Czy proteinowe piwo zawojuje rynek?

Piwo może być jasne lub ciemne, zimne lub ciepłe, mocne lub lekkie, ale „proteinowe”? Okazuje się, że może być i takie! Na ten genialny pomysł wpadli Brytyjczycy, którzy wymyślili wysokobiałkowe piwo, rekomendowane osobom dbającym o sylwetkę. Receptura napoju jak i jego właściwości, są na tyle ciekawe, że warto przyjrzeć się im bliżej.

Przeczytaj koniecznie:

Czy piwo tuczy?

Zła sława piwa

Piwo, w przeciwieństwie np. do wina, nie jest postrzegane jako napój o walorach prozdrowotnych. Mało tego, raczej przypisuje się mu negatywne właściwości, a zwłaszcza – niekorzystny wpływ na sylwetkę. W końcu przecież termin „piwny brzuch” nie wziął się znikąd. Wiele osób wierzy, że od piwa przybywa centymetrów w pasie. Prawda nie jest oczywiście tak brutalna. Od picia samego piwa wcale nie tyje się tak szybko, ale najczęściej swoje cegiełki dokładają produkty, którymi „przegryzamy” złocisty napój. Jakkolwiek by nie było – piwa nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje jako napoju wspomagającego pracę nad sylwetką. Wynalazek Brytyjczyków ma ten sposób myślenia zmienić.

Piwo jakiego nie znamy

Oprócz niezliczonej ilości piw różnej maści pojawił się produkt o nietuzinkowych właściwościach. Można byłoby wręcz powiedzieć, że to antyteza stereotypu piwa. Mowa o „Barbell Brew” czyli marce piwa wprowadzonej na rynek przez firmę Muscle Food. Co ciekawe “Barbell Brew” to piwo rekomendowane osobom aktywnym fizycznie i dbającym o sylwetkę, w tym również – odchudzającym się. To co wyróżnia wspomniany produkt, to zupełnie nietypowa wartość odżywcza. Butelka “Barbell Brew” dostarcza bowiem jedynie 1,6g węglowodanów i niemal 22g białka! To ilość protein większa, niż ta zawarta w 100g porcji mięsa! Osoby nietolerujące glutenu ucieszą się zapewne na wieść o tym, że jest to napój pozbawiony tego składnika!

A co z alkoholem?

To pytanie zasadnicze, które może zadecydować o sukcesie “Barbell Brew” pod naszą geograficzną szerokością. W Polsce bowiem, piwa bezalkoholowe nie biją rankingów popularności. Jak jest w tym wypadku? Otóż warto podkreślić, że “Barbell Brew” zawiera etanol, co prawda ledwie 3,6%, ale to zawsze coś. Jest to więc trunek, a nie napój w stylu “Piccolo” z podwyższoną zawartością białka.

Na koniec zła wiadomość

Po tych wywodach pełnych optymizmu przyszedł moment na złą informację. Niestety póki co, w naszym kraju “Barbell Brew” nie jest dostępne, ale zapewne to kwestia czasu jak pojawi się w oryginalnej lub w formie mniej lub bardziej udanej kopii. Pozostaje więc po prostu czekać, albo wziąć sprawę w swoje ręce i sprowadzić z Wielkiej Brytanii lub wyprodukować, podobne – własne. Zbliża się lato, to może być komercyjny hit, o ile oczywiście 3,6% wystarczy, by podbić serca i oszołomić głowy wszystkich entuzjastów piwa i fitnessu.