Chcesz zrobić formę? Tymi metodami się nie uda!

Wydawałoby się, że kluby fitness w obecnym okresie pustoszeją - robi się cieplej, pojawiają się okazje do wypadów, imprez… a i przysłowiowa „forma” teoretycznie już zrobiona, także na miesiące okołowakacyjne bez problemu można sobie odpuścić. Nic bardziej mylnego! Dla wielu osób to czas, kiedy dopiero rozpoczynają pracę nad sylwetką, a ich głównym motywatorem stają się lipcowe lub sierpniowe urlopy. Początkujące persony, niczym wiosenny wiaterek, pojawiają i równie szybko ulatniają się z sal treningowych – niejednokrotnie zawiedzione brakiem oczekiwanych efektów. Być może sukces byłby w zasięgu ich ręki, gdyby znały poniżej zamieszczone “życiowe prawdy”...

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego nie widzę postępów na siłowni?

 

Samo kupienie karnetu nie wystarczy!

Da się zaobserwować, że trafiające do fitness klubu są osoby, które już w momencie nabywania karnetu, podpisywania umowy czy też odbierania karty członkowskiej czują, że ich ciała się transformują i przybierają – dzięki magicznym mocom – wymarzone kształty.

To, co dla większości z nas jest sprawą oczywistą, bardzo często stanowi element zaskoczenia dla kanapowych leniwców: nie da się postawić znaku równości pomiędzy wykupieniem karnetu a uzyskaniem świetnej sylwetki. Kiedy zabraknie podstawowego elementu jakim jest ciężka praca własna i nadchodzi rozczarowanie i smutek. A miało być tak pięknie ;)

Ok, masz już karnet – zrób z niego pożytek! Poproś instruktora w klubie bądź też skonsultuj się z trenerem personalnym, by pomógł w ułożeniu planu treningowego oraz skontrolował czy ćwiczenia wykonujesz poprawnie. Oczywiście są tacy, którzy wychodzą z założenia, że im dłuższy trening, tym lepsze i szybsze efekty, więc chodzą przez około 3 godziny robiąc – bez ładu i składu – setki powtórzeń (głównie na sprzętach mających wzmocnić mięśnie brzucha, bicepsy, ewentualnie- to w przypadku pań – uda i pośladki).  Świetnie, że ćwiczysz, ale jeżeli będziesz robił to z głową, to istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że dostrzeżesz rezultaty swoich starań.

Na treningu, niezależnie, czy będzie to sala fitness czy też strefa z wolnym obciążeniem na siłowni, zajmij się sobą. Nie zwracaj uwagi na to, czy inni na ciebie patrzą, nie porównuj obciążeń, nie wstydź się słabszej formy - masz zadanie do wykonania i się z tego wywiąż. Każdy kiedyś rozpoczynał, każdy był początkujący. Oczekujesz efektów - zapracuj na nie!

Dieta? Nie potrzebuję diety!

Ćwiczę więc jem (co chcę i ile chcę)! – słowa, z którymi utożsamia się gros trenujących. Założenie jest proste: jestem aktywny, byłem na siłowni, jakiś cudowny sprzęt/instruktor wyliczył, że podczas jednych ćwiczeń spalam ponad 1000 kalorii, moje ciało potrzebuje energii do życia więc jeden mały batonik, pizza czy też browar nie zaszkodzą. Przecież po treningu można bo okno anaboliczne, bo katabolizm, bo budowanie masy, bo „napędzanie” metabolizmu… Takich fantastycznych teorii z pewnością słyszeliście już wiele. Warto przyjrzeć się tym, którzy je głoszą – niestety nie wyglądają jak milion dolarów…

Także: marzysz o „formie życia” – zwróć uwagę na to, co jesz; planuj posiłki, przykładaj wagę do jakości produktów, ogranicz lub wyeliminuj produkty przetworzone oraz alkohol. Jeżeli zmiany żywieniowe połączysz z rozsądnym, odpowiednio dobranym treningiem, to może uda ci się wywalczyć koronę Króla Turnusu Ustka 2015.

Znasz kilku „pakerów” i liczysz, że dzięki nim zyskasz imponujący wygląd

Masz znajomego, który może niekoniecznie wygląda świetnie (można by mu zarzucić m.in.: dysproporcje w sylwetce, wysoki poziom BF, który tłumaczy „masą agresywną”), lecz trenuje od co najmniej kilku lat, sprawia wrażenie, jakby był w posiadaniu tajemnej wiedzy i przeczytał wszystkie „Internety”. Choć jest uprzejmy, sympatyczny i chętny do dzielenia się doświadczeniem, to jego porady (zarówno te treningowe, jak i dietetyczne) budzą olbrzymie wątpliwości. Z pewnością zamiary ma dobre, jednak zastanów się, dlaczego chcesz zaufać osobie, której sylwetka wydaje się aż krzyczeć, że coś poszło nie tak, że to, co głosi i metody, które wpaja innym (i których trzyma się sam) nie zdają egzaminu.

Nawet, jeżeli czyjaś sylwetka ci imponuje, to staraj się filtrować pozyskiwane informacje, nie bierz wszystkiego za pewnik.