"Dietetyczna kastracja"

Dietetyczna kastracja, czyli kilka słów o tym jak niektóre praktyki żywieniowe obniżają poziom testosteronu. Sposób odżywiania wpływa na aktywność wielu hormonów, w tym również – testosteronu. Niestety o zależności tej mówi i pisze się stosunkowo niewiele, a ewentualne wzmianki na jej temat pojawiające się raz po raz na blogach i internetowych forach traktowane są jak wymysły wybujałej wyobraźni. Tymczasem warto zdać sobie sprawę, że niewłaściwy dobór jakościowy i ilościowy pokarmów może doprowadzać do zmniejszenia aktywności androgenów, co niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji odczuwalnych zarówno na płaszczyźnie ogólnie pojętego zdrowia, jak również kondycji psychofizycznej oraz kompozycji sylwetki.

Testosteron – przyjaciel Twoich mięśni

Testosteron jest ważnym hormonem warunkującym rozwój pierwotnych i wtórnych męskich cech płciowych. Ze względu na fakt, iż wpływa on dodatnio na libido, siłę i masę mięśniową, zdolności wysiłkowe, odporność na przeciążenia psychiczne i na samopoczucie niezwykle ważne staje się utrzymanie odpowiednio wysokiego jego poziomu zarówno w przypadku sportowców, jak mężczyzn o przeciętnej aktywności fizycznej. Wysoki poziom testosteronu oznacza szybszy przyrost muskulatury, efektywniejsze spalanie tłuszczu, szybszą regenerację. Niestety już pomiędzy drugą a trzecią dekadą życia poziom tego hormonu zaczyna się sukcesywnie obniżać, a tendencja ta nasila się po pięćdziesiątce. Co więcej nierzadko mężczyźni na własne życzenie doprowadzają do zmniejszenia produkcji testosteronu oraz osłabiają jego aktywność anaboliczną poprzez prowadzony tryb życia obejmujący m.in. permanentny stres,  niedobór snu, zbyt niską (lub zbyt wysoką) aktywność fizyczną oraz niewłaściwe praktyki żywieniowe.

Zbyt niska podaż kalorii obniża poziom testosteronu

Chociaż powszechnie uważa się, że nigdy niekończące się diety odchudzające stosują głównie kobiety, to tak naprawdę praktyka ta jest również popularna wśród mężczyzn. Niestety głęboki i długotrwały deficyt energetyczny jest czynnikiem wpływającym na zmniejszenie produkcji testosteronu. Jeśli mózg „widzi”, że dostępność energii jest niewielka, to zaczyna ją oszczędzać zmniejszając inwestycje w mniej priorytetowe procesy fizjologiczne. Ofiarą tych oszczędności padają funkcje reprodukcyjne, co z resztą okazuje się niezwykle rozsądne – wstrzymanie pędu do posiadania potomstwa w sytuacji, kiedy brakuje pożywienia – trzeba przyznać - ma dość sensowne uzasadnienie. Niezależnie od podłoża owej zależności, permanentne lub zbyt agresywne odchudzanie to prosta droga do tego by doprowadzić do zmniejszenia aktywności testosteronu. Efekt ten może być szczególnie widoczny u mężczyzn po trzydziestym roku życia.

Zbyt niskie spożycie tłuszczu

Pomimo tego, iż w ostatniej dekadzie pojawiło się wiele badań podważających wiarę w wysoce prozdrowotne walory diety niskotłuszczowej, to tego typu rozwiązania żywieniowe ciągle polecane bywają jako znakomity sposób na poprawę ogólnie pojętego zdrowia i estetyki sylwetki. Niestety jednym z wielu mankamentów diet niskotłuszczowych jest to, iż wpływają one negatywnie nie tylko na produkcję testosteronu, ale także na jego aktywność biologiczną (dochodzi do nasilonego wiązania tego hormonu z białkami osocza). Najbardziej niebezpieczne w tym względzie może okazać się połączenie niskiej podaży energii z niskim udziałem tłuszczu w diecie. W takim wypadku może dojść do sumowania niekorzystnych efektów, czego skutkiem będzie znaczące zmniejszenie aktywności androgenów. Tłuszcz nie jest wrogiem! Tłuszcz jest przyjacielem testosteronu!

Drastyczny low-carb

Nie tylko niskie spożycie tłuszczu, ale także drastyczne restrykcje w spożyciu węglowodanów mogą okazać się szkodliwe, zwłaszcza jeśli utrzymywane są konsekwentnie przez dłuższy okres czasu przez mężczyzn bez otyłości czy nadwagi. Chodzi oczywiście o szkody dotyczące aktywności hormonów płciowych takich jak testosteron. W przypadku diety bardzo niskowęglowodanowej, podobnie jak w przypadku diet niskotłuszczowych dojść może do nasilonego wiązania testosteronu z białkami osocza – oznacza to obniżenie jego potencjału biologicznego. Drugą konsekwencją jest zmniejszenie produkcji tego hormonu, co powiązane jest ze znacznym spadkiem poziomu leptyny (podobny mechanizm ma miejsce w przypadku zbyt niskiej podaży energii). „Guru” zajmujący się problematyką diet niskoweglowodanowych, tacy jak Lyle McDonald, wskazują jednak, że niekorzystny wpływ tego typu rozwiązań żywieniowych na poziom wolnych androgenów może być znoszony przez okresowe „ładowania węglowodanowe”.