Spalacze czy dopalacze?

Od kilku lat możemy obserwować rosnący trend i coraz większy udział reklam „spalaczy tłuszczu" w mediach, co niesie za sobą zwiększoną konsumpcję podobnych preparatów wśród ćwiczących. Z bezmyślnym korzystaniem ze spalaczy wiąże się wiele zagrożeń. Przede wszystkim nazwa podobnych preparatów sama w sobie stanowi marketingowe kłamstewko. „Spalacz” niczego sam nie spali, jest tylko katalizatorem – niezbędny jest trening i dieta.

Przeczytaj koniecznie:

DMAA, geranium, geranamina - kontrowersyjny spalacz tłuszczu i silny stymulant

Problem nr 1: „czy wiesz, co bierzesz?”

„Spalacze” są sprzedawane jako suplementy diety (nie przechodzą testów klinicznych, a kontrole składu są sporadyczne), a zdarzało się że zawierały silne środki farmakologiczne. Szczególnie niebezpieczne są substancje wycofane (skandal sprzed kilku lat z sibutraminą dodaną w kilkudziesięciu spalaczach m.in. Super Fat Burner, Slim Express 4 in 1, VENOM Hyperdrive 3.0 firmy ALRI) lub zabronione do stosowania w Polsce (i EU) – takie jak efedryna, sibutramina (meridia, meitzang) czy DMAA. Kolejny głośny wypadek miał miejsce, gdy w spalaczu jednej z firm amerykańskich (L-Carnityne 1000) znaleziono DHEA i androstendion, a w kolejnym (FAT Block Ultimate) – DHEA, androstendion, 4-norandrostendion.

Firma ALRI jest słynna z wielu produktów których zawartość to jedna wielka zagadka:

  • Venom hyperdrive 3.0 (sibutramina),
  • ERGOMAX LMG (zawierał steryd: DMT, czyli Desoxymethyltestosterone, madol – designer drug opracowany przez BALCO),
  • Prostanozol (zawierał odpowiednik winstrolu – stanozololu)
  • JUNGLE WARFARE (jak się okazało, JW "blokował" produkcję endogennego testosteronu, musiał zawierać jakąś pochodną testosteronu/podobną substancję),

Podobne środki można bez problemów zamówić w serwisach aukcyjnych i podejrzanych sklepach. Wiele osób płaci bajońskie sumy za „specjalną” (znaną z „dosypki”) wersję „spalacza”. W swoim czasie za VENOMA Hyperdrive 3.0 płacono 400-500 zł (cena detaliczna oscylowała wokół 120-140 zł). Jesteś entuzjastą podobnych środków? A co w razie, gdy pojawią się zróżnicowane skutki uboczne? Nawet nie będziesz wiedział, co brałeś i co powiedzieć lekarzom. Pokazanie specjaliście opakowania nic nie da, gdyż substancja aktywna jest nie wykazana w składzie danego preparatu – istnieje tylko „zastrzeżona formuła” (ang. proprietary blend) – w której równie dobrze możne znajdować się śladowa ilość kreatyny, wyciąg z nieszkodliwej rośliny, glukoza czy inne „wypełniacze”. Wiele kobiet zamawia również zakazane w Polsce substancje, których spożywanie przynosi szybkie efekty – przede wszystkim całą gamę skutków ubocznych.

Wniosek? Nie warto sięgać po podejrzane środki, zawierające nieznane dodatki farmakologiczne.

Problem nr 2: to traktowanie „mocy” (kopa) danego spalacza jako wykładnika skuteczności w spalaniu tłuszczu

Pamiętacie film „Requiem dla snu” i główną bohaterkę która doprowadziła swój organizm do skrajnego wyniszczenia środkami farmakologicznymi? Może wizja Darren’a Aronofsky’ego była nieco przerysowana, ale ... większość osób  biorących „spalacze” ocenia ich działanie poprzez efekt nadmiernego pobudzenia, bezsenności, utraty orientacji, przyspieszenia rytmu serca. „Spalacz” nie ma mocno pobudzać i działać narkotycznie, a pomagać pozbyć się tłuszczu. Znam kobietę która biorąc jeden z najbardziej znanych "spalaczy" produkcji amerykańskiej (w składzie m.in. duże dawki kofeiny, alkaloidy efedryny, substancja podobna do aspiryny i szereg innych substancji aktywnych) po kilku dniach stwierdziła, że „preparat przestał działać” – bo nie ma już takiego pobudzenia, jak po pierwszej porcji. I tu zaczyna się stosowanie zwielokrotnionych dawek – mimo ostrzeżeń producenta. Nigdy nie przekraczaj dawkowania zalecanego na opakowaniu – nie wiesz, co znajduje się w środku. A może być tam np. farmakologia taka jak  sibutramina, mająca szereg skutków ubocznych:

„Bardzo często obserwowano: suchość w jamie ustnej, bezsenność, zaparcia. Często: kołatanie serca, nadciśnienie tętnicze, rozszerzenie naczyń krwionośnych (uderzenia gorąca), nudności, nasilenie dolegliwości związanych z guzkami krwawniczymi, nudności, ból i zawroty głowy, zaburzenia czucia, niepokój, zwiększoną potliwość, zaburzenia smaku. Preparat może upośledzać zdolność prowadzenia pojazdów i obsługi maszyn”. 

Również w Polsce odnotowano wiele przypadków klinicznych, w tym obejmujących nieodwracalne uszkodzenia nerek:„Pacjent w wieku 17 lat, ze wskaźnikiem masy ciała 32,2 kg/m2, w ciągu 4 miesięcy stracił 20 kg, stosując między innymi preparaty ziół chińskich. W krótkim czasie u pacjenta doszło do rozwoju nadciśnienia tętniczego, cech niewydolności nerek aż do rozwoju schyłkowej niewydolności nerek. Na podstawie biopsji nerki potwierdzono u pacjenta obraz nerki zejściowej z nasileniem przewlekłych i nieodwracalnych zmian w obrębie kłębuszków, jak i śródmiąższu. Przebieg opisywanej nefropatii może być różnorodny, zazwyczaj jednak prowadzi do szybko postępującej niewydolności nerek,aż do schyłkowej niewydolności nerek, a także może się przyczyniać do powstawania nowotworów dróg moczowych.

Wniosek? „Moc” spalacza nie powinna być oceniania poprzez skutki uboczne. Nigdy nie stosuj dawkowania większego niż zalecane przez producenta.

Problem nr 3: „spalacz jako złoty środek, a dieta? Nieważne!”

60% efektów redukcyjnych zapewnia odpowiednia dieta, 30% trening, rola „spalacza” i innych suplementów diety jest nieznaczna. Jeśli stosujesz duże dawki preparatów z kofeiną, johimbiną, DMAA, synefryną, wyciągiem z zielonej herbaty, metylsynefryną, efedryną – a jesz, co popadnie (fastfood, słodycze) – osiągniesz niewielkie rezultaty. Nie warto faszerować się farmakologią, jeśli nie masz uporządkowanej podstawowej kwestii – odżywiania. Znam patologiczny przypadek młodzieńca, który zdesperowany sięgnął po sterydy – co oczywiście przyniosło pomijalne rezultaty (elementarny brak wiedzy o technice ćwiczeń i żywieniu). Spalacz to tylko drobny katalizator, dodatek do treningu i diety. Zignoruj konieczność zmiany sposobu odżywiania, dodatkowo zastosuj trening rodem z lat 80 XX wieku (długotrwałe aeroby na maszynach) – a wkrótce zacznie się lament, że „spalacz nie działa”. Nigdy nie zadziała, bo tuning auta zaczynasz od malowania, a nie od zwiększenia mocy silnika (trening) czy zmniejszenia jego masy (trening i dieta). Dreptaj dalej na bieżniach, jedź żółwim tempem na rowerku stacjonarnym – to droga donikąd. Stwierdzono, że wysoka intensywność treningu zapewnia efekty. „Steady state cardio” – czyli nudne aeroby powinny odejść do lamusa.

Wniosek? Bez uporządkowania diety i treningu – nie ma żadnego sensu kupno „spalacza”.

Problem nr 4: „stan zdrowia”

Czy w ogóle możesz stosować „spalacze”? Szczególnie silne środki, z USA?

Jeśli:

  • masz nadciśnienie, nadwagę lub otyłość,
  • cierpisz na choroby związane z układem sercowo-naczyniowym (choroby serca; przerost serca indukowany wysiłkiem – kardiomiopatia przerostowa),
  • stosujesz inne środki farmakologiczne, mogące powodować interakcje (np. podwyższające ciśnienie tętnicze, preparaty hormonalne, preparaty przedtreningowe),
  • prowadzisz treningi w wysokiej temperaturze,
  • nie dostarczasz odpowiedniej ilości wody,
  • prowadzisz treningi wysoko-intensywne (HIIT, HIIRT, pozostałe siłowe i biegowe),

przed użyciem spalacza koniecznie zbadaj swoje serce i skonsultuj się z lekarzem, kardiologiem! Użycie spalacza (podwyższającego ciśnienie krwi, mogącego powodować zaburzenia pracy serca) w przypadku chorób serca jest dla Ciebie gwoździem do trumny. Nawet zdrowa osoba nie powinna stosować spalacza np. w upalny dzień, w trakcie biegania czy treningu siłowego. Można zastosować podobny środek rano, na wiele godzin przed rozpoczęciem sesji siłowej czy interwałowej. Problem nie dotyczy "lekkich" spalaczy np. dopuszczonych do obrotu na polskim rynku.

Spalacze tłuszczu mogą być dobrodziejstwem lub przekleństwem. Zanim sięgniesz po podobny preparat, zasięgnij porady specjalisty. Szczególnie warto rozważyć stosowanie np. l-karnityny lub „wyciągów z tajemniczych roślin” – w badaniach naukowych wielokrotnie udowadniano brak działania na człowieka wielu popularnych substancji.

Źródła: http://www.doz.pl/leki/s3631-chlorowodorek_sybutraminy 2. Dosypki w suplementach diety http://www.body-factory.pl/showthread.php?t=3029 3. „Qualitative screening for adulterants in weight-loss supplements by ion mobility spectrometry.” J Pharm Biomed Anal. 2012 Dec;71:18-26. doi: 10.1016/j.jpba.2012.07.020. Epub 2012 Aug 6. Dunn JD, Gryniewicz-Ruzicka CM, Mans DJ, Mecker-Pogue LC, Kauffman JF, Westenberger BJ, Buhse LF. Food and Drug Administration, Division of Pharmaceutical Analysis, 1114 Market St., St. Louis, MO 63101, United States. 4. „A new approach to determining pharmacologic adulteration of herbal weight loss products”. Food Addit Contam Part A Chem Anal Control Expo Risk Assess. 2012 Nov;29(11):1661-7. doi: 10.1080/19440049.2012.706834. Epub 2012 Aug 1. Carvalho LM, Cohen PA, Silva CV, Moreira AP, Falcão TM, Dal Molin TR, Zemolin G, Martini M. 5. „How safe is the use of herbal weight-loss products sold over the Internet?” Hum Exp Toxicol. 2012 Feb 21. Ozdemir B, Sahin I, Kapucu H, Celbis O, Karakoc Y, Erdogan S, Onal Y. 6. „Śródmiąższowe zapalenie nerek” prof. dr hab. Stanisław Czekalski, dr n. med. Robert Drabczyk 7. „Chinese slimming capsules containing sibutramine sold over the Internet: a case series.” Dtsch Arztebl Int. 2009 Mar;106(13):218-22. Epub 2009 Mar 27. Müller D, Weinmann W, Hermanns-Clausen M. Giftinformationszentrum Nord, Zentrum Pharmakologie und Toxikologie Göttingen, Germany. 8. „Rapidly progressive interstitial renal fibrosis associated with Chinese herbal medications.” Am J Nephrol. 2001 Nov-Dec;21(6):441-8. Chang CH, Wang YM, Yang AH, Chiang SS. Division of Nephrology, Department of Internal Medicine, Shin-Kong Wu Ho-Su Memorial Hospital, Taipei, Taiwan. 9. „Chinese herbs nephropathy-associated slimming regimen induces tumours in the forestomach but no interstitial nephropathy in rats.” Arch Toxicol. 1998 Nov;72(11):738-43. Cosyns JP, Goebbels RM, Liberton V, Schmeiser HH, Bieler CA, Bernard AM. Department of Pathology, ANPS 1712 Catholic University of Louvain Medical School, Cliniques Universitaires St. Luc, Brussels, Belgium 10. Forum Nefrologiczne 2010, tom 3, nr 4, 272–276; Konrad Walczak, Anna Krysicka, Dariusz Moczulski