Liście Moringa - cudowny środek na redukcję tłuszczu czy kolejna ściema?

Ludzie na swoją nadwagę pracują miesiącami, a czasem nawet latami. Natomiast gdy pragną schudnąć, to najczęściej efekty chcą widzieć już wczoraj rano. Jest bardzo dobre przysłowie, które powinno powiedzieć nam, czego oczekiwać po pierwszym dniu redukcji: „dziś nie przytyłeś, więc jutro nie schudniesz”. Być może mało oryginalne, ale prawdziwe. Szukamy coraz to nowszych rozwiązań, lepszych metod odchudzania, ciekawszych specyfików, które będą magicznym środkiem „X”, który odchudzi nas w 3 miesiące.

Skąd się to wzięło?

Ludzie chcą wszystko na już, szukają łatwej drogi, bo przecież nikomu nie chce się gospodarować czasu, aby przygotowywać posiłki na cały dzień, nie chce się również poświęcać czasu, aby poćwiczyć w ciągu dnia, a tym bardziej nie chce się nikomu pocić i męczyć, bo to przecież ciężkie i czasochłonne. Stąd też chęć pójścia na łatwiznę, która albo jest totalną nieprawdą albo spowoduje lekki spadek masy ciała, który niebawem przyjdzie z powrotem i to z nawiązką. Ponadto, producenci znają przecież potrzeby osób otyłych, stąd też łatwo im ich podejść i skonstruować magiczną tabletkę, która sprawi, że ich wszystkie problemy z wagą po prostu pójdą w niepamięć. Prostując – producenci mówią: „kup nasz produkt, daj z siebie minimum, a uzyskasz maksimum”. Kto by na to nie poszedł?

Warto również nadmienić, że wystarczy tylko przedstawić na forach internetowych produkt „Y”, aby rzesza ludzi zgodziła się go kupić. Nadal dajemy się nabrać na niesamowite przemiany i metamorfozy, które przypominają przerobione zdjęcia z Photoshopa. W ostatnim czasie sporo słychać na temat liści Moringa, które miały być hitem ostatnich tygodni.

Czym te liście tak naprawdę są? Jakie są ich właściwości?

Moringa to roślina tropikalna, która wywodzi się z Indii. Właściwie wszystkie części tego drzewa, które nazywa się też drzewem chrzanowym, są jadalne. Nie da się ukryć, że liście Moringi zawierają wiele cennych witamin oraz minerałów, a także aminokwasów, kwasów tłuszczowych Omega-3 oraz Omega-6 czy antyoksydantów. W 100 g suszonych liści Moringi znajdziemy 205 kcal, w tym:

  • 38,2 g węglowodanów,    
  • 27,1 g białka,    
  • 2,3 g tłuszczów,    
  • 19,2 g błonnika.
  • 18,9 mg witaminy A,    
  • 2,64 mg witaminy B1,    
  • 20,5 mg witaminy B2,    
  • 8,2 mg witaminy B3,
  • 17,3 mg witaminy C,    
  • 2 mg wapnia,    
  • 0,57 mg miedzi,    
  • 28,2 mg żelaza,    
  • 368 mg magnezu,    
  • 204 mg fosforu,    
  • 1,32 mg potasu,    
  • 3,29 mg cynku.

Ponadto, liście zawierają bor, mangan oraz chrom. W roślinie tej znajdziemy również 26 substancji, które hamują procesy zapalne, a także 46 antyoksydantów, dlatego też Moringa znalazła się na liście jednych z tych produktów, które mają największą pojemność antyoksydacyjną.

Moringa między innymi stosowana była w leczeniu cukrzycy. Badania udowadniają, że liście Moringi mogą pozytywnie wpłynąć na metabolizm glukozy, co rzeczywiście może przyczynić się do polepszenia parametrów obwodowych w przypadku diet redukcyjnych, gdyż liście Moringa zaleca się stosować podczas odchudzania, są ostatnio nowym wynalazkiem, który dzięki swoim właściwościom bez ćwiczeń i bez diety pomoże nam zredukować nadprogramowe kilogramy.

Niestety, jedyne publikacje naukowe, do jakich można dotrzeć, to badania przeprowadzone na myszach. Brakuje rzetelnych opracowań na temat skutków działania tabletek w przypadku ludzi. W badaniach, które zostały przeprowadzone na zwierzętach, 24 samice myszy podzielono na dwie grupy, gdzie jedna z nich nie otrzymała w pokarmie ekstraktu z Moringa, druga grupa myszy otrzymała 5% koncentratu Moringa. Badanie trwało 3 miesiące, przez 9 dni myszy były aklimatyzowane, skład oraz masa ciała była sprawdzana w 4,8 oraz 12 tygodniu badania. Odnotowano różnicę około 18%. Średnia waga myszy, które nie przyjmowały ekstraktu, wynosiła 46,9 g, zaś w przypadku myszy, które przyjmowały ekstrakt średnia wagowa to 38,4 g. Warto jednak nadmienić, iż wpływ liści Moringa na organizm ludzki może być zupełnie inny. Jedno badanie nie może być na tyle miarodajne, by od razu przypisać tej roślinie cudowne właściwości odchudzające. Znajdują się śmiałkowie, którzy chcą go przetestować, bo producent przecież obiecuje – zero ćwiczeń, zero wysiłku – a efekt murowany.   

Oczywiście warto korzystać z takowych produktów, gdyż mogą uzupełnić ewentualne niedobory w diecie, a już to sprawi, że będziemy czuli się zdecydowanie lepiej.

Natomiast takich „cudów” na rynku, które miałyby w szybki i efektywny sposób odchudzać było wiele i wiele pewnie jeszcze powstanie. Należy jednak podejść do tego z przymrużeniem oka i traktować je jako ewentualny dodatek do naszej diety redukcyjnej, która poprzez deficyt prowadzić może do niedoborów. Pamiętajmy, że nie ma magicznego środka, który za nas spali kilogramy, a my nic nie robiąc, będziemy mieli piękną sylwetkę. Aby schudnąć, potrzebna jest odpowiednia dieta, której podstawą będzie deficyt kaloryczny, ponadto do diety warto dołączyć aktywność fizyczną, aby polepszyć wyniki i w ten sposób dążenie do poprawnego poziomu body fat (bf) będzie zdrowe, miarodajne i efektywne.

Podsumowując: produkty, które wspomagają odchudzanie są środkami, które mogą nam pomóc, ale całej pracy "nie odbębnią" za nas. Nasz wkład jest najbardziej istotny. Bez zrewidowania produktów spożywczych, które występują w naszej diecie i zmiany nawyków żywieniowych nie dokonamy żadnego cudu, gdyż zmiany w diecie są numerem jeden. Bez tego odchudzanie może okazać się trudne i mało efektywne.