Pięć mitów na temat alkoholu

Niektórzy uważają, że jedna porządna libacja w tygodniu to nie grzech i regularnie oddają się weekendowej zabawie zakrapianej alkoholem, inni natomiast przekonują, że nawet okazjonalnie wypite piwo może negatywnie wpłynąć na zdrowie i formę psychofizyczną. Z konsumpcją alkoholu wiąże się wiele rozmaitych teorii, w niniejszym artykule przytaczamy te najbardziej kuriozalne, a zrazem popularne, którym daje wiarę wiele osób.

Przeczytaj koniecznie:

Alkohol a forma sportowa

Mit pierwszy: alkohol ścina białko mięśniowe

Istnieje taka teoria zgodnie, którą alkohol po spożyciu dostaje się do mięśni i dosłownie „ścina” tworzące je białka. Oczywiście przekonanie to jest kuriozalne do potęgi entej. Zjawisko to mogłoby być możliwe, gdyby poziom alkoholu we krwi osiągnął kilkadziesiąt procent. Innymi słowy skondensowany etanol musiałby wyprzeć krew z obiegu. Oczywiście zanim udałoby nam się doprowadzić do takiego stanu dawano zeszlibyśmy z tego świata, śmiertelna ilość alkoholu liczona jest bowiem nie w procentach, a promilach…

Mit drugi: alkohol wypłukuje kreatynę z mięśni

Na forach sportowych można się spotkać z teorią, która mówi że etanol niweczy efekty wynikające z suplementacji kreatyną, ponieważ usuwa ten związek z mięśni. W praktyce nikt nigdy takiej zależności nie udowodnił i jest ona równie wiarygodna co wspomniana powyżej koncepcja „ściętego białka”. Oczywiście upijanie się, nie wpływa korzystnie na kondycję mięśni szkieletowych, ale nie jest to uzależnione od przyjmowania bądź nieprzyjmowania kreatyny. Niewielkie dawki alkoholu natomiast nie są w tym zakresie szkodliwe. Nie dajmy się zwariować.

Mit trzeci: piwo jest dobre na zakwasy

Podobno piwo wypite po treningu pomaga obniżyć poziom kwasu mlekowego i tym samym zmniejszyć występującą następnego dnia, charakterystyczną bolesność mięśni zwaną potocznie „zakwasami”. Problem polega jednak na tym, że po pierwsze: piwo nie obniża poziomu kwasu mlekowego, a po drugie: to, że bolą nas mięśnie dzień po wysiłku nie jest związane z poziomem kwasu mlekowego, a mikro-uszkodzeniami włókien mięśniowych i lokalnym stanem zapalnym.

Mit czwarty: alkohol obniża poziom testosteronu

Faktycznie, przyznać trzeba że spożywanie większych dawek etanolu może spowodować spadek poziomu androgenów u mężczyzn, co jest zjawiskiem wysoce niepożądanym, zwłaszcza w przypadku sportowców. Podkreślić jednak trzeba, iż istnieją wyniki badań, w których okazało się, że niewielkie dawki alkoholu nie tylko nie obniżają, ale mogą wręcz zwiększać produkcję testosteronu. Zależność nie jest więc tak prosta, jak chcieliby krytycy, choć przestrzegam przed daleko posuniętym entuzjazmem. Kwestia ta powinna zostać jeszcze szerzej przebadana.

Mit piąty: alkohol hamuje syntezę białek

Tak na prawdę nie wiemy czy spożycie alkoholu faktycznie hamuje syntezę białek mięśniowych, a jeśli tak się dzieje – to w jakich dawkach wykazuje takie działanie. Badania z udziałem osób pijących umiarkowane ilości alkoholu i całkowitych abstynentów nie wykazały, by istniały jakieś zauważalne różnice jeśli chodzi o poziom tkanki mięśniowej, co więcej niektóre źródła wskazują na niższy poziom tkanki tłuszczowej w pierwszej grupie.

Podsumowanie

Nie ulega żadnej wątpliwości, ze regularne doprowadzenia się do stanu alkoholowego upodlenia nie tylko zniweczyć może formę sportową, ale także zniszczyć zdrowie, a niekiedy także doprowadzić do rozwinięcia nałogu, dosłownie rujnując życie. Czy jednak na tej podstawie można powiedzieć, że wypite w piątkowy wieczór z kolegami jedno piwo, toast wzniesiony szampanem przy większej okazji czy lampka wina wychylona do niedzielnego obiadu muszą negatywnie odbić się na funkcjonowaniu organizmu?