Ona jest na diecie, a on… nie. Cz II.

W poprzedniej części artykułu omówiłem problematykę sytuacji, w której jedna z dwojga osób będących ze sobą w związku, decyduje się na zmianę sposobu odżywiania mającą na celu zmniejszenie poziomu tkanki tłuszczowej. Teraz przyszła kolej na zaproponowanie rozwiązania opisanego problemu, bo okazuje się, że pomimo skomplikowanej istoty omawianego zagadnienia, jest możliwe by odchudzanie przejść bezboleśnie, a nawet – by zmotywować partnera do działania. Jak tego dokonać?

Przeczytaj koniecznie:

Motywacja i odchudzanie

 

Wprowadź „system umowy”

Kiedy ktoś nam mówi co mamy robić i swoje postulaty formułuje w formie nakazu, to nawet jak są one sensowne, to budzą nasz sprzeciw. O wiele bardziej wolimy gdy jesteśmy o coś proszeni, czyli gdy daje się nam (pozorną lub nie) możliwość odmowy lub też inaczej – gdy decyzja o działaniu lub zaniechaniu jest naszą decyzją. To jest pierwsza ważna informacja z której warto zrobić użytek, druga natomiast dotyczy formuły „zobowiązującej”. Tutaj dobrze sprawdza się „system umowy”. W ramach tego systemu najpierw formułujemy prośbę wobec partnera, (najlepiej by była to prośba w przypadku której partner ma wrażenie,że zwracamy się do niego, bo jest on w tej materii niezastąpiony), a kiedy wyrazi entuzjazm pytamy czy możemy się umówić, że zobowiązania dotrzyma. Warto zwrócić uwagę na to, że taka formuła może wywrzeć totalnie inny skutek niż formuła „musisz to zrobić”. Albo jeszcze gorzej „czy ja się w końcu doczekam, że to zrobisz?”. „System uprzejmej prośby” i „system umowy” to rozwiązania, w przypadku których poziom zobowiązania jest dość wysoki i mogą znakomicie sprawdzić się w sytuacji, w której celem jest zmotywowanie partnera do tego, by wziął udział w projekcie „praca nad sylwetką”.

Niech to nie będzie udręka

Na nic się zdadzą zmyślne techniki perswazji w sytuacji, w której praca nad sylwetką będzie miała formę wszechstronnego ucisku. Dlatego też rozpoczynając proces odchudzania, warto wprowadzić metodę drobnych kroków i nie ograniczać od razu porcji jedzenia o połowę. Taki system może się sprawdzać przez kilka dni, ale w praktyce mało kto jest w stanie wytrwać w pół-głodówce więcej niż tydzień. Najczęściej takie eksperymenty kończą się napadem kompulsywnego jedzenia. Aspekt ten należy odnosić nie tylko do kwestii „wciągania” partnera do podejmowanych działań, ale także do ogólnie pojętej skuteczności zabiegów redukcyjnych w każdym wypadku, niezależnie od sytuacji „związkowej”. Dieta nie musi opierać się na głodowych porcjach sałatek, koktajlach odchudzających i waflach ryżowych. Można chudnąć jedząc smacznie i niekoniecznie chodząc przez cały czas głodnym.

Podsumowanie

Chcąc uniknąć sytuacji, w której podjęcie pracy nad sylwetką staje się czynnikiem oddalającym od siebie partnerów, warto zadbać o to, by podejmowane działania miały charakter wspólny. W takich okolicznościach piłka zawsze jest po stronie inicjatora wprowadzanych zmian. Oczywiście odpowiedzialność za sukces lub jego brak leży na barkach obojga partnerów, niemniej jednak to „prowodyr” (w tym zainscenizowanym wypadku – „prowodyrka”), powinien poczynić pierwsze kroki by stworzyć team.