz starać się by pokarmy charakteryzowały się niską gęstością energetyczną). Następnie po okresie takiego „restartu” zostaną sukcesywnie wprowadzane dania o wyższej i bardziej wyrazistej smakowitości, z dodatkiem ziół i wspomnianych wcześniej owoców, a także z zastosowaniem bardziej „agresywnej” obróbki termicznej, przy zachowaniu zasad zdrowego żywienia i bazując na nisko przetworzonej żywności. Dzięki temu rozwiązaniu w zasadzie można doświadczyć odkrywania przyjemności z jedzenia na nowo i zrozumieć czym jest pełnia smaku, bez prymitywnych wrażeń związanych z nadmierną ekspozycją receptorów smakowych na działanie soli i cukru.

Trwałość efektów

Na koniec chyba warto spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy jeśli już uda się zmienić swoje preferencje kulinarne, to będą to zmiany trwałe. Cóż, niestety ale praktyka pokazuje, że zmiana preferencji smakowych na gorsze przychodzi niezwykle łatwo. Oczywiście wiele zależy od tego jak mocno uda nam się „ugruntować” wprowadzone zmiany.  W praktyce okazyjny wypad na pizzę raczej nie zrujnuje wypracowanych efektów, niemniej jednak regularne folgowanie sobie doprowadzi do tego, że coraz mniej smakować nam będą domowe potrawy i coraz bardziej będziemy tęsknić za słodyczami i daniami z barów szybkiej obsługi. Sytuacja w zasadzie jest podobna do tej jaka ma miejsce w przypadku palacza zrywającego z nikotynowym nałogiem. Nie ma takiej opcji by po okresie abstynencji wrócić do okazjonalnego, kontrolowanego popalania, gdyż taka praktyka szybko skończy się powrotem do nałogu.

Podsumowanie

Zmiana złych upodobań kulinarnych, choć bywa początkowo trudna, to jest możliwa. Poprzez umiejętne modyfikacje diety można wpłynąć na wrażliwość receptorów i na odczuwanie nieznanych dotąd smaków.