Miała być forma, jest tłuszcz. Co poszło nie tak?

Z pewnym zaskoczeniem, choć regularność pewnych zdarzeń zdawałaby się być oczywistą, uświadamiasz sobie, że święta, Sylwester i Noworoczne hulanki za pasem. A lustro – zamiast doskonałej sylwetki – pokazuje ciało pokryte tłuszczem. Nie było by w tym nic szczególnego, gdybyś podobnych przemyśleń nie miał przed latem, które także zaskoczyło cię swoim nadejściem niczym przysłowiowa „zima drogowców”… nie trzeba chyba dodawać, że i wówczas narzekania na brak formy i „odgrażanie się” zawalczeniem o własną sylwetkę również następowały. Finał jaki jest, każdy widzi. Coś poszło nie tak…

Przeczytaj koniecznie:

Jestem na diecie i nie chudnę!

Pomijając „drobny” fakt, że nadbagaż kilogramowy, który dźwigasz dzień w dzień w znacznym stopniu może przyczynić się do problemów zdrowotnych (nadmiernie obciążenie stawów, zagrożenie cukrzycą, problemy z sercem, utrudnione poruszanie się), to dodatkowo przyczynia się do pogorszenia kondycji psychicznej. Kompleksy, niska samoocena, świadomość, że – nawet, gdy próbujesz – nie jesteś w stanie sobie poradzić, wytrzymać na diecie czy też bojkotujesz treningi – gdy te emocje i stany pojawiają się wielokrotnie, wydaje ci się, że przegrałeś walkę o siebie, o swoją sylwetkę.

Warto jednak głębiej przyjrzeć się problemowi, gdyż może okazać się, że wystarczy zmienić, poprawić jeden czynnik i cały proces nie dość, że będzie przebiegał odmiennie niż do tej pory, to przede wszystkim zakończy się sukcesem i pozbywszy się kompleksów z dumą będziesz przeglądał się w lustrze.

Błąd 1: „Jakoś to będzie”, czyli działanie bez planu

Zakładasz sobie cel „chcę schudnąć” i to właściwie wszystko, co zostało zaplanowane. Nie do końca wiesz, jak działać, więc zaczynasz wprowadzać w życie zasłyszane „dobre” rady. Do tego, naładowany pozytywnymi emocjami i wiarą, że tym razem się uda, rozpoczynasz przeglądanie Internetu, czytanie czasopism, w których znajdujesz szereg kolejnych wskazówek. Niestety w żaden sposób nie pokrywają się one z tym, co już wiesz. W głowie pojawia się mętlik, działasz coraz bardziej na oślep…

Zanim na dobre weźmiesz się za prace nad sobą, postaraj się realistycznie określić cel, doprecyzować go, wyznaczyć sobie termin. Następnie ustal metody i założenia, które cię do niego doprowadzą. Bez planu się nie obejdzie.

Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, nie zakładaj zmiany trybu życia o 180 stopni, gdyż już po tygodniu-dwóch nastąpi powrót do punktu wyjścia. Przede wszystkim zacznij zwracać uwagę na to, co jesz – staraj się wybierać zdrowsze wersje posiłków spożywanych do tej pory, unikaj mało wartościowych przekąsek, zwracaj uwagę na jakość pożywienia.
Podobnie rzecz ma się z ćwiczeniami: tu również zastosuj metodę małych kroków. Jeżeli masz słabą kondycję, zacznij od prostych aktywności ruchowych, które zbudują twoją kondycję, dadzą “bazę” pod dalsze, intensywniejsze ćwiczenia.

Błąd nr 2:  Ślepa wiara w „diety cud”

Dla wielu osób termin “dieta” budzi skojarzenia z tymczasową, rygorystyczną zmianą nawyków żywieniowych, mającą przynieść określone rezultaty - najczęściej spadek wagi. Już samo to słowo wywołuje u wielu osób nastawienie “na nie” i nie ma się co dziwić, kiedy podświadomość podsuwa wizje głodówek, katowania się niesmacznymi, jałowymi potrawami.

Aby nie wpaść w tę pułapkę, należy uświadomić sobie, że dieta to jest tylko i wyłącznie sposób naszego odżywiania. Nie musi się wiązać z samymi wyrzeczeniami, można ją zaplanować tak, by była smaczna i zdrowa.

Błąd nr 3: Magiczna moc suplementów

Tu niestety widoczne jest ogromne lenistwo ludzi i wielka wiara w to, że można zyskać wiele nie „inwestując” nic. Półki w aptekach i sklepach z suplementami aż uginają się pod ciężarem środków teoretycznie mających pomóc w zrzucaniu wagi. Niesamowity i warty poświęcenia mu chwili chwili uwagi jest fakt, że wiele osób całkowicie nie zniechęca się brakiem skuteczności działania kilkunastu/kilkudziesięciu przetestowanych produktów i ciągle testują kolejne naiwnie licząc, że tym razem trafią na “cudowną” odchudzająca pigułkę.