Testosteron  i jego znaczenie dla sportowców

Kilka tygodni temu, będąc na treningu w jednej z poznańskich siłowni, wdałem się ze stałym bywalcem tego klubu w rozmowę na temat działania męskich hormonów. Rozmawialiśmy sobie między seriami, wykonując dość leniwy trening - na przemian angażując mięśnie i szare komórki. W pewnym momencie, w trakcie trwania dyskusji, zauważyłem, że wokół nas zrobiło się trochę ciaśniej.

Mało tego, wprowadziliśmy bezwiednie pewien rytm: ćwiczyliśmy – wszyscy ćwiczyli razem z nami, rozmawialiśmy – wszyscy słuchali. Zdałem sobie wtedy sprawę, że hasło „testosteron” dla sportowca płci męskiej jest jak zaklęcie absorbujące uwagę. Wszyscy mają świadomość, iż ten podstawowy męski hormon płciowy bezsprzecznie wpływa na formę sportową. Niewiele jednak osób zdaje sobie sprawę – na jakiej zasadzie. Zainspirowany tym odkryciem uznałem, że jest to temat któremu warto poświęcić odrobinę uwagi.

Nie będę się rozpisywał jak zbudowany jest testosteron, wspomnę jedynie, że produkowany jest on w organizmie mężczyzny z cholesterolu głównie (w 95%) w komórkach Leydiga, które znajdują się w jądrach. Czynnikiem inicjującym proces syntezy testosteronu jest luteotropina, znana powszechnie jako LH. Biologiczna rola testosteronu polega na utrzymaniu libido i prawidłowej funkcji gruczołów płciowych, takich jak prostata czy pęcherzyki nasienne, co przekłada się na płodność u mężczyzn, zainicjowanie pierwszorzędnych (jądra – już w życiu płodowym) i wtórnych cech płciowych (zarost na twarzy czy mutacja).

Z punktu widzenia sportowców istotniejszy jest inny potencjał tego hormonu, a mianowicie jego właściwości anaboliczne, przekładające się na wzrost masy mięśniowej, zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej i poprawę zdolności wysiłkowych. Właśnie te cechy sprawiły, że tak chętnie stosowane są suplementy wspomagające syntezę testosteronu czy zwiększające jego aktywność biologiczną. Z tych samych powodów testosteron (lub jego pochodne) używany jest w niedozwolonym wspomaganiu wysiłku przez sportowców.

Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, iż w większości komórek testosteron działa za pośrednictwem swoich metabolitów. We krwi hormon ten krąży w głównie w postaci związanej z białkami osocza, a jedynie około 2% występuje w formie wolnej. To właśnie owe 2% testosteronu wykazuje aktywność biologiczną i posiada zdolność do wnikania do wnętrza komórek naszego organizmu (dzieje się to na zasadzie dyfuzji, czyli różnicy stężeń). Mogą to być rozmaite typy komórek – w tym również mięśniowe. Cechą wspólną komórek, w których testosteron wykazuje aktywność biologiczną jest obecność specjalnych receptorów.

Po przedostaniu się do środka komórki, testosteron zostaje przekształcony do postaci 5α-dihydrotestosteronu (tzw. DHT). Modyfikacja ta odbywa się za sprawą specjalnego enzymu zwanego 5α-reduktazą. Dopiero dihydrotestosteron (DHT) stanowi postać aktywną testosteronu! DHT po przyłączeniu się do odpowiednich receptorów może przenikać dalej do jądra komórkowego (struktury stanowiącej „centrum dowodzenia” całej komórki) , gdzie łączy się z włóknistą substancją zwaną chromatyną i inicjuje syntezę nowych białek i enzymów.

Przekładając z „polskiego na nasze”, można powiedzieć, że testosteron przenika do komórek, a w ich wnętrzu do akcji wkracza jego metabolit – czyli DHT. To właśnie DHT ( a nie „czysty” testosteron) odpowiada za efekt androgenny i w dużej mierze – za anaboliczny. Dlaczego więc tak bardzo sportowcom zależy na podniesieniu poziomu testosteronu a nie DHT? Jeśli jesteś zainteresowany zrozumieniem działania testosteronu i jego metabolitów zapraszam do przeczytania drugiej części tego artykułu.