IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki?

W ostatnim czasie coraz więcej mówi i pisze się o koncepcji IIFYM, która manifestuje się dość swobodnym podejściem do aspektu jakościowego doboru pokarmów stawiając największy nacisk na kwestie bilansu kalorycznego i odpowiedniej podaży makroskładników. IIFYM stanowi w zasadzie kontrapunkt dla tzw. „czystej diety”, której zasadność podważa kpiąc sobie niekiedy z wielu niekwestionowanych do niedawna jej założeń zyskując sobie coraz szersze grono entuzjastów również wśród sportowców. Warto się więc zastanowić, czy to tylko jedynie chwilowa moda czy też dietetyczny przełom w kształtowaniu sylwetki.

Przeczytaj koniecznie:

Epidemia nadwagi i otyłości


Ortoreksyjna paranoja

W swojej praktyce zawodowej spotykam się z różnymi postawami względem kwestii diety. Oprócz jednostek, którym totalnie „wisi”, czy też przynajmniej przez wiele lat (do momentu pojawianie się choroby, która finalnie sprawiła, że trafili do dietetyka) „wisiało” to co pojawia się na talerzu, natykam się też na osoby, które aspekty związane z jakościowym doborem pokarmów traktują jak świętość. Żeby było jasne, sam jako osoba zajmująca się żywieniem uważam, że to co jemy jest ważne, ale nie podzielam poglądu zgodnie, z którym okazjonalne zjedzenie bagietki z dżemem czy wypicie z kolegami piwa jest grzechem przeciwko własnemu zdrowiu, podobnie jak nie uważam, że spożycie kawałka tortu na weselu kuzyna doprowadzi od razu do przyrostu tkanki tłuszczowej. A nawet gdyby tak się stało to świat też by się nie zawalił. Kuzyn w końcu żeni się raz w życiu (choć tutaj oczywiście pewności mieć nie możemy, ale bądźmy optymistami).

W praktyce wyznawanie idei „czystej diety” może (choć oczywiście nie musi) prowadzić do nieprawidłowego stosunku do jedzenia, a finalnie skutkować zaburzeniem odżywiania jakim jest ortoreksja. Tematu tej przypadłości nie będę rozwijał, bo poświeciłem mu osobny artykuł do którego link podaję poniżej:

http://potreningu.pl/articles/1330/ortoreksja--czyli-obsesja-na-punkcie-zdrowego-jedzenia

Warto jednak mieć na uwadze, że istnieje duża różnica pomiędzy podejściem: „zwracam uwagę na to co jem”, a podejściem: „podporządkowuję wszystko diecie i uważam, że umrę jak raz zjem hamburgera”. Aspekt ten manifestuje się w szczególności w przypadku osób wiernych typowej kulturystycznej diecie opartej na suchym ryżu, kurczaku, brokułach, płatkach owsianych i chudym twarogu z oliwą. Taki sposób odżywiania tak na dobrą sprawę nie ma żadnego uzasadnienia, ale ciągle jest polecany jako optymalny dla osób chcących poprawić kompozycję sylwetki. Powielanie w kółko tego stereotypu i podnoszenie larum przy byle okazji, którą mogło być np. uwzględnienie białego ryżu czy wrzucenie do diety owoców musiało się doczekać strategii żywieniowej będącej rodzajem „odbicia” czy też „zaprzeczenia” dla dogmatów, które zakorzenimy się w świecie fitness (i nie tylko w tym świecie). I tak powstało IIFYM, burząc pewien ustalony porządek i oferując coś niezwykle atrakcyjnego i zarazem - skutecznego. Czy jednak koncepcję tą uznać należy za chwilową modę czy też prawdziwą rewolucję żywieniową? Na tak postawione pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejnej części tego artykułu przybliżając kilka praktycznym elementów wspomnianej diety.

IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki? Cz. II

IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki? Cz. III