Czy żeby rosnąć muszę jeść mięso?

Wśród entuzjastów kulturystyki panuje takie przekonanie, że mięso stanowi integralny element diety i bez pokarmów takich jak stek czy pierś z kurczaka nie da się robić zadowalających postępów na siłowni. Teoria ta jest mocno zakorzeniona i systematycznie podgrzewana przez rozmaite publikacje pojawiające się na forach internetowych czy w branżowej prasie. Czy faktycznie bez mięsa nie da się zbudować robiącej wrażenie siły czy masy mięśniowej?

Mięso towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia, a zdaniem niektórych specjalistów to właśnie zwiększenie jego spożycia zapewniło naszym przodkom warunki do dynamicznego rozwoju i przewagę nad innymi ssakami naczelnymi. Jadalne elementy tkanek zwierzęcych, czyli mięso i podroby posiadają wiele zalet, stanowią bowiem cenne źródło wysokojakościowego białka, witamin z grupy B oraz witaminy D, żelaza, cynku, a także związków takich jak l-karnityna, kreatyna czy długołańcuchowe kwasy tłuszczowe z rodziny omega 3 potrzebne do rozwoju układu nerwowego. Wszystko to przemawia na korzyść uwzględnienia mięsa w diecie, czy jednak czyni zeń niezbędny element jadłospisu osób budujących masę?

Okazuje się, że nie. W praktyce można notować zadowalający progres pomimo wykluczenia piersi z kurczaka, steków czy nawet ryb z diety. Istnieją bowiem inne produkty zasobne w pełnowartościowe białko, witaminy składniki mineralne i kwasy tłuszczowe jak choćby jaja czy nabiał, które w połączeniu z pokarmami pochodzenia roślinnego takimi jak warzywa, owoce i orzechy oraz pestki nasion pozwalają otrzymać pełne spektrum wszelkich potrzebnych do wzrostu związków. Osobiście znam wiele osób niejadających mięsa i mogących pochwalić się robiącą wrażenie muskulaturą i siłą, podobnie jak znam sporo osób spożywających gigantyczne ilości steków, filetów, kotletów i wyglądających od lat tak samo cherlawo.

Chciałbym, żeby było jasne, nie namawiam tutaj do rezygnacji z mięsa czy podrobów, a wręcz uważam, że stanowią one cenny element diety sportowej, zwłaszcza w przypadku entuzjastów dyscyplin sylwetkowych i siłowych, chcących powiększyć swoją muskulaturę. Sądzę jednak, że „mięsny mit” zakorzeniony głęboko w dogmatach kulturystycznych wymaga pewnej weryfikacji. Osoby rezygnujące ze spożycia mięsa ze względu na upodobania kulinarne, problemy zdrowotne czy kwestie etyczne mogą notować konsekwentny postęp na treningach i przed lustrem, o ile oczywiście zadbają o to, by żadnego z potrzebnych składników pokarmowych w ich diecie nie brakowało.