Szpitalna głodówka

Jakiś czas temu dzwoniąc do znajomego, który ze stosunkowo niegroźną jak się okazało dolegliwością trafił na kilka dni na obserwację do szpitala, zapytałem go czy czegoś nie potrzebuje, w odpowiedzi usłyszałem: „zabierz mnie stąd zanim umrę z głodu albo przynieś mi coś do jedzenia”. Choć w pierwszej chwili uznałem to za przejaw poczucia humoru, to szybko uświadomiłem sobie, że mojemu koledze wcale nie jest do śmiechu.

Znajomemu, który trafił do szpitala na kilka dni oczywiście żadna krzywda się nie stała, doświadczył czegoś co do tej pory było mu obce – permanentnego uczucia głodu trwającego kilka dni. Po wypisaniu z oddziału zjadł sam dużą pizzę i litr lodów i jak sam twierdzi – dopiero wtedy poczuł się lepiej, niestety w przypadku wielu pacjentów w polskich placówkach medycznych sytuacja ma o wiele poważniejszy wydźwięk. Smutne fakty są takie, że u osób przebywających w szpitalach dłużej niż kilka dni, które poddawane są w tym czasie rozmaitym badaniom i zabiegom dość szybko mogą pojawić się objawy niedożywienia. Pomijając kwestię dyskomfortu taki stan może okazać się po prostu niebezpieczny dla zdrowia.

Niestety problem jest często niedostrzegany bądź też po prostu bagatelizowany, tyle się mówi o zdrowotnych następstwach nadwagi i otyłości, że niedożywienie traktowane jest coraz częściej jako abstrakcja. Osoby, które miały okazję trafić do polskich szpitali w sposób nieprzyjemny doświadczyły istoty tego zjawiska, którego podłoże jest wielopłaszczyznowe i wynika nie tylko z trudnej sytuacji finansowej naszej służby zdrowia, ale także z nagminnych zaniedbań oraz niewłaściwego podejścia personelu medycznego do kwestii prawidłowego odżywienia pacjentów.

W szpitalach brakuje dietetyków, wiedza lekarzy na temat tego jak należy odżywiać pacjentów jest często ograniczona. Również rozwiązania logistyczne i kwestia sposobu organizacji wydawania posiłków są niewłaściwe, co sprawia, że gdy pacjent w porze śniadania czy obiadu poddawany jest zabiegowi lub niektórym badaniom, szanse że otrzyma opuszczony posiłek są nierzadko nikłe. Sam sposób bilansowania posiłków stanowi temat na osobny artykuł, chociaż ze szpitalnego menu znikają parówki i serki topione, to nadal serwowanym posiłkom daleko do standardu, który można byłoby uznać za zadowalający.

Co więcej, dość często wśród personelu medycznego zaobserwować można przekonanie, że jak „pacjent trochę schudnie to wielka krzywda mu się nie stanie”, dotyczy to przede wszystkim osób z nadwagą lub otyłych. Tymczasem oczywiste jest, że obniżanie masy ciała powinno przebiegać w sposób kontrolowany i musi brać pod uwagę fizjologiczne potrzeby danego pacjenta, związane choćby z jego stanem zdrowia. Zaniedbania w tej materii są delikatnie mówiąc – nieetyczne. Podobnie nieetyczne jest pokutujące ciągle gdzieniegdzie przekonanie, że żywiąc pacjenta – żywi się chorobę (np. raka).

Chociaż temat wydaje się drastyczny i wybiegający trochę poza ramy programowe serwisu, to jest on niezwykle aktualny i doniosły w swoim znaczeniu.  Smutna prawda wygląda niestety tak, że każdy z nas prędzej czy później (tfu! tfu!) może, tak jak mój serdeczny kolega stać się pacjentem i doświadczyć zjawiska, z którego istnienia nie zdawał sobie do tej pory sprawy. Chciałby się więc rzec: warto mieć to na uwadze i… nie chorować.