Oleje roślinne, dla których nie ma miejsca w diecie osób aktywnych

Jakościowy dobór produktów będących źródłem tłuszczu ma niebagatelny wpływ na kondycję metaboliczną organizmu. Po wieloletniej nagonce na tłuszcz pokarmowy dziś coraz więcej mówi się o konieczności uwzględniania w diecie pokarmów będących źródłem „dobrych tłuszczów” czyli takich jak ryby, orzechy, nasiona czy oleje roślinne i margaryny. Okazuje się jednak, że nie wszystkie z tych wywyższanych często produktów okazują się być pożądanymi składnikami codziennego menu. Niektórych wręcz po prostu warto się wystrzegać. O jakich artykułach mowa?

Przeczytaj koniecznie:

Tych tłuszczów nigdy nie używaj do smażenia!

Zmora dzisiejszych czasów

Wbrew temu co się często twierdzi, zmorą dzisiejszych czasów okazują się być nie tyle produkty zwierzęce będące źródłem kwasów tłuszczowych nasyconych (których negatywny wpływ na kondycję zdrowotną bywa przeceniany), co oleje roślinne zasobne w kwasy tłuszczowe z rodziny omega 6. Związki te, choć stanowią ważny element naszej diety, to spożywane w nadmiarze stają się poważnym  zagrożeniem dla zdrowia, zwłaszcza przy zbyt niskim spożyciu kwasów z rodziny omega 3. Dzieje się tak dlatego, że pierwsze z wymienionych lipidów wykorzystywane są do syntezy eikozanoidów o działaniu proagregacyjnym i prozapalnym, drugie natomiast – eikozanoidów o właściwościach antyagregacyjnych i przeciwzapalnych.

Nadmiar omega 6 przy braku omega 3 w diecie powoduje zaburzenie naturalnej równowagi organizmu i sprawia, że procesy zapalne w organizmie zachodzą ze wzmożoną siłą i są trudne do wygaszenia, przez co mogą przechodzić w stan przewlekły (zwany inflamacją). Warto wiedzieć, iż sytuacja ta sprzyja rozwojowi wielu groźnych przypadłości, m.in., miażdżycy, nowotworom i chorobom neurodegeneracyjnym. Mając na uwadze powyższy fakt, warto ograniczyć lub tez najlepiej wyeliminować z diety następujące produkty:

  • Olej krokoszowy – jedno z najbardziej obfitych źródeł kwasu linolowego na świecie (75%). Już niewielkie ilości tego oleju zaburzają proporcje w spożyciu kwasów omega 3 do omega 6, co negatywnie wpływa na kondycję zdrowotną organizmu. Tłuszcz ten nie nadaje się ani do obróbki termicznej (smażenie na nim jest wręcz niedopuszczalne), ani też do spożywania na surowo.

  • Olej lniany niskolinolenowy – kolejny pseudo-zdrowy tłuszcz, postrzegany niesłusznie obiegowo jako źródło kwasu alfa-linolenowego należącego do rodziny omega 3. Tak naprawdę olej lniany niskolinolwnowy zawiera tego lipidu zaledwie kilka procent, a w istocie jest źródłem kwasu linolowego (69%), przez co jego spożywanie drastycznie zaburza proporcje wspomnianych kwasów tłuszczowych w diecie. Olej ten nie nadaje się ani do spożywania na surowo ani też – broń Boże – do obróbki termicznej.

  • Olej słonecznikowy – jeden z częściej używanych olejów roślinnych, co gorsza – bywa też wykorzystywany do smażenia. Tutaj warto dodać, że o ile niewielkie ilości tego tłuszczu spożywane na surowo nie muszą być groźne dla zdrowia, o tyle używanie go do obróbki termicznej jest po prostu zabójcze! Z racji tego, iż olej słonecznikowy składa się głównie z kwasów omega 6 (65%), najlepiej jest jednak całkowicie zapomnieć o jego istnieniu.

  • Olej kukurydziany – mniej popularny od oleju słonecznikowego, niemniej bywa także używany w niektórych domach i postrzegany jest jako cenne źródło kwasów wielonienasyconych. Niestety w jego przypadku sytuacja jest podobna do tej opisanej przed chwilą. Tłuszcz ten dostarcza potężnych dawek kwasu linolowego (56%) przez co sam jego udział w diecie istotnie zaburza proporcję w spożyciu kwasów omega 6 do omega 3. Również najkorzystniejszą opcją jest wykluczenie go z diety na amen.

  • Olej z pestek winogron – tłuszcz ten bywa polecany często do smażenia ze względu na wysoki punkt dymienia. Jest to nieporozumienie, gdyż jest on bardzo obfitym źródłem kwasów omega 6 (69%) i nie powinien być wykorzystywany do obróbki termicznej. W zasadzie ze względu na ten fakt w ogóle nie powinien być traktowany jako pożądany składnik zdrowej diety.

  • Olej z zarodków pszenicy – choć jest mniej popularny od większości wcześniej wymienionych olejów, to istnieje pewna grupa konsumentów sięgających po niego w przekonaniu iż stanowi niezwykle wartościowy element diety. Rzeczywistość wygląda inaczej. Tłuszcz ten to przede wszystkim kwas linolowy (54%), czyli ten którego zazwyczaj spożywamy stanowczo zbyt wiele i którego konsumpcje należy ograniczać.

  • Olej sojowy – co ciekawe tłuszcz ten bywa przedstawiany niekiedy jako źródło kwasów omega 3, a nie omega 6. Tymczasem zawiera on zaledwie kilka procent tych pierwszych, a niemal w połowie (41%) składa się z kwasu linolowego. Jest to kolejny olej roślinny o którego istnieniu należy przestać pamiętać.

  • Olej sezamowy – pomimo niebywałych walorów kulinarnych olej sezamowy ma jedna wielką wadę – dostarcza sporo kwasu linolowego. Co prawda nie są to ilości tak duże jak w przypadku oleju z krokosza czy pestek winogron, ale także łatwo o zaburzenie proporcji omega 6 do omega 3 przy włączeniu go do diety. Jeśli już, to winien być używany w ilościach symbolicznych jedynie od czasu do czasu do wybranych posiłków.