Czy napoje alkoholowe powinny być znakowane wartością energetyczną?

W dzisiejszych czasach, wystarczy wziąć pierwszy lepszy produkt żywnościowy do ręki by zauważyć, że na etykiecie zamieszczona jest informacja dotycząca jego kaloryczności. Dzięki uwzględnieniu danych dotyczących wartości energetycznej, my – konsumenci mamy możliwość wybierać mniej lub bardziej kaloryczne pokarmy. Informacje tego typu zawarte są również na etykietach napojów, za wyjątkiem – tych zawierających w składzie alkohol. Ostatnio pojawił się pomysł by to zmienić. Czy słusznie?

Przeczytaj koniecznie:

Czy alkohol dobry jest na „trawienie”?

Wartość energetyczna etanolu

Jak powszechnie wiadomo, żywność, którą spożywamy dostarcza nam składników, które po rozłożeniu do cząstek elementarnych i po wchłonięciu do ustroju, w toku przemian biochemicznych wykorzystywane są jako surowce energetyczne. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że nasz organizm posiada zdolność do uwalniania energii z węglowodanów, tłuszczu, białka, a także z etanolu. Aktualnie, znaczna część artykułów żywnościowych, w tym również napojów jest znakowana wartością odżywczą, z uwzględnieniem kaloryczności tychże produktów w przeliczeniu na 100g lub 100ml, (od 13 grudnia 2016 roku obowiązek ten będzie powszechny, dziś wynika z dobrej woli producentów). Praktyka ta jednak nie dotyczy napojów alkoholowych (wchodzące niebawem przepisy też ten aspekt pomijają). Jest to dość ciekawe, bo przecież 1g etanolu dostarcza aż 7kcal (dla porównania 1g cukru to 4kcal). Oczywiście, jak to się mówi „kalorie to nie wszystko”, niemniej jednak bilans energetyczny jest nieubłagany, a zapominając o tym, że jedna butelka piwa dostarcza około 250kcal, łatwo doprowadzić do nadwyżki kalorycznej przy byle degustacji.

Większość konsumentów „zapomina” o kaloryczności etanolu

Badania przeprowadzone w ostatnich latach wskazują, że konsumenci coraz lepiej orientują się w kaloryczności poszczególnych produktów żywnościowych. Można sądzić, iż wzrost powszechnej świadomości powiązany jest z tym, że na opakowaniach artykułów spożywczych pojawiają się stosowane informacje. Znamienne jednak jest, że znaczna część uczestników tego typu badania nie umiała ocenić realnej kaloryczności napojów alkoholowych. W studium przeprowadzonym na terenie Wielkiej Brytanii, w którym brało udział ponad 2100 uczestników okazało się, że nie ma 80% respondentów nie umiało oszacować nawet w przybliżeniu wartości energetycznej popularnych napojów alkoholowych. Znaczna część uczestników w ogóle nie zdawała sobie sprawy, że etanol należałoby wliczyć do dziennej puli energii. Tymczasem wcale rzadką nie jest sytuacja, w której co dziesiąta spożywana w ciągu dnia kilokaloria pochodzi właśnie z alkoholu.

Pierwsze głosy rozsądku

W ostatnim czasie zaczynają pojawiać się głosy, iż obowiązujące przepisy należałoby zmienić w taki sposób, by obowiązek znakowania produktów wartością odżywczą dotyczył także branży alkoholowej. W kwestii powszechnej świadomości dotyczącej istnienia tej zależność można powiedzieć, że „temat nie istnieje”. Sam, kiedy podczas szkoleń i wykładów pytam nieraz uczestników „skąd biorą się kalorie w piwie”, częściej słyszę, że „z maltozy” (której de facto jest tam stosunkowo mało) niż, że z etanolu. Czy prawo się zmieni? Trudno powiedzieć. Niezależnie od tego faktu, my – konsumenci powinniśmy pamiętać, że każdy wypity drink, każda lampka wina to także pewna dawka składników energetycznych. Nie twierdzę, że koniecznie trzeba tego typu napojów unikać, ale o ich wartości energetycznej – warto pamiętać.