Zbyt częste zmiany nie służą pracy nad sylwetką

Nie ulega wątpliwości, że trwanie przez wiele lat w jednym systemie treningowym i przy ciągle tej samej diecie raczej nie służy postępom. Strategia żywieniowo-treningowa musi charakteryzować się pewną dynamiką i nadążać za zmianami zachodzącymi w organizmie. Okazuje się jednak, że problemem może być też całkowicie odmienne podejście, polegające na „ciągłym eksperymentowaniu” z doborem metod ukierunkowanych na poprawę kompozycji sylwetki. Co ciekawe, praktyka ta staje się ostatnio bardzo popularna. Na czym dokładnie polega i jakie niesie za sobą skutki?

Przeczytaj koniecznie:

Jak poprzez dokonanie kilku prostych zmian w jadłospisie przyspieszyć spalanie tłuszczu?

Baśń tysiąca i jednej metod

Faktem niezaprzeczalnym jest, iż nie ma jednej, jedynie słusznej drogi do osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Nie mam tutaj na myśli oczywiście oczywistych ogólników takich jak „ćwicz ciężko i jedz adekwatnie do obranego celu”, a mówię raczej o konkretnych rozwiązaniach żywieniowo-treningowych. Istnieje tak naprawdę wiele metod, opierających się nierzadko na odmiennych założeniach, z których każda niesie za sobą pewne korzystne konsekwencje. W praktyce trudno jest obiektywnie stwierdzić, czy w budowaniu masy mięśniowej lepiej sprawdzają się treningi dzielone (typu „Split”), czy takie które obejmują  całe ciało na jednej sesji (zwane „FBW”). Podobnie też trudno rozstrzygnąć, czy przy redukcji tkanki tłuszczowej skuteczniejsza będzie dieta z niskim czy umiarkowanym udziałem węglowodanów.

Są na to dowody!

W zasobach internetowych znaleźć można wiele namacalnych dowodów w postaci foto-relacji osób, budujących formę realizując założenia alternatywnych, a niekiedy dość ekstrawaganckich rozwiązań żywieniowych i treningowych. Istnieją w końcu zwolennicy okresowych głodówek, węglowodanowych rotacji, diet cyklicznych i wielu innych opcji, które nie pokrywają się z konwencjonalnymi zaleceniami żywieniowymi. Nie oznacza to jednak, że chcąc powiększyć masę mięśniową czy też może – zredukować nadmiar tłuszczu musimy koniecznie sprawdzić na sobie każde możliwe rozwiązanie promowane ostatnio na forach internetowych czy blogach. Tymczasem moda na takie eksperymenty jest coraz bardziej powszechna. Czy niesie za sobą jakieś namacalne korzyści? Cóż, wiele zależy od tego jaką formę przybiera, ale nierzadko prowadzi do stagnacji i… frustracji!

​“Mam na siebie pomysł”

Jako dietetyk w swojej praktyce zawodowej coraz częściej spotykam się z osobami, które nie tylko na początku współpracy mają już na siebie „idealny pomysł”. Dodatkowo, regularnie zmieniają zdanie co do drogi, którą chciałyby zmierzać. I tak oto nierzadko zgłaszają się po pomoc osoby, które chcą się odchudzać jedynie z zastosowaniem diet typu CKD (jest to cykliczna dieta ketogenna, która zakłada, iż etapy głębokich, węglowodanowych restrykcji przerywane są krótkimi okresami ładowań węglowodanowych), albo – tylko na diecie „proteinowej” bądź niskotłuszczowej. Zazwyczaj motywacja leżąca u podstaw tego typu wizji sprowadza się do uzasadnienia typu:

stosowałem już wiele diet, ale tej jeszcze nie próbowałem, a kolega co ją stosował miał dobre efekty więc i ja chciałem spróbować…”