Dziecko uczy się w domu, więc mniej chodzi, nie biega po szkolnych korytarzach i prawdopodobnie spędza więcej czasu w pozycji siedzącej. Można więc podejrzewać, że edukacja domowa zwiększa ryzyko nadmiernej masy ciała. Naukowcy, którzy postanowili to sprawdzić, spodziewali się podobnego wyniku. Badanie pokazało jednak coś odwrotnego – dzieci uczące się w domu były szczuplejsze i rzadziej miały otyłość niż ich rówieśnicy chodzący do tradycyjnych szkół.
Naukowcy spodziewali się odwrotnego wyniku
Badanie przeprowadzili naukowcy z University of Colorado Anschutz Health and Wellness Center oraz University of Alabama at Birmingham, a wyniki opublikowano w czasopiśmie „Obesity”. Analizowano dzieci w wieku 7–12 lat z Birmingham w USA, porównując uczniów edukowanych w domu z dziećmi uczęszczającymi do szkół.
Badacze analizowali sposób żywienia dzieci, ich aktywność fizyczną oraz skład ciała. Aktywność była monitorowana, natomiast informacje dotyczące diety pochodziły od dzieci i ich rodziców.
Początkowa hipoteza zakładała, że dzieci uczące się w domu będą cięższe i mniej aktywne. Wyniki tego nie potwierdziły. Dzieci korzystające z edukacji domowej rzadziej miały otyłość niż uczniowie tradycyjnych szkół.
Co szczególnie ciekawe, nie można było tego łatwo wyjaśnić większą ilością ruchu. Obie grupy uzyskiwały podobną ilość aktywności o umiarkowanej i wysokiej intensywności.
Jeżeli nie ruch, to co mogło odpowiadać za różnicę?
Ważną wskazówką okazał się obiad
Całkowita ilość spożywanych kalorii była w obu grupach podobna. Wyjątek stanowił jednak posiłek jedzony w środku dnia.
Dzieci chodzące do szkół spożywały podczas lunchu istotnie więcej kalorii, cukru i sodu niż dzieci uczące się w domu. To jedna z najciekawszych obserwacji całego badania, ponieważ sugeruje, że znaczenie może mieć nie tylko to, ile dziecko rusza się w ciągu dnia, ale również środowisko, w którym je.
Domowy posiłek może różnić się od tego dostępnego w szkolnej stołówce. Autorzy zaznaczyli jednak, że nie wiadomo, czy takie same wyniki uzyskano by wśród uczniów przynoszących własne jedzenie z domu.
Jest też bardzo ważny szczegół historyczny. Dane zbierano w latach 2005–2009, zanim zaczęły obowiązywać późniejsze amerykańskie wytyczne mające poprawić jakość posiłków szkolnych. Nie można więc traktować wyników jako oceny dzisiejszych stołówek szkolnych.
Edukacja domowa sama w sobie nie odchudza
Badanie nie pokazuje, że przeniesienie dziecka ze szkoły do domu spowoduje spadek masy ciała. Nie udowadnia też, że edukacja domowa jest zdrowsza.
Rodziny wybierające taki sposób nauki mogą różnić się od pozostałych rodzin pod wieloma względami. Inaczej może wyglądać organizacja dnia, przygotowywanie posiłków czy dostępność określonych produktów. Sami autorzy zwracali uwagę, że potrzebne są kolejne badania pozwalające lepiej zrozumieć wpływ środowiska domowego.
Warto również pamiętać, że jest to badanie sprzed kilkunastu lat przeprowadzone w określonej grupie amerykańskich dzieci. Nie można automatycznie przenosić jego wyników na współczesne dzieci w Polsce.
Najciekawszy wniosek dotyczy jedzenia
To właśnie tutaj badanie pozostaje interesujące mimo upływu czasu. Masa ciała dziecka nie zależy wyłącznie od tego, czy chodzi ono do szkoły, czy uczy się w domu. Znaczenie ma całe środowisko – dostępność jedzenia, rodzaj posiłków, nawyki rodzinne i codzienna aktywność.
W analizowanej grupie dzieci uczące się w domu nie były mniej aktywne, a jednocześnie rzadziej występowała u nich otyłość. Jedną z wyraźnych różnic pomiędzy grupami była natomiast wartość szkolnego lunchu.
To dobra wskazówka również dla rodziców: zamiast skupiać się wyłącznie na liczbie spalanych kalorii, warto zainteresować się tym, co dziecko rzeczywiście je poza domem. Drugie śniadanie, lunch, przekąski i napoje mogą być równie ważną częścią jego diety jak rodzinny obiad.
Treści prezentowane na naszej stronie mają charakter edukacyjny i informacyjny. Dokładamy wszelkich starań, aby były one merytorycznie poprawne. Pamiętaj jednak, że nie zastąpią one indywidualnej konsultacji ze specjalistą, która jest dostosowana do Twojej konkretnej sytuacji.