Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Kuchnia
1.Kobieta na siłowni – historia prawdziwa. Część II

1.Kobieta na siłowni – historia prawdziwa. Część II

PoTreningu

Początkowo na siłownie przychodziłam na siłownie dwa razy w tygodniu - zawsze niechętnie i zawsze ze ściśniętym gardłem. Mobilizowałam się mądrościami typu: "chcesz być piękna - musisz cierpieć" i "wszelkie piękno rodzi się w bólu". Muszę jednak przyznać, że kluczowe znaczenie miało podejście instruktora do mojej skromnej osoby.

Podpowiedź trenera:

Jeśli nie masz wystarczającej wiedzy - chętnie ułożymy profesjonalny plan za Ciebie. Dołącz do grona 50 000 zadowolonych klientów :)

  • Darmowe konsultacje z doświadczonym dietetykiem i trenerem
  • Ponad 4000 posiłków i 500 ćwiczeń, które możesz dowolnie wymieniać
Sprawdź ofertę

Całkiem sympatyczny facet i chociaż umięśniony to wcale nie taki głupi... Początkowo "oswajałam się" ze sprzętem, uczyłam się techniki, oddechu i czasem trochę kręciłam nosem, kiedy musiałam ćwiczyć np. tricepsy. Nie rozumiałam po co zajmować się tą częścią ciała, która w zasadzie wygląda całkiem nieźle. Wydawało mi się, że powinnam się skoncentrować na swoich mankamentach - czyli tzw. oponce i wysiedzianym tyłku, a ćwiczenie całego ciała to po prostu strata czasu. Co ważne mój trener nie zajeżdżał mnie - stopniowo zwiększał intensywność treningów zmieniając kombinację ćwiczeń. Owszem - niejednokrotnie czułam zakwasy, ale z czasem doszło do tego, że je polubiłam (!!!).

Poczytałam też co nieco o odżywianiu - kolorowe gazety i marketingowe cuda poszły w odstawkę, włączyłam natomiast zdrowy rozsądek i trochę "wsłuchałam się" w swoje ciało. Aha i obiecałam sobie, że już nigdy nie będę się głodzić i nigdy nie zostanę niewolnikiem wagi - trzeba szanować swój organizm i jednocześnie nie dać się zwariować. Ograniczyłam słodycze do minimum, jednak nigdy nie dam sobie wmówić, że czekoladowy batonik w chwili wyjątkowego kryzysu zniweczy wszelkie moje wysiłki związane z dążeniem do figury idealnej. Z czasem zaczęłam częściej odwiedzać siłownie - nauczyłam się nawet robić przysiady i biegać na bieżni bez trzymania się poręczy (!). Solidnie ćwiczyłam nogi, plecy, klatkę piersiową, bicepsy, tricepsy i inne mięśnie, których nazw nawet nie pamiętam. Oczywiście pod okiem trenera -jednak z czasem coraz mniej czujnym. Pierwsze zmiany w sylwetce zauważyłam chyba szybciej niż się tak naprawdę pojawiły ;-). Z uporem maniaka gapiłam się w lustra i sprawdzałam czy walka z grawitacją nie jest przypadkiem podobna do walki z wiatrakami. I cóż się okazało? Dość szybko, bo kilku tygodniach zarówno dół ciała, jak i góra wyglądały korzystniej. Kluczowe miejsca, czyli tyłek i biust, jakby się podniosły (wbrew grawitacji!) , zarys sylwetki odmłodniał - ramiona nie były już takie przykurczone, a na brzuchu choć ciągle przykrytym warstwą izolacyjną z tkanki tłuszczowej - dało się wyczuć mięśnie.

Bonusowo otrzymałam także lepsze samopoczucie - nic tak nie oczyszcza z umysłu z ponurych myśli jak odrobina wysiłku fizycznego. Paradoksalnie aktywność dodaje też energii i poprawia motywację do zmagania się z przeciwnościami dnia codziennego. Tak oto całkiem niewinnie zaczęła się moja przygoda z siłownią. W ciągu dwóch lat przebudowałam swoje ciało - pozbyłam się zbędnej tkanki tłuszczowej, nabrałam wymarzonej sprężystości i gibkości. I mimo intensywnej aktywności nie mam wcale plerów (i klatki ) jak młody Arnold Szwarzeneger. Jestem szczęśliwa, bo pozbyłam się kompleksów, z którymi walczyłam całe życie. A pan Tadeusz śmieje się czasem pod nosem, kiedy słyszy jak na pytania typu: po co ty ćwiczysz, przecież jesteś szczupła?, odpowiadam: "bo lubię..."

Reasumując: dziewczyny ruszajcie na siłownie w poszukiwaniu wymarzonych sylwetek! Wierzcie mi na słowo: determinacja w dążeniu do celu i odrobina wysiłku naprawdę się opłacają.



W artykule mówimy o: Zdrowie Uroda Ladies