Jak „działają” słodycze?

O tym, że regularne zajadanie się słodyczami może w szybkim tempie doprowadzić zarówno do przyrostu tkanki tłuszczowej, jak i do drastycznego pogorszenia ogólnie pojętego zdrowia metabolicznego wiedzą dziś chyba wszyscy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawy jak się to dzieje, że nie ma w zasadzie groźniejszych dla sylwetki produktów żywnościowych niż właśnie słodkości. Zrozumienie mechanizmów leżących u podstaw tej zależności może okazać się czynnikiem skutecznie zniechęcającym do beztroskiej konsumpcji!

Przeczytaj koniecznie:

Wieczorne zajadanie stresów słodyczami

Słodycze – co w nich siedzi?

Chcąc zrozumieć jako to się dzieje, że słodycze tak łatwo wywołują przyrost tkanki tłuszczowej, trzeba najpierw przeanalizować ich faktyczny skład surowcowy. Uważna lustracja etykiety pierwszego lepszego batonika, ciastka czy innego wyrobu cukierniczego szybko pozwala stwierdzić, iż słodkości składają się przede wszystkim z dwóch głównych komponentów takich jak:

  • takich jak cukry proste, (składniki te kryją się pod nazwami: sacharoza, syrop glukozowo-fruktozowy, fruktoza, glukoza)
  • tłuszcze rafinowane, nierzadko – poddane procesowi uwodornienia     (w praktyce są to: oleje roślinne - utwardzone, częściowo utwardzone, nieutwardzone; tłuszcz cukierniczy, rzadziej - tłuszcz maślany).     

W słodyczach są też obecne inne składniki, ale i one nie są specjalnie wartościowe. Mam tutaj na myśli przede wszystkim mąkę pszenną (oczywiście rafinowaną), emulgatory, aromaty, barwniki i im podobne.

Ciekawa perspektywa

Okazuje się, że to właśnie zestawienie rafinowanych węglowodanów i zasobnych w izomery trans olejów roślinnych w jednym produkcie, odpowiada za nieprzeciętnie tuczące działanie wyrobów cukierniczych. Warto zauważyć, że w przyrodzie nie tylko w ogóle nie występuje coś takiego jak tłuszcze utwardzone czy węglowodany rafinowane, ale w ogóle nie ma na świecie naturalnych produktów, które byłyby zarazem obfitym źródłem i cukrów i tłuszczów. To trochę tak jakby nasz organizm nie miał szansy przyzwyczaić się,w toku ewolucji, do ich istnienia.

Tymczasem warto wiedzieć, że zarówno pokarmy słodkie jak i tłuste, zawsze były przez nas „cenione” i spożywane ze smakiem, głównie ze względu na ich wartość odżywczą i energetyczną. Tyle, że na przestrzeni ostatnich wieków, a już zwłaszcza dekad i lat - nasza aktywność uległa drastycznemu zmniejszeniu, przez co zmniejszyło się i zapotrzebowanie na energię. Dodatkowo, wzrosła dostępność żywności, a co najgorsze – powstały produkty, które łączą w sobie smaki charakterystyczne dla preferowanych przez nas od niepamiętnych czasów pokarmów. I tutaj zaczyna się problem. Zaczyna – ale nie kończy.

Co się dzieje w organizmie po konsumpcji słodyczy?

Bardzo często, wpływ żywności na sylwetkę postrzegamy przez pryzmat jej wartości energetycznej. Okazuje się jednak, że taki sposób percepcji jest zdecydowanie niewystarczający. Wyroby cukiernicze, bez dwóch zdań, zazwyczaj są dość wysokokaloryczne, co w pewnym stopniu przekłada się na ich właściwosci tuczące. Niemniej jednak, nieporozumieniem byłoby stwierdzenie, iż to właśnie sama kaloryczność jest głównym zagrożeniem dla zdrowia i kompozycji sylwetki. Po spożyciu słodyczy dochodzi do dość specyficznej odpowiedzi hormonalnej, która blokuje spalanie i przestawia organizm w tryb nasilonego tworzenia i odkładania tłuszczu zapasowego. Towarzyszy temu częściowe wyłączenie mechanizmów regulujących łaknienie, co sprzyja przejadaniu. W efekcie tego dochodzi do sytuacji, w której wysycenie rezerw energetycznych nie jest dla organizmu jasnym sygnałem włączającym uczucie sytości.