Uszkodzenia wątroby i śmierć: sprawa OXYELITE PRO

Suplementy diety są bezpieczne dla zdrowia. Znane są nieliczne i rzadkie przypadki powikłań związanych z ich stosowaniem, w największej mierze wynikają one z nielegalnych dodatków np. wycofanych środków farmakologicznych (np. sibutramina w środkach odchudzających), niesteroidowych leków przeciwzapalnych (np. indometacin), leków stosowanych w epilepsji (np. phenytoin), środków uspokajających (np. chlomethiazol) czy też skażenia metalami ciężkimi takimi jak ołów czy bar („chińskie zioła odchudzające”). Kogo można winić? Jeśli środek jest w oficjalnym obrocie – jest to wina producenta. Często producenci z USA stosowali „dosypki” jako sposób na zwiększeni sprzedaży „super skutecznego preparatu”. Jeśli zaś nabywamy towar na czarnym rynku, z podejrzanej strony w Internecie – to ryzyko niepożądanych efektów rośnie lawinowo.

Przeczytaj koniecznie:

Clenbuterol – spalacz wysokiego ryzyka.

W USA rozpoczęto publiczne śledztwo po tym jak Hawajski Departament Zdrowia (HDOH) otrzymał 9 września 2013 roku raport dotyczący 7 pacjentów hospitalizowanych w okresie maja-września 2013 roku [3]. Wszystkie przypadki dotyczyły ostrego zapalenia wątroby lub niewydolności wątroby o nieznanej etiologii. Chore osoby stosowały wcześniej preparat OxyELITE Pro (produkcji USP LABS, USA).

W składzie wspomnianego suplementu nie było niczego specjalnego:

  • storczykowiec (ekstrakt) / Bauhinia Purpurea,
  • bakopa drobnolistna (liście, ekstrakt) / Bacona Monnieri,
  • geranium (DMAA, 1,3-Dimethylamylamine HCI),
  • Cirsium Oligophyllum,
  • nieco johimbiny (w jednej z wersji),
  • kofeina w znikomej dawce (100 mg),

Dlaczego więc OxyELITE Pro spowodował takie problemy zdrowotne?

Możliwość nr 1: substancje nie wykazane w składzie przez producenta (farmakologia)

Cała aktywna formuła OxyELITE Pro zawierała ledwie 119,5 mg oraz 100 mg kofeiny. OK, jest tam kontrowersyjna geranamina – której zakazano na podstawie nikłych przesłanek. Ale ... czy pamiętacie skandal związany z dodawaniem farmakologii do produktu Venom Hyperdrive 3.0 (firmy ALRI), do 2008 roku? Zgodnie ze składem na opakowaniu, w „jadzie” nie było nic, co mogłoby działać na człowieka, przynajmniej tak silnie. Jak się później okazało, swoją „moc” Venom zawdzięczał dosypce farmakologii – sibutraminie. Nie był to pojedynczy wypadek, w krótkim czasie wycofano kilkadziesiąt innych produktów odchudzających, zawierających „dodatki” (w większości była to sibutramina).

Możliwość nr 2: znaczne przedawkowanie substancji.

Znasz ten syndrom? „Jeśli jedna tabletka działa dobrze, dwie będą działały super, a trzy – wyrwą Cię z butów!” Niestety, ciało nie działa w ten sposób – ani w przypadku zwiększania objętości treningu (np. przebieganego dystansu), ani też jeśli drastycznie, w inny sposób zwiększamy obciążenie (np. intensywność). W przypadku wielu środków farmakologicznych toksyczność rośnie wprost proporcjonalnie do dawki. Możliwe, że osoby odchudzające się znacznie przedawkowały, stosunkowo niegroźny preparat.

Możliwość nr 3: jednoczesne stosowanie innej farmakologii, leków, ziół => interakcje.

Bardzo często panie sięgają po środki niedopuszczone do obrotu w Polsce, pochodzące z czarnego rynku (przemyt), zawierające substancje groźne dla zdrowia lub wycofane (np. „chińskie zioła”, „super silne spalacze”). Panowie niejednokrotnie stosują zawrotne ilości silnie toksycznych dla wątroby c17 alfa-alkilowanych sterydów anabolicznych (np. metanabol/dianabol, oxymetholone/anapolon, winstrol/stanazolol, oxandrolone/anavar). Później częstym tłumaczeniem choroby jest „suplement” albo „odżywka”. Na takiej samej zasadzie z dopingowych wpadek tłumaczą się sportowcy wyczynowi („skażona odżywka”). W jednym przypadku jako źródło metabolitów nandrolonu podano - pastę do zębów. Często też pod uwagę nie bierze się ziół – a znane są setki możliwych interakcji wywołanych np. podawaniem powszechnie dostępnych preparatów ziołowych.

Z doniesień na temat początków stosowania dopingu w USA np. wśród ciężarowców wiemy, iż Ziegler zalecał swoim sportowcom od 5 do 15 mg dianabolu dziennie. Jednak atleci kierujący się zasadą: „więcej znaczy lepiej” drastycznie przedawkowywali methandienone [1]. Podobne informacje płyną z badań dotyczących dopingu w NRD, zawodnicy oraz trenerzy chcieli otrzymywać większe dawki niż były zalecane. Ba, nawet 9-12 letni chłopcy (oraz dziewczynki w podobnym wieku) na czarnym rynku próbowali zdobywać oral-turninabol (i inne środki) na własną rękę. [2]