Leki z grupy GLP-1 zrobiły ogromną karierę nie tylko w medycynie, ale również w mediach społecznościowych. Filmy o odchudzaniu, efektach terapii i działaniach niepożądanych zbierają tysiące polubień. Czy popularność filmu oznacza jednak, że zawarte w nim informacje są dobre? Nowe badanie pokazuje, że zdecydowanie nie warto kierować się liczbą lajków.
Co zbadali naukowcy?
Naukowcy przeanalizowali filmy dotyczące GLP-1 dostępne na dwóch chińskich platformach – Douyin, czyli chińskiej wersji TikToka, oraz Bilibili. Po odrzuceniu materiałów niespełniających kryteriów pozostało 128 filmów: 56 z Douyin i 72 z Bilibili.
Badacze sprawdzali, czy materiały rzetelnie przedstawiają m.in. działanie GLP-1, wskazania, przeciwwskazania, działania niepożądane oraz skuteczność. Oceniali również autorstwo, podawanie źródeł i przejrzystość informacji.
Lajki nie są dowodem wiarygodności
Najważniejszy wniosek jest bardzo prosty: popularność materiału nie była dobrym wskaźnikiem jakości przekazywanych informacji. Film mający więcej polubień czy komentarzy nie musiał być bardziej wartościowy.
To ważne, ponieważ w social mediach łatwo działa prosty mechanizm: skoro materiał obejrzało i polubiło mnóstwo osób, zaczynamy traktować go jako bardziej wiarygodny. W przypadku informacji medycznych takie podejście może prowadzić na manowce.
Znacznie lepiej sprawdzić, kto przygotował materiał, na jakich źródłach się opiera i czy przedstawia nie tylko korzyści, ale również przeciwwskazania oraz działania niepożądane.
Dłuższe filmy wypadały lepiej
Badanie przyniosło jeszcze jeden ciekawy wynik. Dłuższe materiały osiągały przeciętnie lepsze wyniki we wszystkich trzech zastosowanych skalach jakości. Najwyższe średnie oceny otrzymywały filmy trwające ponad pięć minut.
Ma to sens. GLP-1 jest złożonym tematem medycznym i trudno w kilkunastu sekundach wyjaśnić jednocześnie mechanizm działania, wskazania, skuteczność, ryzyko i przeciwwskazania.
Nie oznacza to, że każdy długi film jest dobry. Badanie pokazuje jednak, że krótki i efektowny materiał niekoniecznie jest najlepszym miejscem do zdobywania wiedzy o lekach.
Pojawiły się nawet podejrzane „produkty GLP-1”
Badacze znaleźli również pięć filmów promujących lub sprzedających produkty wykorzystujące nazwę GLP-1, które wykluczono z właściwej analizy. Pojawiały się wśród nich herbaty ziołowe, preparaty odchudzające i nieoznaczone płyny. Naukowcy nie badali ich składu laboratoryjnie, dlatego nie wiadomo, co faktycznie zawierały.
To pokazuje kolejny problem: popularność GLP-1 może być wykorzystywana marketingowo. Sam napis „GLP-1” na produkcie lub w reklamie nie oznacza, że ma on cokolwiek wspólnego z lekami z tej grupy.
Co z tego wynika?
Media społecznościowe mogą być dobrym miejscem do poznawania nowych tematów, ale licznik polubień nie zastępuje wiarygodnego źródła medycznego. W omawianym badaniu zaangażowanie użytkowników nie wskazywało konsekwentnie, które materiały są najlepszej jakości.
Dlatego oglądając film o GLP-1, warto patrzeć przede wszystkim na jego treść i źródła, a nie na popularność autora. Szczególnie gdy materiał dotyczy stosowania leków, ich bezpieczeństwa albo obiecuje szybkie efekty odchudzania.
Źródła:
Leki z grupy GLP-1 zrobiły ogromną karierę nie tylko w medycynie, ale również w mediach społecznościowych. Filmy o odchudzaniu, efektach terapii i działaniach niepożądanych zbierają tysiące polubień. Czy popularność filmu oznacza jednak, że zawarte w nim informacje są dobre? Nowe badanie pokazuje, że zdecydowanie nie warto kierować się liczbą lajków.
Treści prezentowane na naszej stronie mają charakter edukacyjny i informacyjny. Dokładamy wszelkich starań, aby były one merytorycznie poprawne. Pamiętaj jednak, że nie zastąpią one indywidualnej konsultacji ze specjalistą, która jest dostosowana do Twojej konkretnej sytuacji.