Nie bądź niewolnikiem wagi!

Waga łazienkowa to niezwykle przydatne narzędzie pozwalające m.in. nadzorować przebieg kuracji odchudzającej. Chociaż urządzenie to wydaje się stosunkowo proste w obsłudze, to w praktyce wiele osób nie potrafi z niego w sposób przemyślany korzystać. Problemem dość powszechnym jest nadużywania wagi, czyli – stawanie na niej przy każdej możliwej okazji, czemu towarzyszy zazwyczaj nieprawidłowa interpretacja uzyskanych wyników. I tak oto ważenie staje się źródłem silnych frustracji.

Przeczytaj koniecznie:

Prosty i skuteczny sposób na utratę „wagi”

Syndrom pierwszego tygodnia

Kiedy w końcu zabieramy się za odchudzanie zmieniając dietę i wprowadzając dodatkową aktywność fizyczną, to chcemy by nasze poświęcenia przynosiły efekt. Ponieważ gołym okiem niekiedy trudno jest uchwycić utratę masy ciała, w celu monitowania efektywności podejmowanych starań – stajemy na wadze. Początkowo zazwyczaj ubytek kilogramów jest wyraźny, co związane jest głownie z utratą wody i zmniejszeniem mas pokarmowych. W przypadku osób ze sporą nadwagą nieraz każde kolejne wykonywane dzień po dniu poranne ważenie wprawia w dobry humor, codziennie bowiem wynik jest niższy.

Naturalna kolej rzeczy

Niestety po kilku bądź kilkunastu dniach progres ulega wyraźnemu spowolnieniu i wtedy pojawia się myśl: „dieta i trening przestały działać”. Warto sobie jednak uświadomić, że kuracja odchudzająca często ma taki właśnie przebieg. Początkowo ubytek masy ciała jest znaczny, a następnie ulega spowolnieniu, ale nie zatrzymuje się zupełnie! Jak już wspomniałem, mało tego trata tkanki tłuszczowej – przy odpowiedniej diecie i dobrym treningu – nie ulega wyhamowaniu, a przebiega z równą lub nawet wyższą niż na początku prędkością. Wynik jednak nie jest już „wzmacniany” przez utratę zgromadzonych płynów.

Dziwne wahania

Kolejną kwestią o jakiej należy pamiętać, jest fakt iż ubytek masy ciała nie przebiega zazwyczaj liniowo. Nieraz zdarza się tak, że przez tydzień, dwa lub trzy straty kilogramów są wyraźne, a następnie przez kilka bądź kilkanaście dni proces ulega zatrzymaniu po czym znowu metabolizm „wskakuje” na właściwy tor i chudniemy. Przyczyn tego stanu może być wiele, choćby mniejsza ilość snu, dodatkowy stres, a także naturalne wahania hormonów związane choćby z przebiegiem cyklu menstruacyjnego (u kobiet). Nie należy pod żadnym pozorem wszczynać paniki z tego powodu, że progres się na moment zatrzymał, martwić się należy wtedy gdy efektów nie widać przez więcej niż dwa tygodnie.

Waga potrafi oszukać

Warto zdać sobie sprawę  z tego, że można efektywnie spalać tankę tłuszczową w sposób nieuchwytny dla wagi łazienkowej. Niekiedy zdarza się tak, że spalaniu tłuszczu zlokalizowanego np. w rejonie  pasa, ud czy bioder zapasów, towarzyszy także rozbudowa tkanki mięśniowej, która – jak łatwo się domyślić - również pewien ciężar posiada. Kompozycja sylwetki zmienia się optycznie, co możliwe jest do uchwycenia przed lustrem, czy też za pomocą miary (obwód talii się zmniejsza bez zmian na wadze), ale wielu osobom niestety zupełnie to umyka. W efekcie pojawia się frustracja, a wiele osób zaczyna wprowadzać drastyczne i nierozsądne rozwiązania w celu przyspieszenia progresu robiąc sobie po prostu krzywdę…

Podsumowanie

Waga łazienkowa z pewnością stanowi pomocne urządzenie w monitowaniu przebiegu redukcji, jednak nie jest w tej kwestii wyrocznią! Pod ręką zawsze należy mieć lustro i miarę krawiecką. Warto też pamiętać, że ubytek masy ciała nie musi mieć liniowego przebiegu, a niekiedy ma wręcz charakter skokowy: okresy konsekwentnego spadku poziomu tkanki tłuszczowej przelatają się z okresami krótkiej stagnacji.