Sterydy: nie warto po nie sięgać!

Nie, nic nie pomoże moje moralizowanie – kto jest zdecydowany i tak sięgnie po doping, teraz, zaraz - w młodym wieku. Posłużę się argumentem ... finansowym! Doping to bardzo droga zabawa (dla wielu ludzi była dosłownie bardzo droga – gdyż niejeden przypłacił eksperymenty – życiem!). Większość młodych ludzi myśli, że stosując metanabol czy różne formy testosteronu nie będzie musiała stosować odżywek i suplementów diety. Błąd! Niezbędnym dodatkiem do dopingowego „cyklu” są np. kreatyna (bardzo pomocna, wręcz niezbędna przy odstawianiu dopingu), witaminy (np. kompleks B, witamina C), minerały, odżywki białkowe (dla osób nie mogących zjeść właściwych ilości białka w ciągu dnia).

Przydatne są również wszelkie środki zapobiegające urazom (np. na stawy), leki i środki wspomagające wątrobę (np. essentiale forte). , szczególnie przy stosowaniu środków opartych o grupę 17-alfa

 Policzmy: na środki dopingujące wydasz np. 350 zł (w tym na tzw. „terapię po cyklu” PCT – co najmniej kilkadziesiąt złotych)

Na odżywki i dodatkowe zabezpieczenia do cyklu kolejne 200-300 zł (same 2,5 kg białka dobrej firmy to już wydatek rzędu 120-130 zł).

 A to .... dopiero początek wydatków!

 Musisz zapewnić sobie jedzenie, policzmy 10 zł dziennie x 30 dni = 300 zł. Bliższe prawdy będzie przemnożenie tej kwoty przez 2 (co daje już 600 zł). Bez jedzenia zapomnij o jakichkolwiek efektach stosowania treningu, suplementów diety (np. kreatyny) czy dopingu. Żaden samochód, nawet największy i najdroższy nigdzie nie pojedzie bez paliwa! Twoim paliwem jest jedzenie i musisz zapewnić np. 3500 czy 4000 kcal dziennie i odpowiednią podaż białka. Nie osiągniesz tego jedząc kanapki z szynką, parówki, wędliny, pieczywo, słodycze czy „obiady u mamy”. Niestety, bez uregulowania odżywiania nie ma żadnego sensu stosowanie odżywek rodzaju gainerów, bulków, białek czy suplementów diety rodzaju stacków i innych form kreatyny. Gainer czy białko stanowią tylko małe cegiełki, które mają wypełnić luki w diecie. Jeśli tego nie rozumiesz, spróbuj zbudować ścianę stosując tylko maleńkie cegiełki, nie dostarczając głównego surowca (w postaci 5-6 posiłków dziennie, bogatych w węglowodany złożone np. ryż brązowy, makaron razowy; pełnowartościowe białka np. wołowinę, drób, ryby oraz zdrowe tłuszcze np. oliwa z oliwek, orzechy, olej lniany itd.)

 Z powyższych rozważań wynika, że już najprostszy „cykl”, oparty o środek kosztujący np. 100 zł, ma w sobie ukryte koszty przekraczające 6-7 krotnie jego wartość!

 Kolejny aspekt zdrowotny, może wydawać się niektórym zabawny (na zasadzie:„moi koledzy biorą i nic im nie jest!”), ale to nie przelewki. Jeszcze pal licho, gdy po doping sięgnie osoba mająca 25 lat, z ukształtowaną gospodarką hormonalną. Czy wiesz co cię czeka, gdy masz 13-20 lat i sięgasz po testosteron czy inne formy dopingu? Najczęściej – duże problemy z erekcją po zakończonym cyklu wskutek „zablokowania” układu HPTA. Lubisz dziewczyny? Ćwiczysz by im się podobać? To jaki będą miały pożytek z „wielkich mięśni” w łóżku? Zaburzenia erekcji to dopiero czubek góry lodowej efektów ubocznych z jakimi możesz się zetknąć. Nie mówię, że musisz mieć od razu problemy z sercem, choć dotknęły one wielu sportowców np. znany strongman Jesse Marunde (na zawodach WSM był drugi, tylko za Mariuszem Pudzianowskim) przypłacił je życiem, w wieku 27 lat (zmarł w 2007 roku). Kolejny amerykański strongman Johnny Perry dożył imponującego wieku ... 30 lat. Zmarł w 2002 roku z powodu nadużywania narkotyków i uwaga – przerostu serca. Serce sportowca i kardiomiopatia przerostowa to fakt. Jeśli trenujesz intensywnie i przez kilka lat – twoje serce adaptuje się do wysiłku, rosnąc - stosując doping dokładasz mocny bodziec do jego przerostu.

 Czy warto sięgać po doping w młodym wieku? Zdecydowanie nie. A później? Niech każdy sam oceni ryzyko, zyski i straty. Każdy kolejny cykl to kolejne setki albo i tysiące złotych zainwestowane w swoją próżność.