Najdziwniejsze sposoby „na kaca”

W opublikowanym w dniu wczorajszym poradniku poświęciłem trochę uwagi preparatom dostępnym sklepach, które podobno mają zmniejszać nasilenie objawów związanych z syndromem dnia poprzedniego. Temat dotyczący „sposobów na kaca” jest jednak niezwykle interesujący, istnieje bowiem niezliczona ilości „tradycyjnych” sposobów mających rzekomo przynosić ulgę. W niniejszym artykule skupię się na tych najbardziej nietypowych.

Przeczytaj koniecznie:

Skąd się bierze KAC?

Czy popularne suplementy „na kaca” faktycznie działają?

Choroba stara jak świat, sposoby na nią - także

Zdecydowanie tzw. syndrom dnia poprzedniego nie jest chorobą naszych czasów. Przypadłości tej doświadczano już w wiekach ubiegłych, a nawet w minionych tysiącleciach. Od dawien dawna co bardziej pomysłowi eksperymentatorzy wymyślają mniej lub bardziej zmyślne metody mające podobno przynosić ulgę osobom, którym zabrakło umiaru w konsumpcji napojów wyskokowych. Dla przykładu, starożytni Rzymianie w ramach walki z kacem raczyli się podobno smażonym kanarkiem, starożytni Grecy natomiast woleli owcze płuca i sowie jaja. Czy rozwiązania te się sprawdzały? Cóż, trudno powiedzieć nie sprawdzając w praktyce.

Zmyślni Sycylijczycy

Niemniej jednak amatorów sowich jaj chciałbym ostrzec, iż ptaki te są pod ścisłą ochroną podobnie jak kanarki. Poza tym zwierzątka te są stosunkowo bezbronne, tak wiec jeśli już wśród czytelników są sadyści skłonni skrzywdzić inne stworzenia by tylko ulżyć sobie w cierpieniu, to proponuję wybrać równego sobie przeciwnika, np. byka. Jeszcze do niedawna popularnym sposobem na kaca wśród Sycylijczyków było – uwaga – żucie suszonych genitaliów wołowych, a dokładnie – byczego penisa. Są na sali chętni? Nie? Tak właśnie myślałem…

Na pocieszenie jednak dopowiem, iż istnieją nie mniej kuriozalne metody walki z kacem, które nie zmuszają do wybijania innych gatunków zwierząt…

Na skraju rzeki

Na niezwykły pomysł na walkę z syndromem dnia poprzedniego wpadli mieszkańcy Irlandii. Otóż wymyślili sobie oni, iż okopanie się po szyję w zimnym piasku nad brzegiem rzeki pozwala zniwelować skutki braku umiaru w alkoholowej swawoli. Jakie mechanizmy leżeć miałyby u podstaw skuteczności tej metody? Pewnie równie ezoteryczne jak te uzasadniające konsumpcję owczych płuc czy byczych penisów.

Wild wild West…

Kilo białka temu kto zgadnie czym „dnia następnego” raczyli się dziewiętnastowieczni mieszkańcy Dzikiego Zachodu czyli znani nam z westernów kowboje. Dopowiem, że nie były to oczy węża, ani odwłok skorpiona, ale niemniej włożenie do ust owej „strawy” z pewnością wymagało nie mniejszej odwagi. No, może była ona trochę innego rodzaju, ale mieściła się w podobnej skali. Otóż zmierzwieni całonocną degustacją ówczesnych trunków kowboje raczyli się podobno (tak głoszą obiegowe źródła), króliczymi odchodami zalanymi wrzątkiem.

Podsumowanie

Oczywiście nietypowych metod na kaca jest więcej, niemniej te wymienione powyżej wydają się szczególnie ciekawe. Czy w tych szaleństwach jest przysłowiowa metoda? Cóż, może wśród czytelników znajdą się śmiałkowie skłonni przy jakiejś okazji sprawdzić i podzielić się w komentarzach wrażeniami?